Nie było meczu, to i nie było debiutu – tak można podsumować pierwszy tydzień Roberta Lewandowskiego w Chicago Fire. Wygląda, iż polski napastnik zadebiutuje w MLS w meczu przeciw Interowi Miami.
Wygląda, iż Robert Lewandowski zadebiutuje w MLS na stadionie w Miami. Fot. Robert Lewandowski/facebookPojedynek Chicago Fire – Vancouver Whitecaps, który miał się odbyć w czwartek, został przełożony (na 6 października) z powodu fatalnej jakości powietrza. Spowodował to dym z pożarów kanadyjskich lasów, który dotarł nad USA, w tym także nad Chicago. – Gra przy takim powietrzu byłaby niemożliwa. Zapach dymu jest bardzo intensywny, do tego pogorszył widoczność – komentował sytuację Lewandowski.
W związku z tym debiut Lewandowskiego może nastąpić na Florydzie, w środę 22 lipca (g. 19.30), gdy drużyna z Wietrznego Miasta zmierzy się z Interem Miami.
– Dla mnie to też dodatkowy czas, by potrenować z zespołem – stwierdził polski goleador, który przyleciał do USA 13 lipca, dwa tygodnie od podpisania kontraktu, ponieważ oczekiwał na uzyskanie wizy P1 pozwalającej mu wykonywać pracę w USA.
Lewandowski odbył z nowym zespołem dopiero kilka treningów, toteż opóźniony debiut zwiększa jego szanse na dłuższy występ. – Przewidywaliśmy, iż Robert zagra z Vancouver maksymalnie kilkanaście minut, z Miami może wejść już choćby na drugą połowę, choć to będzie wyzwanie. Zobaczymy – wyjaśniał Gregg Berhalter, coach Fire.
Pytany, czy niepokoi go fakt, iż po zakończeniu sezonu w Hiszpanii „Lewy” trenował tylko indywidualnie, trener zespołu z Chicago odparł, iż „tacy zawodnicy zawsze są gotowi. jeżeli grasz na takim poziomie przez tyle lat, zawsze jesteś w dobrej formie”.
opr. tom















