Tomasovia Tomaszów Lubelski – Orlęta Radzyń Podlaski 0:0Orlęta: Kowynia – Gęca, Borysiuk (88’ Porczyński), Miszta, K. Rycaj, Siudaj (68’ Warda), Santos (70’ Sawicki), Obroślak, D. Rycaj, Morenkov, Cudowski (90’+4 Piróg).Od czternastu lat radzynianie nie wygrali w Tomaszowie Lubelskim. Mają ostatnio niezbyt dobrą passę, ale każda zła passa musi się kiedyś kończyć. Już od pierwszej minuty Orlęta ostro ruszyły pod bramkę rywala. W 8. minucie na piątym metrze przed bramką gospodarzy z piłką przy nodze znalazł się Krzysztof Cudowski, niestety źle trafił w piłkę. Po chwili ponownie Cudowski starał się pokonać Amira Agalarova, jednak jego zagranie głową przeleciało nad poprzeczką.W 15. minucie pierwszą groźną akcję przeprowadziła Tomasovia. Damian Szuta rozegrał piłkę z Bartłomiejem Bobko, akcję zakończył uderzeniem Szymon Dziura. Piłkę zmierzającą w stronę bramki wybił Igor Miszta. Cztery minuty później na strzał z dużej odległości zdecydował się Marcel Obroślak. Piłka przeleciała tuż nad poprzeczką bramki Tomasovii. W 27. minucie z lewej strony piłkę w pole karne wrzucił Klim Morenkov, na piątym metrze minął się z nią Cudowski i ostatecznie opuściła ona boisko, mijając o centymetry prawy słupek bramki Agalarova. Po chwili Cudowski próbował ponownie pokonać bramkarza gospodarzy – skończyło się rzutem roż
nym.Druga połowa, w przeciwieństwie do pierwszej, zaczęła się od optycznej przewagi gospodarzy. Na bramkę Jakuba Kowyni sunęły akcja za akcją, ale brakowało ostatniego podania lub solidnego uderzenia. Goście sporadycznie szukali swojej szansy w kontrach, jednak z podobnym efektem jak Tomasovia w ataku pozycyjnym. W 71. minucie bramkarza Orląt próbował przelobować Patryk Słotwiński. Jednak przelobował zarówno Kowynię, jak i bramkę. Kilka chwil później dwukrotnie pod bramką Orląt zrobiło się gorąco. Najpierw po rzucie wolnym piłkę na róg wybił bramkarz, a po rożnym – na szczęście – w zamieszaniu gospodarze wybili piłkę na aut bramkowy.W 80. minucie na strzał zza pola karnego zdecydował się Obroślak. Piłka szybowała w samo okienko bramki, ale Agalarov wyciągnął się jak struna i wybił piłkę na róg. W 84. minucie zagotowało się pod bramką Orląt. Zdaniem gospodarzy jeden z radzyńskich obrońców zagrał piłkę ręką, ale sędzia był innego zdania. Do podstawowego czasu gry arbiter doliczył cztery minuty. W tym czasie wydarzyło się bardzo wiele na boisku. Najpierw po rzucie rożnym piłkę głową zagrał Miszta, niestety ta odbiła się od słupka. Następnie Przemysław Orzechowski próbował zaskoczyć Kowynię, ale chybił minimalnie. Na koniec sam na sam z bramkarzem gości wyszedł Igor Czuryło i posłał piłkę obok
bramki.Spotkanie zakończyło się remisem, więc przez cały czas od czternastu lat Orlęta nie wygrały w Tomaszowie. To był piąty mecz z rzędu bez wygranej w lidze ekipy trenera Rafała Dudkiewicza. W środę radzynianie u siebie zagrają w Pucharze Polski z Podlasiem Biała Podlaska. W niedzielę również na własnym terenie podejmą w meczu ligowym Janowiankę Janów Lubelski.