Koszykarki Lotto AZS-u UMCS-u Lublin pozostają bez zwycięstwa w Eurolidze. W 2. kolejce rozgrywek akademiczki pokazały się jednak z bardzo dobrej strony i w starciu z USK Praga o zwycięstwo walczyły do ostatniej sekundy meczu, przegranego 71:74.
A w niedzielę (25.10) w 6. kolejce Basket Ligi Kobiet koszykarki Lotto AZS-u UMCS-u Lublin na wyjeździe zmierzą się z Pro-Network Eneą AJP Gorzów Wielkopolski.
O spotkaniu z USK Praga, a także nadchodzącym meczu ligowym w Gorzowie Wielkopolskim Józef Kufel rozmawiał z trenerem lubelskiej drużyny Markiem Lebiedzińskim.
Niewiele brakowało do szczęścia drużynie Lotto AZS-u UMCS-u Lublin w drugiej kolejce Euroligi. Akademiczki jednak musiały uznać wyższość utytułowanego przeciwnika z Czech. Jak już bez emocji na to spotkanie patrzy trener zespołu Marek Lebiedziński?
– Chyba lepiej było patrzeć z emocjami, bo nie spodziewałem się, iż będziemy tak blisko wygranej. To nie Praga ten mecz wygrała, tylko my go troszkę wypuściliśmy z rąk. Ale myślę, iż tutaj zmęczenie w ostatniej kwarcie już mocno dało nam się we znaki, bo rotacja była naprawdę bardzo wąska. To spowodowało, iż w końcówce opadliśmy z sił, zrobiliśmy proste błędy i nie trafiliśmy takich rzutów, które normalnie powinniśmy trafić – mówi Marek Lebiedziński.
Trudno nie oprzeć się wrażeniu, iż dużą rolę odgrywa też doświadczenie, którego po stronie drużyny praskiej w euroligowych bojach jest więcej.
– Na pewno jest więcej, gdy popatrzymy, jaki to jest zespół, za jakie pieniądze zbudowany. Myślę, iż tutaj jedna zawodniczka to praktycznie 70% naszego budżetu, a za cały ten zespół dwa kluby naszej ekstraklasy spokojnie by podziałały. Jest taki mocny niedosyt, bo byliśmy fajnie w grze. Ale my to doświadczenie łapiemy i fajnie, iż tak dziewczyny zareagowały, bo przed meczem, gdyby ktoś mi powiedział, iż w tych ostatnich akcjach będziemy decydowali o wyniku meczu, to trochę może bym nie uwierzył. Miło, iż tak dziewczyny zareagowały i takie niespodzianki nam robią, iż walczymy z takimi markami w Europie – cieszy się Marek Lebiedziński.
Na ile takie doświadczenia zebrane na boiskach euroligowych mogą przydać się w choćby zaciętych końcówkach meczów ekstraklasy?
– Myślę, iż to dopiero przyjdzie w tym najważniejszym momencie. I o ile będziemy zdrowi i się nie „wykrwawimy” poprzez Euroligę, bo teraz czekają nas jeszcze ciężkie 4 spotkania, to myślę, iż okrzepniemy i będziemy gotowi na ligę bardziej. Bo tutaj wszystkie decyzje, które podejmujemy w meczu, dzieją się dużo szybciej niż w polskiej lidze. To nas przygotuje na najważniejsze mecze w lidze – uważa Marek Lebiedziński.
A jak drużyna wygląda w tym momencie pod względem fizycznym, kiedy ten maraton trwa od początku października?
– Myślę, iż do końca nie jest źle, ale mamy swoje drobne urazy. Borykamy się z nimi tak naprawdę od początku sezonu, niektóre zawodniczki grają mimo pewnych mankamentów zdrowotnych i naprawdę trzeba podziwiać, iż wychodzą i walczą, mimo tego, iż czasami nie mogą. Zobaczymy. Na razie po tym ostatnim meczu sytuacja nie jest zła. Może też nie jest kolorowa, ale nie chcę tu zdradzać, jak wyglądamy, bo istotny mecz przed nami. Mam nadzieję, iż na Gorzów będziemy w pełni zdrowi i zagramy w pełnym składzie – mówi Marek Lebiedziński.
W Gorzowie gra się ciężko…
– Trzeba sobie jasno powiedzieć, iż w tym sezonie Gorzów jest głównym faworytem do złotego medalu. Zrobił naprawdę mocną, szeroką ekipę. Wiemy, jaki to jest przeciwnik, ale to powinno nas napędzić, dać motywację do tego meczu – zauważa Marek Lebiedziński.
A po tych tygodniach, kiedy już jesteście razem, co można powiedzieć o tym, jak drużyna jest charakterologicznie dobrana, jaka panuje wewnątrz atmosfera?
– Trzeba zapytać zawodniczek, bo różnie bywa z tą atmosferą. Pamiętam sezony, gdzie mieliśmy bardzo złą atmosferę, ale dziewczyny wychodziły na parkiet i grały. I wspominam też takie rzeczy, iż ciężko było się zebrać, jechać na trening i zmobilizować się do większej pracy. Były ciężkie momenty, gdzie się miało czasami dosyć, ale ten sezon zakończyliśmy mistrzostwem Polski. I to taka anomalia, bo każdy mówi o atmosferze, jaka ona jest ważna. A atmosfera jest w momencie, kiedy są zwycięstwa. o ile będą porażki, to morale siada. Kiedy jest wszystko dobrze i wygrywamy, to te trupy w szafie siedzą i nie wyskakują. A jak się przegrywa, to później się robią problemy. Ale myślę, iż charakterologicznie dobrze zbudowaliśmy zespół. I tutaj też trzeba pochwalić menedżera drużyny, bo zbudowaliśmy ten zespół w ostatniej chwili – stwierdza Marek Lebiedziński.
Mecz w Gorzowie Wielkopolskim będzie już siódmym spotkaniem Lublinianek w październiku. Ciężkiej przeprawy spodziewa się też Agata Stępień: – Bardzo wymagający mecz nas czeka w Gorzowie. Myślę, iż musimy zadbać o dobrą regenerację. Sztab trenerski dał nam dzień wolnego po meczu z Pragą. Przyznam szczerze, iż miałam okazję raz grać na tej dużej hali. Zawsze tam kibice głośno dopingują drużynę z Gorzowa i jest ciężko tam grać na obcym terenie.
Niedzielny mecz zaplanowano na godzinę 18:00.
Z kolei w środę akademiczki w 3. kolejce Euroligi podejmą francuskie Tango Bourges Basket.
JK
Fot. Wojciech Szubartowski

2 godzin temu












