Prezes Hondy: Nie mamy z Chińczykami żadnych szans

bejsment.com 1 godzina temu

Prezes japońskiego koncernu Honda Toshihiro Mibe po wizycie w chińskiej fabryce dostawcy w Szanghaju nie pozostawił złudzeń co do konkurencji z tamtejszymi producentami. Po powrocie do Japonii stwierdził wprost: „Nie mamy z nimi żadnych szans”. Szef Hondy odwiedził w pełni zautomatyzowany zakład, na którego linii produkcyjnej nie ma ani jednego pracownika – cały proces od pozyskiwania komponentów po logistykę odbywa się bez udziału człowieka. Fabryka dostarcza części także dla Tesli, utrzymując stałą jakość przy minimalnych kosztach. Mibe podkreślił, iż tempo i skala działania chińskich dostawców całkowicie przewyższają możliwości tradycyjnych producentów z Japonii i Europy.

Sytuacja ta ilustruje szerszy kryzys, z jakim boryka się globalna branża motoryzacyjna, szczególnie w obszarze pojazdów elektrycznych i łańcuchów dostaw. Chińscy producenci nie tylko oferują znacznie niższe ceny, ale także skracają cykl rozwoju nowych modeli do około dwóch lat, podczas gdy u tradycyjnych koncernów proces ten trwa często dwa razy dłużej. W efekcie Honda odnotowała w Chinach dramatyczny spadek sprzedaży – z 1,62 miliona egzemplarzy w 2020 roku do około 640 tysięcy w 2025 roku – co zmusza firmę do przyspieszenia prac badawczo-rozwojowych i większej autonomii działów projektowych.

Podobne głosy płyną z innych wielkich koncernów. Prezes Toyoty Koji Sato podczas spotkania z przedstawicielami 484 firm-dostawców ostrzegł: „Jeśli nic się nie zmieni, nie przetrwamy. Chcę, żeby wszyscy uznali ten stan kryzysu”. Dodał, iż „branża motoryzacyjna toczy w tej chwili walkę o przetrwanie”, a chińska konkurencja wymaga radykalnego uproszczenia procesów produkcyjnych i rezygnacji z nadmiernie rygorystycznych standardów jakości na drobnych komponentach, które podnoszą koszty bez realnej wartości dla klienta.

Szef Forda Jim Farley posunął się jeszcze dalej w ocenie chińskich osiągnięć. Po wizycie w Chinach i testach tamtejszych pojazdów elektrycznych stwierdził, iż było to „najbardziej upokarzające doświadczenie w mojej karierze”. Podkreślił, iż chińskie auta mają „znacznie lepszą technologię pokładową, niższe koszty i wyższą jakość niż to, co widzimy na Zachodzie”. Farley ostrzegał jednocześnie: „Jesteśmy w globalnej konkurencji z Chinami i nie chodzi tylko o pojazdy elektryczne. jeżeli ją przegramy, nie mamy przyszłości”.

Wypowiedzi prezesów Hondy, Toyoty i Forda odzwierciedlają rosnącą świadomość wśród zachodnich i japońskich gigantów, iż chińscy producenci nie są już tylko tanimi dostawcami, ale wyznaczają nowe standardy w całej branży. Eksperci wskazują, iż bez szybkich zmian w modelach biznesowych, łańcuchach dostaw i tempie innowacji tradycyjni gracze mogą stracić znaczącą część globalnego rynku, szczególnie w segmencie pojazdów elektrycznych, gdzie chińskie firmy dominują zarówno pod względem technologii, jak i skali produkcji.

Idź do oryginalnego materiału