Prawdziwe wulkany nie drzemią

2 godzin temu

Prawdziwe wulkany nie drzemią, a słowo „masakra” może mieć wstrząsająco pozytywne znaczenie. Tak właśnie Albert Szponar, basista Smoketown podsumował grę Kuby, dziewięcioletniego perkusisty Rockdrive, którego ledwie można było dojrzeć za bębnami.

Nastoletni Rockdrive ma jeszcze czas na własne przemyślenia, więc w aktywności muzycznej opiera się na razie na klasyce rocka. W tle ich warsztatu słychać linie papilarne Wojtka Zwolińskiego, który nie wiedzieć czy lepszym muzykiem, czy nauczycielem jest. Smoketown wie już czego chce, ale nie rezygnuje z eksperymentów, na przykład próbek reggae, które kusi urokiem zapatrzenia w miłość. No i wokaliści się nie zmęczą, bo jest ich dwóch: Kacper Pytka i Wiktor Sławiński. O dziwo na scenie nie zwalczają się który lepszy, potrafią choćby zaśpiewać razem.

Flaming Heart to przede wszystkim charyzma wokalisty, Radka Duchnickiego. Chłop ma niesamowitą energię, a na scenie robi tyle kilometrów, iż smartwatch nie nadąża. Przy czym w letni, lipcowy wieczór potrafi wystąpić w garniturze, oczywiście do czasu. W końcu kapiąca marynarka ląduje na krześle.

Po sobotnim koncercie Świdnickiej Sceny Rockowej w Miejskim Ośrodku Kultury jedno jest pewne. Świdnicko-lubelski rock, od czasów początków Budki Suflera ma się dobrze.

Wczorajsze wydarzenie w ramach Kulturalnego Lata 2026 organizowanego przez Miejski Ośrodek Kultury objął patronatem burmistrz Marcin Dmowski, a jego głównym sponsorem było Przedsiębiorstwo Komunalne Pegimek.

« ‹ z 3 › »
Idź do oryginalnego materiału