Oceniamy start Widzewa. Kibice TOP. A reszta?

1 godzina temu

Widzew wrócił do gry

Widzew wrócił do gry o ligowe punkty. Fani bardzo czekali na start sezonu. Wszyscy byli ciekawi tego jak ta drużyna będzie wyglądać w spokojniejszych warunkach. Wiosną zespół grał pod ciągłą presją walki o utrzymanie, a dodatkowo był fatalnie przygotowany motorycznie przez sztab Igora Jovicevicia. Latem skład nie zmienił się znacząco i Widzewiacy liczyli, iż to właśnie zgranie będzie ich silną stroną.

Kibice wypełnili Serce Łodzi po brzegi. Nie jest to oczywiście żadna nowość, to codzienność stadionu przy Piłsudskiego. Po raz kolejny fani RTS-u wspięli się na wyżyny i stworzyli kapitalną atmosferę. Na brawa zasługuje niesamowita oprawa zaprezentowana pod Zegarem. Majestatyczny Feniks robił ogromne wrażenie.

Piłkarsko Widzew w tym meczu miał dwie twarze. Potrafił być dynamiczny, odważny, czasem wręcz trochę zwariowany. Gra w ofensywie, szczególnie w pierwszej połowie mogła się podobać. Świetnie wyglądał szczególnie Mariusz Fornalczyk, który stał się autorem pierwszego gola RTS-u w tym sezonie. Bardzo dużo wniosło wejście na murawę Karola Świderskiego. Reprezentant Polski rozruszał działania ofensywne Łodzian w drugich 45. minutach. Widać było, iż to zawodnik, który będzie naprawdę dużym wzmocnieniem tej drużyny.

Widzew w tym meczu potrafił być też jednak dość niemrawy. Początek pierwszej i drugiej połowy pokazał to najlepiej. Szczególnie w drugiej części gry Lublinianie w zasadzie zdominowali gospodarzy w pierwszych minutach. RTS może cieszyć się, iż Motor strzelił im tylko jednego gola, bo okazji było więcej. W obronie Widzewiacy grali trochę radosny futbol, ale można powiedzieć, iż to tyczy się obu drużyn. Gdyby napastnicy byli skuteczniejsi to zamiast wyniku 2:2 moglibyśmy mieć równie dobrze 4:4.

To dopiero początek sezonu, za wcześnie więc na wróżenie, w którą stronę pójdzie Widzew Vukovicia. Ten, który oglądaliśmy w niedzielę był mimo wszystko lepszy niż Widzew z zeszłego sezonu, ale w dalszym ciągu czegoś tam brakuje. Pamiętajmy, iż drużyna bardzo ciężko trenowała w Austrii. Praktycznie każdy zawodnik w wywiadach wspominał o tym, iż to najcięższy obóz w jego życiu. Łodzianie nie budowali formy na sam start sezonu, ale na dłuższą metę. Potrzeba więc czasu, by zobaczyć pełne efekty ich pracy.

Do zespołu dołączyli nowi piłkarze - Giannis Papanikolaou i Jusuf Gazibegović. Wzmocnień będzie jednak więcej. Pojawią się też odejścia. Prowadzone są rozmowy na temat odejścia Steliosa Andreou, a "Vuko" nie widzi miejsca dla Andiego Zeqiriego. Ten prawdziwy Widzew zobaczymy więc dopiero za parę kolejek. Jaki on będzie? Naszym zdaniem lepszy i silniejszy.

Idź do oryginalnego materiału