
Dla wielu bibliotekarzy, wydawców i miłośników książek to informacja, która brzmi jak cios w samo serce rynku książki. Azymut – jedna z największych, a może największa i najbardziej rozpoznawalna hurtownia książek w Polsce – znalazła się w głębokim kryzysie finansowym. Spółka należąca do Wydawnictwa Naukowego PWN została objęta przyspieszonym postępowaniem układowym. Jej zadłużenie przekracza 100 mln zł.
Jeszcze niedawno Azymut był kręgosłupem dystrybucji: ponad 6 mln sprzedawanych książek rocznie, dziesiątki tysięcy tytułów w ofercie i kooperacja z niemal połową bibliotek w kraju. Dziś firma zwalnia pracowników, wygasza działalność hurtową i proponuje wierzycielom spłatę tylko połowy zobowiązań.
Załamanie nie przyszło nagle. Przez lata straty były pokrywane przez właściciela, aż w połowie 2025 roku sytuację dramatycznie pogorszył atak hakerski typu ransomware. Systemy informatyczne zostały sparaliżowane, dystrybucja stanęła, a w branży zaczęły narastać obawy o płynność finansową firmy. Pojawiły się opóźnienia w płatnościach, wydawcy zaczęli ograniczać współpracę, a zaufanie – najważniejsze w tym sektorze – zaczęło pękać.
Dziś Azymut wycofuje się z hurtowej dystrybucji książek. Obsługę tytułów PWN i PZWL przejęła hurtownia Platon należąca do Empiku, a sama spółka zapowiada skupienie się wyłącznie na druku cyfrowym. Magazyn w Strykowie ma zostać oddany innemu operatorowi.
Dla wielu osób z branży to nie tylko upadek firmy, ale symbol głębszego kryzysu rynku książki – coraz trudniejszego dla wydawców, bibliotek i czytelników. O tym, czy Azymut przetrwa w szczątkowej formie, zdecydują wierzyciele w głosowaniu zaplanowanym na połowę marca.










