Oddział wewnętrzny w Pińczowie zawieszony. Lekarze odchodzą

2 godzin temu
Zdjęcie: Przyszłość oddziału wewnętrznego w Pińczowie wciąż pod znakiem zapytania?


W Szpitalu Powiatowym w Pińczowie wstrzymano przyjmowanie nowych pacjentów na oddział chorób wewnętrznych. Od 1 maja działalność oddział zostanie czasowo zawieszona. Jeszcze kilka dni wcześniej zapewniano, iż nie ma bezpośredniego zagrożenia dla jego funkcjonowania. Sytuacja zmieniła się jednak gwałtownie, gdy wszyscy lekarze pracujący na oddziale złożyli wypowiedzenia.

Jak poinformował dyrektor placówki, Zbigniew Bajkowski, decyzje kadry wynikają zarówno z powodów zdrowotnych, jak i zawodowych.

– To także efekt wieloletnich problemów, m.in. we współpracy z pogotowiem ratunkowym w Pińczowie – zaznaczył dyrektor.

– Jednym z najważniejszych powodów był natłok obowiązków na izbie przyjęć. Wiąże się to naszym zdaniem m.in. z niepotrzebnym kierowaniem do szpitala pacjentów przez pogotowie w Pińczowie. Mogliby oni trafić bezpośrednio do placówek zapewniających im odpowiednią, specjalistyczną pomoc – wyjaśnił.

Przykładem jest sytuacja, w której do szpitala trafia pacjent z rozpoznanym rakiem płuc i dusznościami, mimo iż niedaleko w Busku-Zdroju działa oddział pulmonologiczny, który mógłby zapewnić mu specjalistyczną pomoc. Tego typu przypadków było więcej. W związku z tym dyrektor zaplanował na przyszły tydzień spotkanie z przedstawicielami pogotowia ratunkowego.

Oddział zostanie zawieszony najprawdopodobniej na okres do trzech miesięcy.

– Być może już w czerwcu uda się częściowo wznowić działalność oddziału, jednak nie chcę składać sztywnych zobowiązań. Ten czas, który będziemy mieli, należy poświęcić na odbudowę zespołu lekarskiego i utworzenie oddziału, który będzie dobrze służył mieszkańcom – mówił.

Do końca kwietnia pacjenci przebywający na oddziale mają zapewnioną opiekę, a nowe przyjęcia pozostają wstrzymane do czasu ustabilizowania sytuacji kadrowej.

Szpital prowadzi rozmowy z lekarzami, jednak jak na razie nie kończą się one sukcesem.

Informacja o wstrzymaniu przyjęć została przekazana służbom ratunkowym. O sytuacji poinformowano również Narodowy Fundusz Zdrowia oraz inne instytucje odpowiedzialne za funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia.

Tymczasem przed szpitalem odbył się briefing prasowy z udziałem przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości, poświęcony tzw. „czarnemu tygodniowi”.

Posłanka Anna Krupka powiedziała, iż sytuacja w szpitalach powiatowych jest jej zdaniem „wołaniem o pomoc i wsparcie”, a także „rozpaczliwym krzykiem” w obliczu narastających problemów systemu ochrony zdrowia.

– Szpitale nie otrzymują środków za nadwykonania, przyjmują pacjentów, ratują im życie i zdrowie, a są za to karane, bo NFZ nie płaci im środków za nadwykonania. Szpitale toną w długach a wiele z nich jest na granicy upadłości. Przyłączamy się do tego rozpaczliwego krzyku i wzywamy rząd do rozwiązania problemów polskiej służby zdrowia – mówiła.

Głos zabrał także m.in. senator Krzysztof Słoń:

– Łóżko szpitalne może poczekać, choroba nie poczeka. Ja tę solidarność wyrażam przez to, iż w czasie tego czarnego tygodnia założyłem czarny garnitur i czarny krawat. Ci ludzie potrzebują naszego wsparcia – walczą o nasze zdrowie i życie, a nie mają perspektyw, iż będą mogli o to zdrowie i życie odpowiednio zadbać – zaznaczył.

Z kolei Marek Bogusławski, powiedział, iż ponad 200 szpitali powiatowych w Polsce jest zadłużonych. Szacuje się, iż niedługo choćby około 40 z nich może ogłosić upadłość.

Od 1 kwietnia decyzją Ministerstwa Zdrowia wprowadzono płatności na poziomie 50–60% za nadwykonania, także w zakresie podstawowej diagnostyki, jak gastroskopia, kolonoskopia, tomografia czy rezonans.


Idź do oryginalnego materiału