Patriotyczne emocje i huk armaty w Nowym Sączu. Święto flagi po lachowsku wraca na dziedziniec Sokoła

1 godzina temu

Dziedziniec Małopolskiego Centrum Kultury SOKÓŁ w Nowym Sączu znów stał się miejscem, gdzie biało-czerwona nabrała realnych emocji. Wczoraj, 2 maja o godzinie 17:00 mieszkańcy spotkali się, by wspólnie przeżyć Święto Flagi Rzeczypospolitej Polskiej – bez sztucznego patosu, za to z wyraźnym, sądeckim charakterem i mocnym, lokalnym akcentem.

Święto flagi w rytmie skrzypiec i tradycji

W czasach, gdy symbole narodowe często znikają w codziennym pośpiechu, wydarzenie organizowane w SOKOLE przywróciło im adekwatne znaczenie. Nie przez oficjalne przemówienia, ale przez muzykę, obecność ludzi i autentyczne emocje.

Na scenie pojawiła się „Lachowska Wiara” – zespół, który w krótkim czasie zdobył uznanie publiczności. Ich występ był sercem wydarzenia. Charakterystyczne, surowe brzmienie skrzypiec i ludowa energia stworzyło atmosferę, która przyciągała i pozostała w pamięci.

Lachowska wiara – muzyka z duszą i misją

To nie był zwykły koncert. „Lachowska Wiara” to środowisko ludzi w różnym wieku – od dzieci po dorosłych – których łączy pasja do tradycji i działania dla innych. Wywodzą się z Lipnicy Górnej i łączą muzykę z działalnością społeczną oraz charytatywną.

Ich występy nie są wyłącznie artystycznym pokazem. To przekaz – o tożsamości, wspólnocie i wartościach, które na Sądecczyźnie wciąż mają swoje mocne miejsce.

Hymn, flaga i wystrzał, który postawi wszystkich na baczność

Kulminacja wydarzenia była wyjątkowa. Wciągnięciu flagi państwowej na maszt towarzyszył dźwięki hymnu narodowego. W uroczystości wzięło udział Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół Sądecczyzna”, nadając całości jeszcze bardziej podniosły charakter.

I moment, który mógł zaskoczyć – wystrzał z XVII-wiecznej armaty. Huk przecią powietrze i na chwilę zatrzymał wszystko wokół. To symboliczne otwarcie majowych obchodów i wyraźne przypomnienie, iż historia wciąż jest obecna – także tutaj.

Spotkanie ludzi, nie tylko uroczystość

Organizatorzy nie ukrywają: to wydarzenie ma łączyć, a nie dzielić. Bez względu na poglądy czy wiek – każdy mógł przyjść, zatrzymać się i poczuć wspólnotę.

Fot.: Piotr Znamirowski

Idź do oryginalnego materiału