Szczątki osób pochowanych przed wiekami w klasztorze ojców cystersów w Wąchocku powróciły do opactwa. Po latach badań antropologicznych będą ponownie pochowane w podziemiach klasztoru.
W drugiej połowie XX wieku naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego prowadzili na terenie klasztoru prace archeologiczne. Wtedy z krużganków wydobyto szczątki ludzkie, łącznie około 150 osób. Tradycją cysterską było grzebanie zmarłych zakonników na terenie opactwa, ale – jak zaznacza ojciec Wawrzyniec Michalik – przebadane szczątki to nie tylko mnisi.
– Mamy tu także urny które wskazują, iż to pochówki starsze, niż opactwo, pochodzące z czasów osadnictwa związanego z przemysłem hutniczym. Z ustaleń naukowców wynika, iż byli to młodzi ludzie, a więc nie zakonnicy, którzy zwykle dożywali późniejszego wieku. Oczywiście nie mówimy tu o w pełni zachowanych szkieletach, tylko o szczątkach, pochodzą z 49 indywidualnych pochówków i 13 skupisk przemieszanych kości ludzkich – mówi ojciec Wawrzyniec Michalik.
Szczątki pochodzą z dwóch korytarzy otaczających wirydarz.
– Tradycją cysterską było grzebanie zmarłych braci na terenie klasztoru, w krużgankach przylegających do wirydarza, czyli małego ogrodu wewnątrz klasztoru. Wiązało się to z symboliką Niebiańskiej Jerozolimy. Wirydarz był traktowany jako mikrokosmiczna wizja raju, życia wiecznego. Prowadziło tam zwykle 12 par drzwi, bo symbolizowało 12 bram Jerozolimy. w tej chwili na nasz wirydarz nie ma aż tylu drzwi, ale historycznie możemy właśnie tyle zrekonstruować – dodaje.
Jesienią odbędzie się sympozjum naukowe poświęcone wynikom dotychczasowych badań archeologicznych i antropologicznych prowadzonych na terenie opactwa. Wtedy też zaplanowano powtórny pochówek przekazanych szczątków. Zostaną umieszczone w podziemiach kościoła, gdzie zwyczajowo grzebie się opatów. Spoczywają tam m.in. dwaj ostatni opaci – Alberyk Siwek i Benedykt Matyjkiewicz.

17 godzin temu













