Sztab szkoleniowy Górnika Zabrze konsekwentny w meczach z Rakowem i Cracovią. "Gdybyśmy zrobili jedną zmianę, byłaby to dziwna decyzja"

roosevelta81.pl 1 dzień temu
Zdjęcie: Rakow_Gornik_Gasparik_sztab


Górnik Zabrze do meczu z Cracovią przystąpił w takim samym zestawieniu jak do starcia z Rakowem Częstochowa. Oba starcia zakończyły się zwycięstwem wicemistrza Polski, a trener Michal Gasparik wyjaśnił, dlaczego nie zdecydował się, by w Krakowie od pierwszego gwizdka zagrał Peter Federico.

Sztab szkoleniowy pokazał wielokrotnie, iż potrafi skład i taktykę Górnika dopasować pod konkretnego rywala. W meczu w Częstochowie Trójkolorowi zagrali z czterema zmianami w składzie w stosunku do wcześniejszego meczu z GKS Katowice. Po zwycięstwie nad Rakowem trenerzy zabrzańskiej drużyny nie zdecydowali się na dokonanie zmian w wyjściowym zestawieniu, choć do pełni sił wrócił już lekko kontuzjowany w zeszłym tygodniu Federico.

Reprezentant Dominikany narzekał na problemy z mięśniem dwugłowym, nie najlepiej wyglądał też kondycyjnie, dlatego w Częstochowie nie znalazł się w ogóle w kadrze meczowej i dostał dodatkowy czas na odpoczynek. W Krakowie usiadł już na ławce rezerwowych, a jego nominalną pozycję - podobnie jak w meczu z Medalikami - zajął Yvan Ikia Dimi.

- Razem ze sztabem szkoleniowym uznaliśmy, iż nie chcemy dokonywać żadnych zmian. Wygraliśmy ostatnio z Rakowem i byłaby to dziwna decyzja, gdybyśmy zostawili dziesięciu zawodników z tamtego meczu, a dokonali tylko jednej roszady i wystawili Petera Federico w miejsce Dimiego. Dlatego zostawiliśmy niezmienioną całą wyjściową jedenastkę - wyjaśnia Michal Gasparik, trener Górnika.

W trakcie meczu niezbędne były jednak roszady i Dominikańczyk pojawił się na boisku. - Wiedzieliśmy, iż w trakcie spotkania będziemy musieli reagować, bo graliśmy na trzeci dzień, a w poprzednim meczu chłopaki wybiegali ponad 120 kilometrów. Nie było łatwo, zwłaszcza iż Cracovia zaczęła bardzo fizycznie i mocno na nas naciskała od początku. Przetrwaliśmy jednak ten napór, a potem znaleźliśmy swoje momenty - dodaje szkoleniowiec zabrzańskiej drużyny.

Przed meczem z Lechem Poznań nastroje w szatni Trójkolorowych są bardzo dobre. Zabrzanie pełni zapału biorą się do pracy. - Zawsze jest coś, co można poprawić. Cieszy, iż wreszcie zachowaliśmy czyste konto, zwłaszcza w tak istotnym momencie, gdy wygrana ważyła się do samego końca. Tym razem strzeliliśmy tylko jedną bramkę, podczas gdy w poprzednich meczach mieliśmy lepszą skuteczność, więc w ofensywie wciąż mamy rezerwy. Mimo zera z tyłu uważam, iż nasza defensywa również może funkcjonować jeszcze lepiej - puentuje opiekun drużyny 14-krotnych mistrzów Polski.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału