Smoki rozpędziły się po falstarcie. Juvenia rozbiła Budowlanych, a klubowa legenda pożegnała się przyłożeniem

2 dni temu

Najpierw nieoczekiwany cios, później zdecydowana odpowiedź gospodarzy. Juvenia Kraków pokonała na własnym boisku PGE Edach Budowlanych Lublin 43:12, zdobyła ofensywny punkt bonusowy i awansowała na piąte miejsce w tabeli Ekstraligi Rugby. Sportowy wynik zszedł jednak na chwilę na dalszy plan, gdy swoje ostatnie minuty w barwach Smoków rozgrywał Marcin Siemaszko. Wieloletni kapitan pożegnał się z krakowskimi kibicami w najlepszy możliwy sposób – zdobywając przyłożenie w swoim 220. meczu dla Juvenii.

Zimny prysznic na początek

Juvenia przystępowała do spotkania trzeciej kolejki w roli zdecydowanego faworyta. Budowlani przyjechali do Krakowa po dotkliwej porażce 0:82 z zespołem z Łodzi, jednak od pierwszych minut pokazali, iż na Błoniach nie zamierzają jedynie ograniczać strat.

To właśnie lublinianie otworzyli wynik. Gospodarze popełnili serię błędów, a powstałe zamieszanie wykorzystał Kacper Filipczak, który przedarł się na pole punktowe. Przy mocno wiejącym wietrze goście nie zdołali podwyższyć, ale sensacyjnie prowadzili 5:0.

Ich euforia trwała bardzo krótko. Juvenia potrzebowała niespełna dwóch minut, aby odzyskać kontrolę nad spotkaniem. Michał Jurczyński uruchomił dobrym podaniem Olega Chornyiego, a ten zakończył akcję pierwszym przyłożeniem dla Smoków. Chwilę później gospodarze przeprowadzili kolejne skuteczne natarcie. Tym razem na pole punktowe wpadł Riaan van Zyl, a Austin van Heerden dołożył podwyższenie. Z wyniku 0:5 zrobiło się 12:5.

Van Zyl nadawał tempo

Pierwsza połowa należała przede wszystkim do Riaana van Zyla. Grający trener Juvenii nie tylko zdobywał punkty, ale także napędzał ofensywę zespołu i brał na siebie odpowiedzialność w najważniejszych momentach. Przed przerwą Smoki jeszcze dwukrotnie przedarły się przez lubelską defensywę.

Najpierw pięć punktów zdobył Andrii Matsiuk, a następnie drugie przyłożenie zapisał na swoim koncie van Zyl. Juvenia schodziła do szatni, prowadząc 24:5. Po nerwowym początku gospodarze uporządkowali grę, zwiększyli intensywność i coraz częściej zmuszali przeciwników do desperackiej obrony we własnej strefie punktowej.

Van Zyl zakończył spotkanie z dorobkiem 12 punktów. W drugiej połowie był bliski skompletowania hat-tricka, ale tuż przed linią został wypchnięty w aut. Akcja zakończyła się groźnie – zawodnik uderzył głową w barierki i potrzebował pomocy ratownika medycznego. Na boisko już nie wrócił.

– Wszystko jest w porządku. Chwilę kręciło mi się w głowie, ale teraz już jest OK. Chciałem wrócić na boisko, ale mi nie pozwolili – mówił po spotkaniu opatrzony Riaan van Zyl.

Sakwa punktował, obrona zatrzymywała Budowlanych

Po zmianie stron krakowianie nie ograniczyli się do pilnowania przewagi. przez cały czas atakowali, a jedną z najjaśniejszych postaci tej części meczu był Patryk Sakwa. Zawodnik Juvenii dwukrotnie zameldował się na polu punktowym rywali i zakończył zawody z dorobkiem dziesięciu punktów.

Równie ważna jak skuteczność w ataku była jednak praca krakowskiej defensywy. Budowlani trzykrotnie byli o krok od zdobycia przyłożenia, ale za każdym razem Juvenia zatrzymywała ich już na własnym polu punktowym. Gospodarze bronili się ofiarnie i zespołowo, pokazując, iż wysokie zwycięstwo nie było wyłącznie efektem lepszej gry ofensywnej.

Goście zdołali jeszcze odpowiedzieć przyłożeniem Michała Węzki i podwyższeniem Panashe Dube’a, ale nie byli już w stanie odwrócić losów spotkania. Juvenia kontrolowała przebieg drugiej połowy i konsekwentnie powiększała przewagę.

Ostatnie wejście kapitana

Najbardziej symboliczny moment niedzielnego meczu nastąpił 28 minut przed końcem. Na murawie pojawił się Marcin Siemaszko, zmieniając Norberta Zastawnika. Dla wieloletniego kapitana, filara młyna i reprezentanta Polski był to ostatni występ w koszulce Juvenii.

Siemaszko nie ograniczył się do pożegnalnego wejścia. W końcówce przedarł się na pole punktowe Budowlanych i zdobył przyłożenie, stawiając efektowną kropkę nad „i” w swojej długiej historii występów dla krakowskiego klubu.

Było to jego 220. spotkanie w barwach Smoków. Trudno byłoby napisać bardziej odpowiedni scenariusz pożegnania zawodnika, który przez lata należał do najważniejszych postaci zespołu.

– Wiele emocji mną targa, bo z jednej strony żal zostawiać to wszystko za sobą, ale z drugiej wiem, iż rolę jednego z liderów zespołu zostawiam odpowiednim osobom. Z Juvenią zawsze będą związane moje najlepsze wspomnienia. Teraz mówię jednak do zobaczenia, bo na pewno się jeszcze spotkamy, tylko już po innej stronie boiska – mówił Marcin Siemaszko.

Były kapitan Juvenii nie rozstaje się z rugby. Obejmie funkcję trenera Biało-Czarnych Nowy Sącz, którzy będą występować w II lidze. Zespół ma korzystać ze wsparcia zawodników wypożyczanych z krakowskiego klubu w ramach współpracy pomiędzy oboma ośrodkami.

Bonus i awans w tabeli

Juvenia zdobyła w niedzielę siedem przyłożeń i wywalczyła punkt bonusowy. Po trzech kolejkach ma dziewięć punktów i zajmuje piąte miejsce w tabeli Ekstraligi. Krakowianie odnieśli drugie zwycięstwo w okresie – wcześniej pokonali na wyjeździe Spartę Jarocin 24:23. Oficjalna tabela Polskiego Związku Rugby potwierdza bilans dwóch zwycięstw i jednej porażki.

Teraz Smoki czeka trzytygodniowa przerwa. Pod koniec września Juvenia zagra na wyjeździe z Lechią Gdańsk, a 4 października podejmie Budmex Rugby Białystok.

Juvenia Kraków – PGE Edach Budowlani Lublin 43:12 (24:5)

Punkty dla Juvenii: Riaan van Zyl 12, Patryk Sakwa 10, Austin van Heerden 6, Andrii Matsiuk 5, Oleg Chornyi 5, Marcin Siemaszko 5.

Punkty dla Budowlanych: Kacper Filipczak 5, Michał Węzka 5, Panashe Dube 2.

Żółte kartki: Austin van Heerden, Bartłomiej Skoczeń – Juvenia; Oskar Rudziński, Maksymilian Próchniak, Arkadiusz Janeczko – Budowlani.

Przebieg spotkania i wypowiedzi zawodników potwierdza oficjalna relacja Juvenii Kraków. W jej pierwszym akapicie pojawia się wynik do przerwy 23:5, jednak protokół meczowy oraz bilans zdobytych punktów wskazują prawidłowy rezultat 24:5.

Idź do oryginalnego materiału