Na osiedlu Górali w Nowej Hucie wydarzyło się coś, na co mieszkańcy czekali od ponad dwóch dekad. Odrestaurowany „Delfin” ponownie stał się fontanną. Nie jest to jednak zwykły osiedlowy wodotrysk. To dzieło stworzone społecznie przez sąsiadów, ozdobione szkłem z butelek przynoszonych przez dzieci i wzniesione dla uczczenia 20-lecia Nowej Huty.
Rzeźba stojąca na wewnętrznym podwórku pomiędzy blokami osiedla Górali znów otoczona jest wodą. Po przeprowadzonej renowacji „Delfin” odzyskał nie tylko dawny wygląd, ale również swoją pierwotną funkcję. Fontanna została uruchomiona 2 września 2026 roku.
Fontanna wymyślona i zbudowana przez sąsiadów
Historia „Delfina” rozpoczęła się w 1967 roku. Pomysłodawcą budowy był Edward Rybicki, mieszkaniec bloku nr 24 na osiedlu Górali. Do przedsięwzięcia dołączył jego sąsiad Ryszard Wójcik, który przygotował projekt rzeźby. Realizacja trwała od 1969 do 1970 roku, a fontanna miała upamiętniać 20-lecie Nowej Huty.
Nie było to odgórnie zamówione dzieło ani typowa miejska inwestycja. „Delfin” powstał dzięki społecznemu zaangażowaniu mieszkańców okolicznych bloków. Sąsiedzi pomagali przy budowie, a dzieci zbierały zielone butelki, z których pozyskiwano szkło wykorzystane do ozdobienia betonowej konstrukcji.
Jak po latach wspominał Ryszard Wójcik, zielona butelka stawała się choćby swoistym biletem wstępu do organizowanych na podwórku konkursów i zabaw. Dzięki temu mieszkańcy nie tylko wspierali budowę fontanny, ale od początku czuli, iż jest ona ich wspólnym dziełem.
Najpierw miała być żaba
Sam delfin nie był pierwszym pomysłem twórców. Według wspomnień Ryszarda Wójcika początkowo rozważano wykonanie rzeźby żaby. Później pojawiła się koncepcja dziecka stojącego pod parasolem. Projekty nie uzyskały jednak akceptacji ówczesnego kierownika architektury. Ostatecznie wybór padł na delfina.
Rzeźbę wykonano ze zbrojonego betonu, szkła i metalu. Jej charakterystyczna zielona powierzchnia, połyskująca w słońcu, powstała z wykorzystaniem tłuczonego szkła. Delfina umieszczono na postumencie wykończonym kamiennymi otoczakami.
Małe centrum życia osiedla
Lokalizacja fontanny nie była przypadkowa. Stanęła pośród bloków nr 20–24, a więc dokładnie tam, gdzie toczyło się codzienne życie mieszkańców. Wokół ustawiono ławki, stoliki do gry oraz kosze. Skwer gwałtownie stał się miejscem odpoczynku, spotkań i sąsiedzkich rozmów.
Fontannę odwiedzali nie tylko mieszkańcy. Z zachowanych opisów wynika, iż zaglądali tutaj również artyści z pobliskiego Teatru Ludowego. „Delfin” dobrze wpisywał się w nowohucką ideę łączenia sztuki z codziennością – rzeźby nie zamknięto w galerii ani nie ustawiono na reprezentacyjnym placu. Miała służyć ludziom tuż pod ich oknami.
Obecnie obiekt jest jednym z punktów Szlaku Plenerowych Rzeźb i Instalacji Nowohuckich.
Dlaczego „Delfin” przestał być fontanną?
Kres wodnej historii obiektu przyniosły zmiany w jego najbliższym otoczeniu. Zabudowanie przejścia pomiędzy blokami nr 23 i 24 wiązało się z odcięciem dotychczasowego doprowadzenia wody. Jednocześnie nie wykonano planowanego zamkniętego obiegu.
Fontanna przestała działać. Z czasem jej nieckę zasypano ziemią i zamieniono w kwietnik, doraźnie pielęgnowany przez mieszkańców. Sama rzeźba niszczała – delfin stracił między innymi płetwy brzuszne, pojawiły się ubytki oraz poluzowane fragmenty lastryko.
O odnowienie obiektu przez lata upominali się mieszkańcy. W 2019 roku do budżetu obywatelskiego zgłoszono projekt „Pomóżmy Delfinkowi z Nowej Huty”. Zakładał on konserwację rzeźby, naprawę niecki, uporządkowanie zieleni oraz przywrócenie obiektowi funkcji wodnej.
Miasto szukało właściciela „Delfina”
Przed rozpoczęciem renowacji pojawił się jeszcze jeden, dość nietypowy problem. W 2024 roku Zarząd Zieleni Miejskiej publicznie poszukiwał właściciela lub zarządcy rzeźby. Konieczne było bowiem uporządkowanie kwestii własnościowych i praw majątkowych.
Miasto zwróciło się do osób posiadających informacje o obiekcie o kontakt. Dopiero po wyjaśnieniu formalności można było przejść do dalszych prac.
Blisko 300 tys. zł na ratowanie rzeźby
Przełom nastąpił w 2024 roku. Kraków otrzymał dofinansowanie z programu Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku „Rzeźba w przestrzeni publicznej dla Niepodległej – 2024”, finansowanego z budżetu ministra kultury.
O wsparcie starało się 166 instytucji. Nowohucki „Delfin” znalazł się wśród 25 rzeźb zakwalifikowanych do dofinansowania. Całkowity koszt inwestycji wyniósł 297 660 zł, z czego 267 894 zł stanowiły środki ministerialne.
Podczas konserwacji rzeźbę i nieckę dokładnie oczyszczono wodą pod ciśnieniem. Odtworzono płetwy brzuszne, usunięto poluzowane warstwy lastryko, a wszystkie ubytki uzupełniono w pierwotnej technologii. Całość została poddana hydrofobizacji, która ma chronić powierzchnię przed deszczem, mrozem i innymi czynnikami atmosferycznymi.
Projekt modernizacji przewidywał także wykonanie zamkniętego obiegu wody, czterech dysz umieszczonych w narożnikach niecki oraz oświetlenia podkreślającego sylwetkę rzeźby po zmroku.
Renowacja zakończona, ale wody przez cały czas nie było
Prace konserwatorskie zakończyły się w listopadzie 2024 roku. Mimo to „Delfin” przez kolejne miesiące pozostawał suchy. Konieczne było jeszcze wykonanie przyłącza przez Wodociągi Miasta Krakowa, zamontowanie licznika energii, przeprowadzenie testów instalacji oraz przekazanie fontanny Zarządowi Infrastruktury Wodnej.
W lipcu 2025 roku urzędnicy tłumaczyli, iż obiekt wciąż czeka na zakończenie procedur technicznych. Ostatecznie od renowacji rzeźby do pełnego uruchomienia fontanny minęły niemal dwa lata.
Teraz historia zatoczyła koło. Powstały z inicjatywy sąsiadów „Delfin” ponownie jest nie tylko plenerową rzeźbą, ale także fontanną i miejscem spotkań. Po ponad pół wieku od budowy oraz ponad dwóch dekadach bez wody znów robi dokładnie to, do czego został stworzony – ożywia podwórko osiedla Górali.
(zdj. ZZM)

1 tydzień temu








