Miał być szybki przesiadkowy postój, jest kolejka przed szlabanem i problem z wyjazdem. Od dwóch tygodni tablica informująca o wolnych miejscach na P+R Czerwone Maki nie działa. Kierowcy nadjeżdżający od strony Skotnik i węzła autostradowego A4 skręcają w kierunku pełnego parkingu i wpadają w zator. Tymczasem wewnątrz samochody zajmują także przestrzenie poza wyznaczonymi stanowiskami. To już kwestia nie tylko wygody, ale również bezpieczeństwa.
Skręcają i zostają uwięzieni
Scenariusz się powtarza. Samochód skręca w stronę parkingu, podjeżdża do szlabanu i zatrzymuje się przed wjazdem. Za nim pojawia się następny, chwilę później kolejny. Kierowca z przodu nie może wjechać, a samochody za jego plecami utrudniają wycofanie się. Wystarczy kilka aut, żeby dojazd został zablokowany. Sprawna tablica powinna ostrzegać o braku miejsc, zanim kierowca zdecyduje się na skręt. Ta przy dojeździe od strony Skotnik i węzła autostradowego A4 od dwóch tygodni nie spełnia swojej funkcji. Kolejne samochody kierują się więc pod szlaban, choć parking jest już pełny. Brak informacji zamienia się w konkretny problem na drodze: niepotrzebne manewry, zatrzymania i narastającą kolejkę.
Zator przy zakręcie. Tu brakuje przestrzeni na błędy
Sytuację pogarsza układ dojazdu. Jest wąsko, a w pobliżu znajduje się zakręt. To miejsce, w którym zatrzymujące się pojazdy i próby wydostania się z kolejki dodatkowo utrudniają przejazd. Każdy następny samochód skręcający w stronę szlabanu powiększa zator. Skutki awarii ponoszą więc także pozostali użytkownicy drogi, którzy muszą poruszać się obok zablokowanego dojazdu. Tablica z liczbą wolnych miejsc nie jest tutaj dodatkiem. To informacja potrzebna do podjęcia decyzji, zanim samochód znajdzie się w miejscu, z którego trudno się wycofać.

Pełny parking, a auta stoją również poza miejscami wyznaczonymi.
W ciągu dnia parking zapełnia się całkowicie. Samochody stoją jednak nie tylko na wyznaczonych stanowiskach. Kierowcy wykorzystują również nieoznakowane przestrzenie, wciskając auta tam, gdzie jeszcze uda się znaleźć kawałek wolnego terenu. Komplet miejsc przestaje więc oznaczać koniec parkowania. Kolejne pojazdy zajmują przestrzeń, która nie została przewidziana do postoju. A wolny fragment nawierzchni nie zawsze jest dodatkowym miejscem parkingowym — może być potrzebny do przejazdu, manewrowania albo dotarcia do innych samochodów. Awaria tablicy i przepełnienie parkingu wymagają przy tym osobnego wyjaśnienia. Niesprawny wyświetlacz tłumaczy brak informacji dla nadjeżdżających kierowców. Nie odpowiada jednak na pytanie, dlaczego wewnątrz znajdują się samochody ponad liczbę wyznaczonych stanowisk i jak działa kontrola wjazdu.
W razie pożaru przejazd musi być wolny
Najpoważniejszy problem może ujawnić się wtedy, gdy na parking trzeba będzie pilnie wjechać wozem strażackim lub karetką. Samochody pozostawione poza stanowiskami mogą zwężać przejazdy, ograniczać możliwość manewrowania i utrudniać dostęp do miejsca zdarzenia. W razie pożaru auta czy nagłego zagrożenia zdrowia nie powinno być czasu w szukanie właścicieli pojazdów i proszenie o ich przestawienie. Droga dla służb musi być dostępna od razu.Czy na Czerwonych Makach jest zachowana odpowiednia przestrzeń do przejazdu pojazdów ratunkowych? To wymaga pilnego sprawdzenia. Sam fakt parkowania poza oznakowanymi miejscami nie przesądza jeszcze o całkowitym zablokowaniu dojazdu, ale jest wyraźnym sygnałem, iż bezpieczeństwa nie można pozostawić przypadkowi.
Dwa tygodnie bez informacji. Potrzebna jest reakcja
Naprawa tablicy to pierwszy krok. Do czasu przywrócenia jej działania kierowcy powinni otrzymywać czytelną informację o zapełnieniu parkingu jeszcze przed skrętem w stronę szlabanu. Drugi krok to sprawdzenie kontroli wjazdu i uporządkowanie parkowania wewnątrz obiektu. Trzeba ustalić, czy system prawidłowo zlicza pojazdy, jak reaguje na brak miejsc i czy przejazdy pozostają drożne. P+R ma ułatwiać pozostawienie samochodu i dalszą podróż komunikacją miejską. Na Czerwonych Makach niesprawna informacja sprawia, iż część kierowców zamiast do tramwaju trafia do kolejki przed szlabanem. A problem, który zaczyna się od zepsutej tablicy, sięga znacznie dalej niż sam wjazd.

1 godzina temu














