Jarosław Klimaszewski osobiście odpowiedział na interpelację radnej Aleksandry Woźniak dotyczącą przekazania rocznych biletów MZK dwóm małoletnim Ukrainkom, które padły ofiarą słownego ataku w miejskim autobusie. W swoim piśmie podkreślił, iż przeprosiny i propozycja zadośćuczynienia wynikały ze „zwykłej, ludzkiej przyzwoitości”, a koszt biletów nie został pokryty ze środków publicznych. Jak ustalił portal, bilety z własnej kieszeni zamierza sfinansować prezydent Bielska-Białej.
Sprawa jest pokłosiem incydentu, do którego doszło dwa tygodnie temu w autobusie MZK. 11-letnie Ukrainki zostały zaatakowane słownie przez 54-letniego pasażera, który kierował pod ich adresem wulgaryzmy i groźby. Mężczyzna został później zatrzymany przez policję. W toku prowadzonych czynności okazało się, iż 54-latek jest pracownikiem miejskiej spółki MZK, z której następnie został zwolniony.
W interpelacji radna Aleksandra Woźniak zaznaczyła, iż nie kwestionuje naganności zachowania sprawcy, jednak zwróciła uwagę na kwestie związane z planowanym przekazaniem dziewczynkom rocznych biletów MZK. Radna klubu PiS pytała m.in. o podstawę prawną takiej decyzji, źródło finansowania, kryteria przyznania świadczenia oraz to, czy podobna pomoc przysługuje innym ofiarom przestępstw.
Radna argumentowała, iż sprawca nie wykonywał w chwili zdarzenia obowiązków służbowych, a kierowca zachował się adekwatnie wyprowadzając z autobusu 54-latka. Zdaniem radnej Woźniak trudno mówić o zaniedbaniach miejskiej spółki uzasadniających rekompensatę finansowaną ze środków publicznych.
Na interpelację odpowiedział prezydent Jarosław Klimaszewski. – Nie mogę się zgodzić z Pani opinią, iż nie ma znaczenia fakt, iż agresor okazał się pracownikiem Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. Jego karygodne zachowanie zdecydowanie negatywnie wpłynęło na wizerunek spółki. I nie ma nic do rzeczy, iż nie wykonywał w tym czasie obowiązków służbowych, bo pracownikiem danej firmy jest się cały czas, a nie tylko w godzinach pracy – napisał. Podkreślił również, iż jako ojciec szczególnie przeżył całą sytuację.
– W moim głębokim przekonaniu znieważanie dzieci – bez względu na ich narodowość – jest niedopuszczalne i nie ma na takie zachowanie żadnego usprawiedliwienia. Dlatego – jako, iż sam jestem ojcem – ta sprawa tak mocno mnie poruszyła. Z tego powodu publicznie przeprosiłem ofiary tej napaści, bo stwierdziłem, iż tego wymaga zwykła, ludzka przyzwoitość. Uznałem też, iż należy się im jakieś zadośćuczynienie.
Prezydent wyjaśnił, iż pomysł przekazania rocznych biletów MZK pojawił się właśnie jako forma zadośćuczynienia za traumatyczne wydarzenie, bo do incydentu doszło w miejskim autobusie. Jednocześnie zaznaczył, iż nigdzie nie padła informacja, iż koszt biletów zostanie pokryty z publicznych pieniędzy.
– Nigdzie nie zostało jednak powiedziane, iż ich koszt zostanie pokryty z publicznych środków – zakończył odpowiedź Jarosław Klimaszewski. Łączny koszt dwóch rocznych biletów dla 11-letnich dziewczynek, w przeliczeniu na podstawie aktualnych cen ulgowych biletów 90-dniowych, wynosi ok. 1560 złotych.
Jak udało nam się ustalić, za bilety z prywatnych środków zapłaci prezydent Jarosław Klimaszewski.

1 godzina temu












