Jak wyjaśnił gość programu, pomysł na stworzenie stowarzyszenia dojrzewał w czasie pandemii. Wtedy pojawił się plan pierwszej dużej wyprawy, ale od początku miał on mieć głębszy sens niż samo zdobycie szczytu.
– „Ten pomysł w zasadzie narodził się mniej więcej w roku 2021, kiedy zaczynała się pandemia. Wpadliśmy wtedy na pomysł z Dawidem i Natalią, aby wejść na Mont Blanc, najwyższy szczyt Europy Zachodniej, ale nie chcieliśmy robić tego tylko dla siebie. Chcieliśmy nieść ze sobą jakąś wyższą ideę” – mówił Kamil Augustyniak.
Ta idea gwałtownie przerodziła się w konkretną pomoc. Pierwsze działania zostały powiązane ze wsparciem Domu Pomocy Społecznej Sióstr Serafitek, a początki całego projektu miały swoje źródło także w środowisku związanym z parafią św. Rocha.
– „Tam też się udzielaliśmy i tam rozwijała się nasza pasja do gór, ale też taka chęć pomocy innym” – podkreślił rozmówca.
Mechanizm działania stowarzyszenia opiera się na połączeniu atrakcyjnej dla odbiorców relacji z wypraw z konkretną akcją dobroczynną. Każdy górski projekt staje się jednocześnie okazją do promowania zbiórki na rzecz potrzebujących.
– „Ludzie lubią oglądać tego typu przygody, tego typu projekty. My to relacjonujemy, ale także zakładamy zbiórkę na Siepomaga. Zawsze jest takie połączenie – mówimy o tej górze, o celu i mówimy o zbiórce. Zawsze jest to ze sobą połączone” – tłumaczył Augustyniak.
Pierwsza wyprawa na Mont Blanc nie zakończyła się od razu sukcesem. Zespół musiał zawrócić z powodu trudnych warunków w niebezpiecznym fragmencie trasy, znanym jako Grand Couloir. Ostatecznie jednak cel udało się osiągnąć w kolejnym roku.
– „To były trudne warunki. W newralgicznym punkcie zwanym Grand Couloir, podczas wschodu słońca, zaczynają się dość intensywne, niebezpieczne lawiny kamienne, przez co odpuściliśmy. Kolejnego roku pojechaliśmy już w bardziej dogodnym terminie i wtedy było wszystko ładnie skute, przeszliśmy to i szczyt zdobyty bez problemu” – wspominał.
W 2022 roku członkowie stowarzyszenia zdobyli także Kazbek. Niedawno wrócili natomiast z wyprawy na Aconcaguę, najwyższy szczyt Ameryki Południowej i jeden z wierzchołków Korony Ziemi. Tym razem nie udało się stanąć na szczycie, ale doświadczenie okazało się wyjątkowo cenne.
– „Ta góra była naprawdę niesamowita, też wiele nas nauczyła. Jak każda z naszych wypraw, zostawiła w naszych sercach jakiś niezatarty ślad, do którego zawsze wracamy wspomnieniami” – mówił Augustyniak.
Jak zaznaczył, Aconcagua była ogromnym wyzwaniem nie tylko ze względu na wysokość, ale również pod względem przygotowań, logistyki i kosztów.
– „Pierwsza rzecz to jest wysokość – prawie siedem tysięcy metrów. Przygotowania kondycyjne zajęły nam więcej niż dotychczas, bo to było prawie pół roku przygotowań. Kolejna rzecz to sama logistyka, zapoznanie się z tą górą, przemyślenie, co nam jeszcze potrzeba, zaopatrzenie się w sprzęt” – wyliczał.
Do tego dochodziły sprawy organizacyjne, w tym konieczność zgromadzenia odpowiednich środków i wygospodarowania czasu w niemal miesięczny wyjazd.
– „Ponad rok zbieraliśmy, aby tam się wybrać, kosztem innych wypraw, na które przez to nie jeździliśmy. Musieliśmy też wziąć trzy i pół tygodnia urlopu. Oprócz samej wyprawy i przygotowań dochodzi jeszcze kwestia zbiórki i promocji, która w przypadku takiego wyjazdu jest jak druga połowa czasu, który trzeba na to poświęcić” – przyznał.
Decyzja o rezygnacji z ataku szczytowego zapadła na wysokości około 5,5 tysiąca metrów, w obozie Nido de Condores. Wcześniej uczestnicy dotarli już na wysokość 6 tysięcy metrów w ramach aklimatyzacji. Powodem odwrotu były przede wszystkim problemy zdrowotne Kamila Augustyniaka, który jeszcze przed wyjazdem zmagał się z infekcją.
– „Od wejścia do parku czułem się źle, bo jeszcze w Poznaniu przeszedłem grypę, gorączkę i później okazało się, iż mam też pewne problemy z zakażeniem górnych dróg oddechowych. To mnie tam załatwiło troszkę. Im było wyżej, im było zimniej, tym bardziej się to nasilało” – opowiadał.
W krytycznym momencie postanowił nie ryzykować bezpieczeństwa pozostałych uczestników wyprawy.
– „Żeby nie narażać też Natalii i Dawida na późniejsze nieprzyjemności związane z moim stanem zdrowia, odpuściłem i wróciłem do namiotu. Natalia i Dawid poszli dalej, ale niestety ze względu na problemy ze sprzętem i bardzo zimną noc musieli też zrezygnować” – relacjonował.
Choć wyprawa nie zakończyła się pełnym sukcesem sportowym, nie odebrała członkom stowarzyszenia motywacji do kolejnych wyzwań. Wręcz przeciwnie – Aconcagua wciąż pozostaje w ich planach.
– „Jak najbardziej. Ta góra cały czas nam krąży gdzieś w naszych myślach, wzywa nas” – przyznał Augustyniak.
Celem długofalowym pozostaje Korona Ziemi, choć – jak zaznaczył – największym ograniczeniem nie są dziś możliwości fizyczne, ale finanse.
– „Ta Korona Ziemi gdzieś nam się marzy. Jest w zasięgu naszych możliwości fizycznych, ale jest jedna góra, która ogranicza nas raczej finansowo i nie jest dziś w zasięgu naszych możliwości. Ale zobaczymy, kto wie, może w przyszłości uda się do tego celu dojść” – mówił.
Ważne jest jednak to, iż cała idea stowarzyszenia nie sprowadza się do samego wspinania. Aktualna, piąta edycja Szlachetnego Szczytu związana jest ze wsparciem Domu Pomocy Społecznej w Łopiennie, prowadzonego przez siostry elżbietanki.
– „Ta zbiórka, którą mamy na Siepomaga, jest w całości poświęcona pomocy osobom, które wspieramy. W tej edycji wspieramy Dom Pomocy Społecznej w Łopiennie. Nasza zbiórka miała na celu wsparcie bieżące, czyli takie rzeczy jak rachunki, wyżywienie czy opłata za personel medyczny, który jest tam niezbędny” – wyjaśnił.
Jak dodał, same wyprawy są niemal w całości finansowane prywatnie przez uczestników, choć w ostatnim czasie udało się pozyskać także pierwszych sponsorów, którzy wsparli projekt sprzętowo i organizacyjnie.
Stowarzyszenie angażuje się również w inne działania, w tym wejścia górskie z udziałem osób z niepełnosprawnościami. Dzięki wykorzystaniu specjalnego wózka typu mono-ski udało się już zorganizować wspólne wyprawy m.in. na Śnieżnik i Śnieżkę.
– „Robimy takie otwarte wejście. Im nas więcej, tym lepiej. Zbieramy zapisy, jedziemy razem, wymieniamy się podczas pchania tego wózka, podczas pomocy czy suportowania tej osoby z niepełnosprawnością” – opowiadał Augustyniak.
Najbliższą okazją, by lepiej poznać działalność Szlachetnego Szczytu, będzie otwarta prelekcja poświęcona wyprawie na Aconcaguę. Spotkanie odbędzie się w czwartek w Centrum Wykładowym Politechniki Poznańskiej.
– „Jest to nasza premierowa prelekcja, prezentacja, w której opowiemy o wszystkich naszych problemach, o tym, z czym się zmagaliśmy, jak to wyglądało. Spróbujemy też Państwa zainspirować” – zapowiedział gość programu.

2 godzin temu





![Kabaret OT.TO zagrał w Mościcach pierwszy koncert FunFestu 2026 [zdjęcia]](https://tarnow.ikc.pl/wp-content/uploads/2026/03/OT.TO-fot.-artur-gawle0033.jpg)






