Szalony mecz w Poznaniu! Lech – GKS 3:3. „Dramat”, „chaos”, „niedosyt” [ZDJĘCIA, FILM]

1 godzina temu

Lech Poznań zremisował 3:3 z GKS-em Katowice w meczu 28. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Choć spotkanie dostarczyło wielu emocji i aż sześciu goli, w obozie Kolejorza po końcowym gwizdku dominowało rozczarowanie.

Trener Lecha, Niels Frederiksen, nie ukrywał swojej frustracji po spotkaniu. Przyznał, iż był to jeden z najsłabszych występów jego drużyny w tym sezonie. – To był dziki, szalony mecz. Jako drużyna zagraliśmy w tym sezonie wiele dobrych spotkań, ale to nie było jedno z nich. Byłem bardzo, bardzo niezadowolony praktycznie ze wszystkiego. Brakowało nam intensywności, nie pokazywaliśmy jakości, jaką posiadamy – mówił szkoleniowiec. Zwrócił także uwagę na problemy w defensywie, które – jak podkreślił – były nie do zaakceptowania. Mimo nieco lepszej drugiej połowy, Lech nie zdołał zdominować rywala i wykorzystać swoich szans. – Ten punkt może nam się przydać, ale musimy wymagać od siebie więcej – dodał.

Równie krytycznie o meczu wypowiadał się pomocnik Antoni Kozubal, który nie szczędził mocnych słów pod adresem własnej gry. – Jeden z gorszych meczów jaki zagrałem w Lechu po powrocie, dramat – przyznał. Zawodnik podkreślił jednak, iż mimo wszystko zdobyty punkt ma znaczenie w kontekście bardzo wyrównanej tabeli. – Liczyliśmy na więcej, ale musimy szanować ten wynik. GKS był od nas lepszy w pierwszej połowie, a my nie potrafiliśmy wejść na nasz najwyższy poziom – ocenił.

Podobne nastroje panowały również wśród innych zawodników. Daniel Håkans zaznaczył, iż Lech nie wszedł dobrze w mecz, a choć po przerwie drużyna wyglądała lepiej, to w jej grze wciąż było zbyt dużo chaosu. – W szatni czujemy ogromny niedosyt. Chcieliśmy zdobyć trzy punkty i nie jesteśmy zadowoleni z całego swojego występu – podsumował.

Remis sprawia, iż Lech dopisuje do swojego dorobku jeden punkt, który może okazać się istotny w końcowym rozrachunku sezonu. Nie zmienia to jednak faktu, iż Kolejorz miał realną szansę na powiększenie przewagi nad rywalami w tabeli. Ostatecznie jednak bardziej niż wynik martwi styl gry, który – jak zgodnie przyznają zarówno trener, jak i piłkarze – był zdecydowanie poniżej oczekiwań.

Idź do oryginalnego materiału