O przyczynach problemów nowotarskiego hokeja w ostatnich latach, planie odbudowy oraz realnych szansach powrotu Podhala do ekstraklasy mówił w wywiadzie dla serwisu polskihokej.tv członek zarządu MMKS Podhale Nowy Targ Andrzej Słowakiewicz. W rozmowie nie brakowało zarówno podsumowań minionych lat, jak i konkretnych deklaracji dotyczących przyszłości.
Jednym z tematów był brak Podhala w trwającym sezonie Polskiej Hokej Ligi.
– Przykro było patrzeć, iż nie ma naszej drużyny w ekstraklasie, bo uważam, iż Podhale ma potencjał i powinno grać w najwyższej lidze. Wiemy jednak wszyscy, z czego to wynikało. To było niezależne od nas. Przez ostatnie 7–10 lat klubem zarządzały osoby, które nie wiedziały, jak klub powinien funkcjonować – powiedział Słowakiewicz.
Jak podkreślił, obecne władze klubu zaangażowały się w jego odbudowę na prośbę miasta, najpierw w radzie nadzorczej spółki, a następnie w strukturach MMKS.
– Zaczęliśmy to prostować, bo nie było to prowadzone profesjonalnie. Pracujemy społecznie, chcemy odbudować hokej w Nowym Targu – zaznaczył.
W rozmowie odniósł się również do przyczyn kryzysu, który – jego zdaniem – narastał przez wiele lat.
– Ten okres 7–10 lat został zaniedbany, z roku na rok było coraz gorzej. Też po części za pozwoleniem władz polskiego hokeja, które w procesach licencyjnych na za dużo pozwalały i robiły ustępstwa. Gdyby ktoś wcześniej zareagował, to być może wcześniej rozpocząłby się proces odbudowy – ocenił.
Słowakiewicz mówił także o pomyśle zmian w systemie rozgrywek ligowych w Polsce. Według koncepcji, nad którą pracuje środowisko związane z Podhalem, liga miałaby liczyć 12 drużyn, a po pierwszej rundzie następowałby podział na dwie grupy.
– Mecze górnej szóstki naprawdę podniosą poziom ligi i przede wszystkim reprezentacji Polski. Bez mocnej ligi nie będzie mocnej reprezentacji. Trener kadry musi mieć z czego wybierać – stwierdził.
W wywiadzie dużo miejsca poświęcono także trzyletniemu planowi odbudowy nowotarskiego hokeja. Jak zaznaczył, postawiono na drużynę opartą głównie na nowotarskich zawodnikach.
– Mamy najmłodszą drużynę w 1. lidze, średnia wieku to 22,8, gramy bez obcokrajowców. Udało się to zbudować, choć byli tacy, którzy mówili, żeby zaczynać od naboru i szkółki. Tak się nie da, hokej młodzieżowy i seniorski to są naczynia połączone – podkreślił.
Jak przyznał, plan trzyletni zaczął przynosić efekty szybciej, niż zakładano.
– Powiedzieliśmy w pewnym momencie otwarcie: gramy o awans. Udało się. Czapki z głów przed chłopakami, wielki charakter – mówił.
Kluczową kwestią w kontekście ewentualnego powrotu do ekstraklasy jest sprawa tzw. „dzikiej karty”.
– To jest ostatni rok, w którym klub, który wygra 1. ligę, może wejść do ekstraklasy za 75 tysięcy złotych. Wysłaliśmy zapytanie do PZHL, czy ta uchwała przez cały czas obowiązuje. 75 tysięcy a 300 tysięcy to jest ogromna różnica, więc chcemy z tego skorzystać, ale czekamy na odpowiedź – wyjaśnił.
Jak zaznaczył, ważnym elementem budżetu były w ostatnim czasie m.in. miejskie stypendia dla zawodników oraz wsparcie sponsorów.
– Jeżeli miasto utrzyma wsparcie na poziomie około 1,2 mln zł w formie stypendiów, to mamy bardzo dobrą podstawę do rozmów ze sponsorami, bo wtedy miasto jest wiarygodnym partnerem – powiedział.
W przypadku gry w ekstraklasie Podhale planuje wzmocnić skład – zarówno zawodnikami z Polski, jak i obcokrajowcami.
– Mamy kontakt z Polakami grającymi w Stanach Zjednoczonych. A jeżeli nie, to będziemy chcieli ściągnąć 4–5 mocnych obcokrajowców, bo tacy liderzy są potrzebni. Ale nie będziemy robić tak jak kiedyś, iż pół Polski się ściągało bez gwarancji finansowych – zaznaczył.
Na koniec dodał, iż jego zdaniem już teraz w drużynie jest grupa zawodników, którzy sportowo byliby w stanie poradzić sobie na poziomie ekstraklasy.
– Mamy 14–15 zawodników, którzy mogliby już dziś grać w ekstraklasie. Na początek nie mówimy o czołówce, ale żeby spokojnie budować klub na tym poziomie – podsumował.

















