Taniec według Julii Ostatek. Liczą się emocje i złapanie widza za serce

1 tydzień temu
Dzieciaki po intensywnych zajęciach tanecznych rozbiegły się już do domów, a w korytarzach powoli opadał radosny szum. Ewelina i Julia przysiadły w wygodnych fotelach w foyer niedawno wyremontowanego Parku Kultury. Przez szyby miejskiej instytucji wpadało popołudniowe, łagodne światło, tworząc spokojny klimat po godzinach dynamicznych treningów. W tak atmosferze, z dala od drążka i luster, dziewczyny rozpoczęły rozmowę... Rozgość się i Ty w foyer Parku Kultury. Ewelina Jamka: Kiedy po raz pierwszy poczułaś, iż taniec może stać się dla Ciebie nie tylko pasją, ale sposobem na całe życie?

Julia Ostatek: choćby nie pamiętam tego momentu. Wiadomo, iż gdy jako młoda dziewczyna myślałam o przyszłości, rozpatrywałam wiele bardziej codziennych możliwości, jednak z tyłu głowy wciąż miałam nadzieję, iż tą ścieżką właśnie pójdę. Taniec od zawsze był nieodłączną częścią mojego życia i nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej. Myślę, iż choćby jeżeli z jakiegoś powodu nie zajmowałabym się nim w taki sposób, w jaki robię to teraz, to i tak dążyłabym do tego, żeby rozwijać się i tworzyć w tej dziedzinie.

Czy pamiętasz swój pierwszy występ na scenie? Co wtedy czuła mała Julcia?

To było tak bardzo dawno temu... Pamiętam, iż dołączyłam do "Plejady" jako dziecko. Pani Alicja Andrzykowska przyjęła mnie do zespołu, choć nabór już się zakończył, więc podczas pierwsze
Idź do oryginalnego materiału