
Rząd i Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) ogłaszają sukces, chwaląc się startem przetargów na wybrane fragmenty nowej drogi do Brzeska. Jednak uśmiechy znikają, gdy wczytamy się w oficjalne, wewnątrzresortowe i przetargowe dokumenty. Dotarliśmy do zatwierdzonego w lutym „Aneksu nr 1 do Programu Inwestycji”. Zapisano w nim czarno na białym: centralna część Sądeczanki została zablokowana na polecenie Ministra Infrastruktury. jeżeli procedura ruszy od nowa, droga zostanie w pełni oddana do użytku… w 2039 roku! Co gorsza, wjazd do Nowego Sącza okazał się urzędniczą pułapką – gwarantowana nowa droga skończy się ślepo w rejonie kamieniołomu w Dąbrowej!
Przez lata Sądecczyzna była karmiona obietnicami o szybkiej i bezpiecznej drodze ekspresowej. Wydanie w grudniu 2025 roku ostatecznej decyzji środowiskowej (DŚU) miało być zielonym światłem do rozpoczęcia budowy. Okazuje się jednak, iż zamiast budować, obecna władza postanowiła inwestycję podzielić, a jej najtrudniejszą część de facto „zamrozić”.
Decyzja z 20 stycznia, która zatrzymała inwestycję
Jak wynika z nowo zatwierdzonego Aneksu nr 1 do Programu Inwestycji, GDDKiA nie z własnej woli wstrzymała prace nad środkowym odcinkiem trasy. W dokumencie czytamy wprost, iż to efekt bezpośredniej interwencji z góry.
Zgodnie z poleceniem Ministra Infrastruktury, wyrażonym w oficjalnym piśmie z dnia 20 stycznia 2026 r., nakazano rozważenie nowego przebiegu drogi krajowej nr 75 (wariantów tunelowych) dla odcinków nr 2 (Uszew – Wytrzyszczka) oraz nr 4 (Łososina Dolna – Tęgoborze). Decyzja ta oznacza kapitulację przed protestami samorządów (gmin Gnojnik, Czchów, Łososina Dolna), ale dla kierowców i rozwoju całego subregionu sądeckiego jest wyrokiem skazującym na dekadę stania w korkach.

Harmonogram grozy: Finał w 2039 roku
Co to polecenie oznacza w praktyce? Obecna, prawomocna decyzja środowiskowa (dla tańszego Wariantu C) może trafić do kosza. Rząd zleca teraz roczną analizę. jeżeli po jej zakończeniu okaże się, iż zmieniamy wariant trasy na tunelowy, wprowadzony przez Ministerstwo harmonogram przewiduje gigantyczne opóźnienia:
- Wszczęcie przetargu na nową dokumentację: marzec 2027 r.
- Złożenie wniosku o nową decyzję środowiskową (DŚU): listopad 2028 r.
- Wydanie DŚU: maj 2030 r.
- Wszczęcie przetargu na roboty budowlane: dopiero w maju 2033 r.!
- Planowana data zakończenia robót: 2039 r.
To nie są medialne spekulacje – to oficjalne ramy czasowe zatwierdzone 19 i 20 lutego 2026 roku przez szefostwo GDDKiA. Pełną, bezpieczną drogą pojedziemy za 13 lat!
Metoda „Salami” i wjazd urwany w kamieniołomie
Skoro na budowę całości (szacowaną na blisko 8 mld zł) nie ma w budżecie państwa środków, a projekt nie jest dofinansowany z funduszy Unii Europejskiej, zastosowano w przetargu „metodę salami” – inwestycję pokrojono na kawałki. Zlecono projektowanie wylotu z Brzeska (odc. 1), krótkiego odcinka środkowego (odc. 3) oraz – rzekomo – wlotu do Nowego Sącza (odc. 5).
Jednak to, co w oficjalnych komunikatach brzmi dumnie jako „9-kilometrowy odcinek V”, w szczegółowej dokumentacji przetargowej okazuje się brutalną manipulacją. Z opisu przedmiotu zadania wynika wprost, iż podstawowy (gwarantowany) zakres inwestycji dla tego odcinka liczy zaledwie 4,4 kilometra i kończy się włączeniem do starej DK75 w rejonie kamieniołomu w Dąbrowej! Co z kluczowym przedłużeniem trasy i węzłem z ul. Tarnowską (DK28)? Zostały wrzucone wyłącznie do tzw. „prawa opcji”. W dokumencie ministerialnym kategorycznie zaznaczono: „Zlecenie opracowania dokumentacji w granicach administracyjnych miasta na prawach powiatu Nowy Sącz zostanie uruchomione po podpisaniu stosownego Porozumienia”. Rząd oczekuje od miasta gigantycznej partycypacji finansowej.
Jeśli prezydent Nowego Sącza nie dogada się natychmiast z GDDKiA, „opcja” przepadnie. Dwupasmowa trasa urwie się w Dąbrowej, a cały ruch zostanie wtłoczony w stary ślad, fundując nam monstrualny korek u samych bram miasta.
Zobaczmy, jak bezlitosna jest w tym przypadku matematyka. Cała nowa Sądeczanka ma liczyć 47,2 km. Środek trasy został zablokowany do 2039 roku. Z całej inwestycji na ten moment pewne jest więc zaledwie 13,7 km rozrzuconych po trasie ogryzków (3,6 km w Brzesku, 5,7 km w Łososinie i 4,4 km urywające się w kamieniołomie). Daje to łącznie zaledwie 29% zaplanowanej Sądeczanki! Zamiast nowej drogi ekspresowej, Sądecczyzna dostanie drogowe resztki.
Podsumowanie: Iluzja działania
Działania wokół Sądeczanki to mistrzostwo w zarządzaniu politycznym kryzysem, ale katastrofa dla infrastruktury. Rzucając do przetargu ułamek trasy, stworzono medialną iluzję postępu robót. W rzeczywistości środek ciężkości został zamrożony, a płynny wjazd do miasta zrzucono na barki (i budżet) nowosądeckiego samorządu.
Czy Nowy Sącz i Sądecczyzna mogą sobie pozwolić na to, aby stać się ofiarą tej inżynierii opóźnień? Czas, aby parlamentarzyści i władze miasta przestali uśmiechać się na konferencjach prasowych i wzięli odpowiedzialność za haczyki ukryte w ministerialnych dokumentach.



7 godzin temu