
Sondre Liseth wyrasta powoli na odkrycie i wiernego żołnierza Michala Gasparika. Trener Górnika Zabrze jest przekonany o tym, iż Norweg to jest „number 9” i dziwi się, iż widziano w nim wcześniej pomocnika.
Przyznam się otwarcie, iż na początku też myślałem, iż Liseth to ofensywny pomocnik. Obejrzałem liczne „highlights” na YouTube i wyszło mi, iż to numer „8” albo „10” z dobrym prostopadłym podaniem. Tak też był ustawiany przez Jana Urbana. Nie miał jednak zbyt wielu okazji do zaprezentowania swoich walorów. w okresie 2024/25 zagrał w 13 meczach (223 minuty) i nie były to w większości występy oszałamiające.
Po sezonie pojawiły się kibicowskie głosy, iż Norweg powinien zostać wypożyczony lub sprzedany, bo jest po prostu za słaby na poziom Ekstraklasy. Dziś widać, iż czasami warto wstrzymać się z tak radykalnymi ocenami zawodnika.
Pierwszym pozytywnym sygnałem, który wychwyciłem, był wywiad Lisetha na obozie w Austrii. Przeprowadził go Mateusz Antczak w ramach cyklu „Godej chopie”. Łatwo było wywnioskować z niego, jakim człowiekiem jest Norweg. W pamięć zapadły mi słowa, które w sumie nie są w żaden sposób odkrywcze, a jednak odnoszę wrażenie, iż nie każdy zawodnik ma je za swoje credo.
– Zawsze myślałem o tym, iż jeżeli nie gram dobrze, przynajmniej wybiegam mecz i będę walczył. Bo to są podstawy. Możesz mieć złe przyjęcie, możesz mieć kiepski strzał i beznadziejne podania, ale zawsze możesz biegać i walczyć i zadbać o podstawy piłki nożnej. To zawsze było mojej głowie, więc od tego zawsze zaczynam.
Patrząc dziś na grę Lisetha, trudno zarzucić mu hipokryzję. Bez względu na wszystko na boisku dużo biega, stara się odbierać piłki i jest niezwykle waleczny.
Moje wrażenia dotyczące osobowości norweskiego piłkarza potwierdził także sam trener Michal Gasparik. Zapytany na konferencji prasowej po meczu z GKS Katowice o postawę Lisetha, powiedział:
– On ma bardzo dobry charakter na boisku i poza boiskiem, w szatni. Jak nie grał, to on do mnie podszedł i powiedział, iż jeżeli ja jako trener będę go potrzebował, to jest przygotowany. Bardzo dobrze to wygląda i w defensywie pomoże, ale najważniejsze jest, iż strzela bramki i zespół z niego korzysta.
Norweg ma teraz swój czas w Górniku Zabrze. Gra bardzo dobrze. Wykorzystuje swoją siłę do walki z obrońcami. Jest bardzo waleczny. Umie utrzymać piłkę na połowie rywala. W starciu z mocniejszymi zespołami może to nam dać naprawdę sporo korzyści. Do tego wszystkiego dorzuca skuteczność, stwarza okazje kolegom i strzelił już dwie bramki w dwóch kolejnych meczach.
W świecie pełnym pozerów, gdzie podstawą jest robienie dobrego wrażenia, warto promować takich ludzi jak Sondre Liseth. Wiem, iż niektórzy lubią niepokornych piłkarzy, którzy wchodzą wszędzie z drzwiami i chcą ogniskować na sobie uwagę całego otoczenia. Ja jestem inny. Cenię ludzi, którzy wykonują wartościową pracę często w cieniu, czy w drugim szeregu. Nie narzekają na swój los, czekają na szansę i pracują dla drużyny, gdy ją dostają. Liseth jest właśnie taki.
Cieszę się, iż wśród kibiców Górnika zapanowała „Sondreuforia”. Niech trwa jak najdłużej, bo Norweg po prostu zasługuje na to, by go docenić jako piłkarza i człowieka.
Teksty publikowane w dziale „Okiem Żabola” są prywatnymi opiniami autora.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Górnik Zabrze
Wideo: Górnik TV (YT)











![Ukraina -Polska: piłka meczowa [WIDEO]](https://i.iplsc.com/-/000MX6HMBUDDPH9S-C461.jpg)




