Unia Turza Śląska - Górnik II Zabrze 5:6. Po nawałnicy bramek Puchar znowu jest nasz!

roosevelta81.pl 1 dzień temu
Zdjęcie: 1510262


Pod Wodzisławiem Śląskim, w Turzy Śląskiej druga drużyna Górnika walczy o okręgowy Poltent Puchar Polski w finale śląskiej edycji rozgrywek, które są furtką do szczebla centralnego. Górnicza młodzież może pójść drogą Zawiszy Bydgoszcz, z którą pierwszy zespół Trójkolorowych zmierzył się tuż przed zdobyciem pierwszego od wielu lat trofeum. Część z zawodników miała już przedsmak sukcesu ledwie kilkanaście dni temu - trzon kadry Seweryna Gancarczyka to świeżo upieczeni srebrni medaliści rozgrywek Centralnej Ligi Juniorów w kategorii do lat 19.

Tuż przed spotkaniem nad boiskiem przeszła istna nawałnica, ale na szczęście dobrze przygotowana murawa nie przeszkodziła w dobrej sportowej rywalizacji. Górnik już od pierwszych minut miał widoczną przewagę i raz za razem nękał obronę gospodarzy. Najpierw Świerkot wpadł z piłką w pole karne i był przewracany, chwilę później Leszczyk został zablokowany. Długo jednak nie trzeba było czekać na otwarcie wyniku spotkania. Niezawodny "Pszczółka" dostał futbolówkę na siódmym metrze i niepilnowany precyzyjnie oddał delikatny strzał przy słupku nie dając szans Kubicy.

W rewanżu Turza Śląska prawym skrzydłem za sprawą Oślizloka pędzącego wzdłuż linii narobiła strachu Solikowi, ale szczęśliwie Strączek minął się z dośrodkowaną piłką. Trójkolorowi notorycznie zagrażali IV-ligowcowi. Błyszczał Wodecki, który urwał się obrońcy i doskonale obsłużył Filipa Adamskiego, którego uderzenie trafiło w poprzeczkę. W 18 minucie ekipa z Roosevelta powiększyła prowadzenie - piękną dwójkową akcję rozegrali Świerkot z Płocicą wymieniając podania w szesnastce. Srebrny medalista CLJ doskonale wypuścił pomocnika, który bezproblemowo wykończył akcję w sytuacji sam na sam z bramkarzem.

Jeszcze nie minęło pół godziny i mieliśmy trzybramkową przewagę ekipy z Zabrza - najpierw Świerkot obił poprzeczkę bramki Kubicy, a bezpańską futbolówkę, która trafiła na 10 metr do siatki skierował po raz kolejny Wodecki. Turza Śląska miała dużego pecha, bo kilka sekund później także trafiła w obramowanie bramki za sprawą byłego gracza Górnika - Mateusza Słodowego. Podobnie pechowo było przy rzucie rożnym i potężnym strzale Barańskiego, który został zablokowany przez Wojtowicza. Jeszcze przed gwizdkiem na przerwę gospodarze zdobyli bramkę kontaktową. Po dośrodkowaniu obrońcy Górnika wybili piłkę wysoko w górę i najlepiej zorientował się w sytuacji Miensopust, który opadającą na piąty metr piłkę natychmiast uderzył w górny róg bramki Solika.

Górnik próbował sobie stwarzać kolejne okazje - najpierw Adamski z prawej strony oddał strzał w bramkarza, potem Świerkot wyekspediował piłkę z 16 metra wysoko nad poprzeczką. Trójkolorowi swoje dogodne sytuacje mieli głównie po dwójkowych wymianach, w których brylował Wodecki w kombinacjach z Adamskim i Płocicą. Jeszcze przed samym gwizdkiem na zakończenie pierwszej części gry Unia Turza Śląska zdołała złapać kontakt - po rzucie rożnym w 44 minucie jeden z gospodarzy oddał strzał z okolic dalszego słupka, piłka powędrowała w okolice linii bramkowej, przy której czyhał już Miensopust. Bedronka pechowo zainterweniował i przy próbie wybicia trafił futbolówką w nogę stojącego przed nim Alexa Wojtowicza.

Pierwsza akcja po rozpoczęciu przyniosła wyrównanie - atakujący z lewej Kucharski znalazł stojącego przed polem karnym Pawełka, którego mocny strzał z pierwszej piłki zaskoczył zasłoniętego Solika. Gospodarze nabrali wiatru w żagle i raz za razem huraganowo atakowali przyjezdnych, a ich starania gwałtownie przyniosły skutek. Mazur wypuścił podaniem Barańskiego, którego zagranie wzdłuż linii bramkowej z najbliższej odległości do siatki wbił wbiegający Strączek. Strata kolejnego gola wyraźnie otrzeźwiła przyjezdnych, którzy zabrali się do pracy i wyraźnie dominowali zamykając piłkarzy Unii we własnym polu karnym na długi czas.

Nie brakowało dużo do upragnionego wyrównania w 63 minucie, gdy po mocnej wrzutce próbujący wybić futbolówkę Słodowy prawie wpakował bramkę samobójczą. Prym w atakach wiódł wprowadzony chwilę wcześniej Tobolik. Na 20 minut przed końcem po krótko rozegranym kornerze mocno nastrzelone dośrodkowanie Leszczyka na bramkę zamienił Szafrański, którego uderzenie głową poszybowało przy słupku bramki Solika. W 72 minucie Słodowy próbował mocnego uderzenia z rzutu wolnego zza pola karnego, ale Solik do spółki z obrońcami zdołał się wybronić. Nie udało mu się jednak minutę później, gdy doskonale zgrane "na ścianę" przez Pawełka podanie wykończył nie do obrony Miensopust.

Na wyrównanie w 75 minucie miał szansę Tobolik, który minął dwóch przeciwników na jedenastym metrze i swój silny strzał wyrzucił ponad poprzeczkę. Górnik po raz kolejny napierał i obijał nogi obrońców aż do 79 minuty, w której po rzucie rożnym Alex Wojtowicz wyrównał po raz kolejny stan rywalizacji z okolic 7 metra. Ledwie 3 minuty później po dośrodkowaniu Wodeckiego po raz kolejny bliski bramki był Wojtowicz, który minimalnie minął się z futbolówką. Młodzieżowcy nie poprzestawali i walczyli do końca - Iwo Świerkot wyprowadził sprintem piłkę z własnej połowy i podał do Tobolika, który przyjęciem zgubił obrońcę i mierzonym strzałem przy słupku zdobył szóstego gola dla Górników.Unia rzuciła wszystkie siły do walki i długimi zagraniami gnębiła obronę Trójkolorowych, ale trzecioligowe doświadczeni brało górę i jedynym zagrożeniem był strzał głową, który poszybował wysoko nad poprzeczkę. W końcówce spotkania zrobiło się gorąco przy linii bocznej - wprowadzony chwilę wcześniej Posmyk zderzył się głową z przeciwnikiem i dyrektor sportowy gospodarzy Mariusz Pawełek oraz Seweryn Gancarczyk wdali się w kłótnię, która zakończyła się czerwonymi kartkami dla obu członków sztabu po przepychance i kilku cierpkich słowach z ust byłych reprezentantów kraju. Górnicza młodzież, która nie poznała jeszcze przyszłości drużyny rezerw udowodniła w najlepszy możliwy sposób, iż warto na nią stawiać wygrywając z Unią śląską edycję Pucharu Polski. PUCHAR ZNOWU JEST NASZ!

Unia Turza Śląska - Górnik II Zabrze 5:6 (2:3)
0:1 - Wodecki 7'
0:2 - Świerkot 18'
0:3 - Wodecki 24'
1:3 - Miensopust 32'
2:3 - Bedronka (sam.) 44'
3:3 - Pawełek 46'
4:3 - Strączek 54'
4:4 - Szafrański 69'
5:4 - Miensopust 73'
5:5 - Wojtowicz 79'
5:6 - Tobolik 86'

Górnik II Zabrze: Solik - Wojtowicz (57' Tobolik), Nweke, Hurny (46' Kosiba), Świerkot, Wodecki, Płocica (72' Skiba), Leszczyk, Adamski (82' Posmyk), Bedronka, Szafrański
Rezerwowi: Szymajda, Sokołowski, Ogórek, Tobolik, Skiba, Posmyk, Quainoo, Rogula, Kosiba
Trener: Seweryn Gancarczyk

Unia Turza Śląska: Kubica - Piela, Baranowski, Mazur, Oślizlok, Kucharski (63' Juraszek), Słodowy, Pawełek, Strączek (84' Wramba), Miensopust, Zawierucha
Rezerwowi: Janik, Wachowicz, Szymczak, Wramba, Wachowicz, Wilkowski, Juraszek
Trener: Bartłomiej Socha

Żółte kartki: Oślizlok, Bedronka, Zawierucha
Czerwone kartki: Pawełek, Gancarczyk

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału