Kiedy większość mieszkańców kładzie się spać, w piekarni Krakowianka zaczyna się praca. Mąka, drożdże, woda, sól i margaryna trafiają na stół, a po chwili w rękach piekarza zaczynają zmieniać się w cienkie wałeczki ciasta. Dwie albo trzy sulki trzeba skręcić, połączyć końce, obwarzyć w gorącej wodzie i włożyć do pieca. Tak powstają obwarzanki, które rano trafią na krakowskie ulice.