Stosunkowo mało mówi się o trudnościach z językiem polskim dzieci na emigracji. Bo rodzicom jest wstyd, iż nie udało im się przekazać swojego języka, bo gdy się o tym wspomina, pojawia się hejt, bo znajomi się chwalą, iż ich dzieci mówią w trzech językach… W pracy coacha dwujęzycznego wychowania rozmawiam z polskimi mamami (czasem również z ojcami, ale rzadziej), których dzieci nie potrafią porozumiewać się po polsku.
Język kraju zamieszkania często staje się dla dzieci na emigracji językiem dominującym, co może utrudniać swobodną komunikację po polsku choćby z najbliższymi. Fot. Ilustracja WEMWybór języka
– To przecież takie naturalne dla innych mam, ale nie dla nas – mówi Magda, mama ośmioletniej Evy, mieszkająca we Francji. – To normalne, iż dziecko porozumiewa się z rodzicem tym samym językiem, który oboje dobrze znają. Nam to nie jest dane – dodaje.
W wypadku, gdy dziecko ma wybór między językami, często wybiera ten, którym jest mu łatwiej się posługiwać – język większościowy. „Niech mama mówi w domu po polsku i wyśle dziecko do polskiej szkoły” – to jedna z głównych reakcji otoczenia na poruszony problem. Tylko, iż mama na ogół mówi do dziecka po polsku, a rolą polskich placówek za granicą nie jest nauczenie dzieci mówienia, ale umiejętności pisania, czytania i szerzenie wiedzy o polskiej historii, geografii oraz kulturze.
Mówieniem mają zająć się rodzice. Jednak czas, jaki dziecko spędza w języku większościowym bierze górę, a język polski okazuje się niepotrzebny w codziennych relacjach – rodzice rozumieją przecież język kraju zamieszkania.
Najczęstsze trudności
Główne trudności językowe, z jakimi spotykam się w mojej pracy, są dwie.
Pierwszy przypadek: dziecko rozumie po polsku, ale samo nie używa języka w rozmowie. Rodzic zapewnił mu kontakt z językiem, ale zabrakło potrzeby używania polskiego. Dziecko rozwinęło dwujęzyczność pasywną/receptywną/bierną.
Drugi przypadek: dziecko nie zna polskiego, a posługuje się już językiem kraju, w którym mieszka. Tak było w przypadku Alexandra wychowywanego w Anglii. Mama (Beata) nie przekazała mu polskiego, bo zależało jej, żeby syn gwałtownie zintegrował się z rówieśnikami. Obawiała się, iż język polski „namąci mu w głowie” i będzie odstawał od innych dzieci. Utwierdziła ją w tym przekonaniu lekarka, która zapewniła, iż na drugi język zawsze będzie czas.
Kiedy przyjeżdżają do Polski, Alexander nie może porozumieć się z dziadkami. Zresztą chłopiec nie lubi tam jeździć, bo „zawsze przychodzi dużo ludzi, a on nie rozumie, czego od niego chcą”. Tak było, zanim Beata zgłosiła się do mnie i zaczęła uczyć Alexandra polskiego.
– Mam szczęście, bo on chce się uczyć. Dziadek ma warsztat, a on aż się rwie do majsterkowania – mówi. Minie jednak jeszcze trochę czasu, zanim chłopiec będzie mógł swobodnie porozumiewać się z dziadkiem.
Relacja rodzica z dzieckiem
Wielkie wrażenie zrobiła na mnie refleksja Alicji mieszkającej w Hiszpanii, której brakowało „rozpoznania siebie” we własnej córce, Isie, odpowiadającej jej po hiszpańsku.
– To oczywiście całkowicie oddzielna ode mnie osoba i to jest normalne – opowiadała – ale czasem, kiedy się do mnie zwraca po hiszpańsku, zastanawiam się: czy ona naprawdę pochodzi ze mnie?
Od razu wyjaśniła, iż bardzo kocha córkę, tylko nie rozumie, dlaczego muszą mówić w innych językach… Isa ma jedenaście lat, jej relacje z mamą są dobre. Alicja chciałaby, żeby były bardzo dobre, ale kiedy widzi, jak inne mamy rozmawiają z córkami, czegoś jej brakuje.
Myśli, iż jest to kwestia języka, dlatego zgłosiła się do mnie po pomoc. Obawia się, iż córka nie będzie chciała się jej zwierzać w okresie nastoletnim, bo ona wciąż nie czuje się pewnie w hiszpańskim. Na co dzień pracuje po angielsku i zdarza jej się prosić córkę o wytłumaczenie niektórych zwrotów, kiedy Isa coś jej opowiada. W takich sytuacjach Isa wzrusza zniechęcona ramionami i kontakt urywa się.
Nastolatki na emigracji
Okres nastoletni to czas, kiedy krystalizują się trudności językowe ze względu na specyfikę przemian zachodzących w młodym człowieku. Dlatego tak ważne jest, żeby dziecko opanowało język rodzica, zanim osiągnie dwanaście-trzynaście lat.
Wspólne posługiwanie się językiem polskim ma wyjątkowe znaczenie w momentach obciążonych emocjami, ale także, kiedy rodzic potrzebuje, żeby dziecko go wysłuchało. Rodzic pewniej czuje się w swoim języku, popełnia mniej błędów, nie ma trudności z wymową. W języku większościowym pewniej się czuje dziecko, to jego język dominujący. jeżeli rodzic posługuje się językiem, którym włada gorzej, jego w autorytet w oczach dziecka spada. Pomimo iż przekazywana treść jest prawidłowa, to okaleczona forma wpływa na odbiór komunikatu przez nastolatka.
Doskonale ilustruje to przykład Marka. Marek rozumiał, ale słabo mówił po polsku. Regularnie poprawiał mamę, kiedy go karciła. Możliwe, iż wytykał jej błędy popełniane po niemiecku, żeby jeszcze bardziej ją zezłościć, może żeby wykazać swoją wyższość? Iwona miała wrażenie, iż robił to celowo, aby wytrącić ją z równowagi i zawstydzić przed samą sobą.
Niektóre mamy kontynuują dwujęzyczne rozmowy z dziećmi, w których każdy mówi w swoim języku. Inne przechodzą na język większościowy, uważając, iż relacja z dzieckiem będzie lepsza w jednym języku. Bo relacja jest ważniejsza od języka. Tylko, iż relacja z dzieckiem byłaby głębsza i bogatsza, gdyby odbywała się w języku rodzica, języku jego uczuć i emocji. Jednak, żeby to było możliwe, dziecko musi ten język opanować.
Anna Jachim
Coach dwujęzycznego i dwukulturowego wychowania, wspiera rodziców zamieszkałych za granicą w nauczaniu dzieci języka polskiego. Jest autorką książki dla rodzin wielokulturowych „Milo, koń o dwóch sercach” oraz bloga „Bilingual kid” o dwujęzyczności: bilingual-kid.com.
*Wszystkie imiona zostały zmienione.






![Stary Cmentarz w dniu Wszystkich Świętych [zdjęcia]](https://tarnow.ikc.pl/wp-content/uploads/2026/11/Wszystkich-Swietych-2026-fot.-Artur-Gawle0019.jpg)




