Ten remis w serii nie wziął się z przypadku. Każdy z czterech meczów opowiadał trochę inną historię, ale razem układają się w bardzo czytelny obraz. Gorzów wygrywał wtedy, gdy potrafił uporządkować grę, pilnować piłki i kończyć akcje z wysoką skutecznością. Poznań brał górę wtedy, gdy mecz robił się szarpany, twardy, pełen przechwytów i łatwych punktów po błędach rywalek.
To było widać od początku. W pierwszym meczu AJP wygrał 72:61, bo kontrolował tempo od pierwszych minut, lepiej rzucał i wygrał deskę. W drugim Poznań odpowiedział zwycięstwem 74:69, bo lepiej wytrzymał końcówkę i wykorzystał błędy Gorzowa. W trzecim spotkaniu AZS rozbił AJP aż 85:56, zamieniając straty gorzowianek na serię kontr i łatwych punktów. W czwartym meczu role znów się odwróciły. Gorzów wygrał 76:66, bo ograniczył chaos, odebrał Poznaniowi szybki atak i wrócił do swojej koszykówki.
Co musi zrobić AJP Gorzów, żeby awansować do finału?
Najważniejsze słowo przed sobotą to kontrola. Nie efektowność, nie emocje, tylko właśnie kontrola. Gorzów nie może dać się wciągnąć w mecz, w którym każda druga akcja kończy się przechwytem, biegiem do kontry albo nerwowym rzutem po złej decyzji. Kiedy AJP pilnuje piłki, od razu wygląda lepiej.
To widać w liczbach. W trzecim meczu Poznań zdobył aż 28 punktów po stratach Gorzowa i kompletnie rozbił rywalki. Dzień później ten element praktycznie zniknął i mecz od razu ułożył się inaczej. jeżeli AJP dopilnuje pierwszego podania, wyjdzie spod pressingu i nie zacznie rozdawać piłek na obwodzie, zrobi bardzo duży krok w stronę finału.
Druga sprawa to skuteczność za dwa punkty. W wygranych meczach Gorzów nie musiał żyć samą trójką. Wygrywał wtedy, gdy kończył akcje spod kosza, z półdystansu i po dobrze rozegranych przewagach. W czwartym meczu AJP trafił ponad 53 procent rzutów za dwa i właśnie tam zbudował przewagę. jeżeli znów zacznie regularnie punktować Courtney Hurt, jeżeli Ashley Owusu będzie wchodzić pod kosz z taką mocą jak w ostatnim spotkaniu, a Klaudia Gertchen dorzuci swoje rzuty z dystansu, Poznań będzie miał duży problem.
Kto może pociągnąć Gorzów w meczu o wszystko?
Po czterech spotkaniach widać, iż Gorzów nie jest skazany na jedną liderkę. I to może być jego wielki atut. Hurt dała już w tej serii bardzo ważne punkty pod koszem i z półdystansu. Owusu potrafi zmienić rytm meczu wejściem pod obręcz albo rzutem po koźle. Gertchen kilka razy trafiała wtedy, gdy trzeba było rozciągnąć obronę. Weronika Telenga może nie zawsze kończy z największą zdobyczą punktową, ale jej zbiórki i fizyczna obecność często ustawiają całe fragmenty spotkania.
To właśnie szerokość Gorzowa może mieć w sobotę ogromne znaczenie. Ta seria jest już bardzo ciężka, a przed zwycięzcą od razu kolejna batalia z Lublinem, który swoją serię z Wrocławiem zamknął gładko 3:0. Tu już nie chodzi tylko o to, kto ma lepszą pierwszą piątkę. Chodzi też o to, kto dostanie prawdziwe wsparcie z ławki i kto lepiej zniesie moment, gdy nogi zrobią się ciężkie.
Na czym najbardziej groźny jest Poznań?
Poznań jest najgroźniejszy wtedy, gdy czuje krew. To zespół, który nie musi dominować przez pełne 40 minut, żeby przejąć mecz. Jemu czasem wystarczy kilka minut agresywnej obrony, dwa przechwyty, jedna kontra i nagle całe spotkanie zaczyna iść w jego stronę.
Największym ostrzeżeniem dla Gorzowa musi być trzeci mecz, ale nie tylko on. W całej serii Poznań pokazał, iż potrafi żyć z błędów rywalek. Brittany Brown, choćby jeżeli nie zawsze trafia seryjnie, potrafi napędzać grę i rozdawać piłki. Jovana Popović umie wejść w mecz kilkoma trafieniami z rzędu. Malina Piasecka miała już momenty, w których brała na siebie końcówkę. Hannah Hank daje z kolei fizyczność, zbiórki i drugie akcje, które męczą rywala.
Jeśli Gorzów zacznie się spieszyć, jeżeli wda się w przepychankę na obwodzie i serię niepotrzebnych strat, Poznań od razu poczuje, iż to jest jego mecz.
AJP Gorzów - AZS Poznań. Co może zdecydować o awansie?
Najpewniej nie jedna wielka akcja, tylko kilka małych rzeczy. Jedna strata mniej. Jedna zbiórka więcej. Jeden fragment, w którym ktoś nie spanikuje. W takim meczu wszystko może się rozstrzygnąć w trzeciej albo czwartej kwarcie, gdy zejdzie adrenalina, a zostaną zmęczenie i decyzje podejmowane na ciężkich nogach.
Dlatego sobotni mecz zapowiada się na najbardziej wyczerpujące spotkanie sezonu. Nie tylko dlatego, iż stawką jest finał. Także dlatego, iż oba zespoły są już po czterech twardych starciach, a zwycięzca nie dostanie choćby chwili oddechu, bo po drugiej stronie czeka już wypoczęty Lublin.
Dla Gorzowa plan jest jasny. Trzeba zagrać swoją koszykówkę, nie oddać tempa rywalkom i nie pozwolić, by ten mecz zamienił się w walkę na przechwyty i chaos. jeżeli AJP to zrobi, będzie bardzo blisko finału. jeżeli nie, Poznań znów spróbuje wejść w ten mecz swoimi drzwiami i wyrwać awans.
W sobotę w Gorzowie zostanie już tylko jedno pytanie. Kto lepiej wytrzyma mecz, po którym jednej drużynie zostanie finał, a drugiej tylko cisza.

4 godzin temu







![Nowa strzelnica w Ostrołęce. KSS "Obrońca" wciąż się rozwija [WIDEO, ZDJĘCIA]](https://sport.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/sport/2026/collage_37-0.jpg)





