Gdyby historyczną mapę Gminy Gdów utkać wyłącznie z nici męskich życiorysów, ominęłaby nas opowieść o potężnych gospodarczych impulsach, wojennej odwadze i kulturowym renesansie regionu. Bo choć podręczniki chętnie rozpisują się o królach i dziedzicach, to właśnie podkarpacki, gdowski trakt od stuleci twardą ręką i wrażliwym sercem kształtują kobiety. Obchodzony 15 października Międzynarodowy Dzień Kobiet Wiejskich to idealny moment, by rzucić światło na ponad 9 tysięcy gdowianek, które dawną odwagę potrafiły przekuć we współczesny, spektakularny sukces.
Gdy w połowie XVIII wieku zmarł dziedzic Gdowa, stery władzy u stóp Beskidu Wyspowego przejęła jego zdeterminowana wdowa – Anna de Sarcandy Bekieszowa. To ona dokonała czynu, który na stulecia ustawił Gdów w roli handlowego serca okolicy. W 1744 roku osobiście wyjednała u króla Augusta III Sasa oficjalny przywilej organizowania wielkich jarmarków. Niedługo później, w 1782 roku, inna wielka dama – księżna Maria z Lubomirskich Radziwiłłowa, żyjąca w separacji z mężem magnatem – sprawnie skonsolidowała i uporządkowała pod względem prawnym i majątkowym cały tzw. „klucz gdowski”, odsprzedając go z zyskiem Elżbiecie z Celińskich Fihauzerowej.
Kiedy jednak historia wymagała zrzucenia jedwabi i zamiany salonów na błoto walki o przetrwanie, gdowianki nie zawahały się ani chwili. Najlepszym dowodem jest unikalna karta z czasów I wojny światowej. Gdy mężczyzn masowo zmobilizowano na front, bezpieczeństwo pożarowe wsi legło w gruzach. Wtedy w remizie pojawiły się one – druhny z Kobiecej Drużyny Pożarniczej (1914–1918). Przeszły twarde szkolenia bojowe, chwyciły za topory, obsługiwały manualne sikawki i osobiście gasiły pożary, ratując dobytek udręczonych wojną rodzin.
Te tradycje walki z przeciwnościami budowały powojenną codzienność. To wtedy Maria Gawłowicz tworzyła fundamenty oświaty, ucząc i wychowując pokolenia w Szkole Podstawowej w Pierzchowie, a dekady później Wanda Bednarska, jako strażniczka pamięci rodów Fihauzerów i Habichtów, ratowała lokalne opowieści przed bezwzględnym zapomnieniem.
Dzisiejsza gmina to absolutny fenomen społeczny. Na jej terenie działa aż 26 Kół Gospodyń Wiejskich, zrzeszających łącznie blisko 600 członkiń. Świętowane hucznie jubileusze – jak 60-lecie Koła Gospodyń Wiejskich w Gdowie czy KGW w Klęczanie – pokazują, iż organizacje te to nie skansen, a tętniące życiem inkubatory kobiecej przedsiębiorczości. Gdowianki organizują warsztaty, gotują przed kamerami ogólnopolskich stacji telewizyjnych i zdobywają prestiżowe laury.
„Kiedy patrzę na nasze dziewczyny z kół gospodyń, widzę dokładnie tę samą iskrę i dynamizm, jakie miały przed laty gdowskie druhny pilnujące porządku w czasie wojny” – mówi Janina – „Dzisiejsza kobieta wiejska w naszym regionie potrafi w jednej chwili założyć tradycyjny strój, by z dumą reprezentować nas na festiwalu, a w drugiej – skutecznie pisać wnioski o dotacje unijne, zarządzać budżetem projektów i koordynować nowoczesne akcje charytatywne w internecie. Łączymy te światy bez żadnych kompleksów”.
Ta wielopokoleniowość i wzajemne czerpanie z tradycji uderza w Gdowie na każdym kroku, co potwierdza głos młodszego pokolenia:
„Dla dziewczyn w moim wieku starsze gospodynie są jak żywa encyklopedia, ale i równorzędne partnerki do dyskusji” – podkreśla Beata, młoda aktywistka mieszkająca pod Gdowem. – „My wnosimy do wspólnych działań umiejętności cyfrowe, sprawną promocję w mediach społecznościowych czy nowoczesne podejście do ekologii, a seniorki dają nam bezcenny fundament: unikalne przepisy prababć i dumę z własnych korzeni. W Międzynarodowy Dzień Kobiet Wiejskich warto głośno powiedzieć, iż wieś wokół Gdowa ma dziś twarz nowoczesnej, silnej i niezależnej kobiety”
Gmina Gdów od wieków stoi kobiecą odwagą – od królewskich dokumentów Bekieszowej, przez strażackie mundury z 1914 roku, aż po setki gospodyń, które każdego dnia dbają o to, by tożsamość tej ziemi nie zaginęła w zgiełku współczesnego świata.