TAURON Liga: PGE GiEK Skra Bełchatów górą w hicie 2. kolejki!

2 dni temu

Zespół PGE GiEK Skry Bełchatów do meczu ze stołecznym rywalem przystępował w doskonałym nastroju, bo po cennej wygranej za komplet punktów z Energa Treflem Gdańsk na inaugurację nowego sezonu. Swoje powody do euforii mieli też Warszawianie, którzy wyścig o siatkarskie mistrzostwo Polski rozpoczęli zwycięstwem z Energa Indykpolem AZS Olsztyn (3:1). Postawa obu ekip w premierowej serii gier zapowiadała nam szalenie emocjonujący pojedynek. Czy taki faktycznie był?

Pierwszy set meczu PGE GiEK Skra Bełchatów – PGE Projekt Warszawa to popisowa gra podopiecznych trenera Krzysztofa Stelmacha, którzy od pierwszej akcji wywierali na rywalach presję zagrywką, co ułatwiało też ustawianie bloku. Efekt końcowy? Żółto-Czarni wygrali premierową odsłonę różnicą aż ośmiu punktów (25:17), po trzech asach serwisowych (tylko jeden błąd) i czterech punktowych blokach. Prym w bełchatowskich szeregach wiódł Michał Szalacha, który skończył 5 z 6 ataków, dorzucił trzy bloki i asa serwisowego.

Druga partia pojedynku Bełchatowian z Warszawianami była już zdecydowanie bardziej wyrównana, ale i ona padła łupem zespołu gospodarza, który wygrał ją w stosunku 25:22. Nie byłoby tego zwycięstwa, gdyby nie postawa Alana Souzy, który do dwóch skończonych ataków dorzucił po dwa asy i bloki, pomagając odwrócić losy partii ze stanu 19:22. Po drugiej stronie siatki mocno uaktywnili się środkowi, którzy zdobyli w sumie dziesięć oczek, ale w kluczowych momentach brakowało im wsparcia ze skrzydeł.

Trzecia odsłona sobotniej rywalizacji do zapomnienia z perspektywy Grzegorza Łomacza i spółki. Wynik 15:25 mówi w zasadzie sam za siebie, ale warto jeszcze dodać, iż w tym secie nie funkcjonował atak Bełchatowian, którzy z poziomu ponad 50% skuteczności w tym elemencie zjechali na... 28%, a do tego Żółto-Czarni popełnili w sumie aż dziesięć błędów własnych.

Czwarta część meczu od początku do samego końca trzymała w napięciu (1:3, 5:3, 7:8, 11:10, 15:17, 16:19, 22:22). Swoistą wojnę nerwów lepiej wytrzymali przyjezdni, którzy okazali się lepsi o dwa oczka (23:25) i tym samym doprowadzili do podziału punktów, w czym ogromna zasługa zmienników, atakującego Bartosza Gomułki i przyjmującego Brandona Koppersa.

Tie-break przypominał pierwszą odsłonę sobotniego spotkania. Bełchatowianie odpalili działa w polu zagrywki i zamurowali siatkę, zdobywając tymi elementami siatkarskiego rzemiosła aż sześć punktów. Rywale grający pod coraz większą presją nie byli w stanie dotrzymać kroku rozpędzonej PGE GiEK Skrze, która wygrała decydującą partię w stosunku 15:12 i zainkasowała dwa punkty.

Statuetka MVP dla najlepszego zawodnika meczu trafiła w ręce atakującego Alana Souzy, który nie tylko zdobył najwięcej punktów (22), ale przede wszystkim punktował w kluczowych momentach, jak na lidera z prawdziwego zdarzenia przystało.

PGE GiEK Skra Bełchatów – PGE Projekt Warszawa 3:2 (25:17, 25:22, 15:25, 23:25, 15:12)
Skra: Łomacz (2), Souza (22), El Graoui (8), Pothron (8), Szalacha (17), Nowak (9) oraz Grobleny (7), Żakieta (0), Bień (1), Zawalski (0), Tokajuk (0), Kowalski (L)

Następnym wyzwaniem, przed jakim staną siatkarze z naszego miasta, będzie wtorkowy pojedynek z GKS-em Katowice. To mecz 5. kolejki TAURON Ligi, który zostanie rozegrany awansem już 27 października o godzinie 17:30 w Hali Energia. Cztery dni później, również u siebie, PGE GiEK Skra Bełchatów zmierzy się z Aluron CMC Wartą Zawiercie, czyli z naszpikowaną gwiazdami drużyną aktualnego mistrza Polski. Początek o godzinie 18:00.

Idź do oryginalnego materiału