Nielisz – Michalów – Szczebrzeszyn. Droga jak marzenie, ale diabeł tkwi w szczegółach [ZDJĘCIA]

2 godzin temu
Droga powiatowa Nielisz – Michalów – Szczebrzeszyn jest już gotowa. Inwestycja powiatu zamojskiego warta ponad 18 mln zł robi dobre wrażenie. Po dziurawej jezdni nie ma już śladu. Nowa została ujednolicona do szerokości 5,5 m, zyskała gładką nawierzchnię, utwardzone pobocza, odwodnienie, częściowo chodnik ułożony z kostki brukowej; na całej trasie są wyznaczone przystanki, dodano choćby przejścia dla pieszych, czytelne oznakowanie i lampy. Mieszkańcy i kierowcy chyba choćby nie śnili o takiej drodze. Ale, jak to w życiu bywa, nie wszystko jest idealne. Podczas budowy powiatówki pojawiło się wiele uwag dotyczących mało wygodnych rozwiązań.Na sesjach Rady Gminy Sułów (większość wzmiankowanej drogi przebiega przez miejscowości leżące w tej gminie) często je zgłaszano.Projekt z „absurdami”?– Zdumiewa mnie skala błędów projektowych oraz nieracjonalnych rozwiązań zastosowanych na etapie wykonawczym. Nie ma praktycznie tygodnia i sesji Rady Gminy, na której mieszkańcy i radni nie zgłaszaliby mi kolejnych niedociągnięć. Sam również interweniowałem wielokrotnie u zarządcy drogi – przyznaje Piotr Kaliszewski, wójt gminy Sułów. I wylicza: – Liczne skargi mieszkańców dotyczyły na przykład problemu wyprofilowania zjazdów z drogi powiatowej na drogi gminne. Przez niemal pół roku trzeba było bardzo uważać przy włączaniu się do ruchu. W wielu miejscach brakuje też przepustów pod wykonanymi zjazdami na prywatne działki, mimo iż po obu stronach zjazdu wykopano rowy.Wójt gminy Sułów punktuje także zbyt wąski dla autokaru wjazd przy szkole podstawowej w Michalowie oraz zlokalizowane naprzeciwko siebie wysepki przystankowe.PRZECZYTAJ TEŻ: Służba, a nie zarobek. Wójt Sułowa oddaje 1/10 pensji mieszkańcom gminy i nie chce podwyżki– Grzechem pierworodnym wszystkich nieracjonalnych rozwiązań zastosowanych przy przebudowie drogi powiatowej na terenie naszej gminy jest uzgodnienie przez gminę projektu z licznymi błędami. Na absurdy na pewno zwróciłbym uwagę, uzgadniając projekt przebudowy drogi. Niestety, w momencie, kiedy projekt był uzgadniany przez gminę, nie byłem jeszcze wójtem – zauważa Piotr Kaliszewski.Walczy więc przynajmniej o „wyprostowanie” tego, co możliwe.– Podczas odbiorów cząstkowych drogi pod koniec ubiegłego roku powiedziałem wyraźnie zarządcy drogi, iż nie podpiszę odbiorów końcowych, jeżeli nie zostaną wykonane poprawki zgłaszanych niedociągnięć – informuje wójt gminy Sułów.Dokąd prowadzą te zjazdy?Niektórzy kierowcy przywykli już do nowości na przebudowanej drodze. Są i tacy, którzy wciąż próbują się odnaleźć.W kwietniu na drodze powiatowej pojawiały się ostatnie szlify, takie jak latarnie, znaki poziome, pobocza i zjazdy – w tym te na załączonych do artykułu zdjęciach. Zjazdy znajdują się w miejscowościach Michalów i Deszkowice Drugie. Miały łączyć się z drogą, którą mieszkańcy dojeżdżają do swoich domów. Przed przebudową były one nieutwardzone i bardzo szerokie. Nowe zajmują mniej więcej połowę starych, a co najciekawsze – prowadzą w las.PRZECZYTAJ: Tiry rozjeżdżają nam drogi powiatowe! Najgorzej jest w gminach Sułów, Radecznica, Komarów-Osada i MiączynW Michalowie zjazd, choć niepraktyczny, spodobał się kierowcom, bo zaczęli traktować go jako utwardzony parking, który nie blokuje przejazdu starą ścieżką.Michalów. W Deszkowicach Drugich chodzi o dwa zjazdy po prawej i lewej stronie ostatniego przystanku przed wsią Nielisz. Sytuacja wygląda tam tak: po jednej stronie przystanku kierowcy nie mają wyjścia – wybrukowana zatoka autobusowa i znak Stop odcięły stary wjazd, więc muszą tak manewrować, by wjechać na starą drogę. Zjazd, o którym mowa wyżej.Z drugiej strony przystanku kierowcom wciąż wygodniej jest zjeżdżać po nieutwardzonym zjeździe, bo ten asfaltowy prowadzi wprost na drzewa.– Dlaczego to jest tak zrobione, nie wiem, ale odkąd pamiętam, jak chodziliśmy tamtędy do szkoły, to w miejscu, do którego wylano asfalt, rósł las – mówi jeden z mieszkańców. Potwierdza to zresztą wielkość sosen, które na pewno mają po kilkadziesiąt lat.Na razie te „detale wykończeniowe” mimowolnie wywołują uśmiech na twarzy. Dowiedzieliśmy się jednak, iż będą poprawione.Drzewa ustąpią miejscaPiotr Kuter, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Zamościu, będącego zarządcą drogi powiatowej, tłumaczy, dlaczego opisane zjazdy są bezużyteczne i niewygodne. Mówi, iż drogowcy musieli trzymać się granic działek, nie mogli wylać asfaltu na prywatnym polu, by nie narazić się na kłopoty.Deszkowice Drugie. Żeby nowa droga spotkała się ze starą, wyciętych znów zostanie kilka drzew. – Zgodnie z danymi zawartymi w informacji katastralnej powiatu zamojskiego oraz na mapie wykorzystanej do opracowania dokumentacji projektowej wynika, iż wyżej wymienione drogi w rejonie drogi powiatowej są zlokalizowane na działkach prywatnych i są własnością samorządu Gminy Sułów. W gestii ich zarządcy, tj. wójta gminy Sułów, pozostaje regulacja ich prawidłowego oraz zgodnego z prawem przebiegu. Zarząd Dróg Powiatowych nie ma możliwości prawnych i formalnych ingerencji w grunty umiejscowione poza pasem drogowym dróg powiatowych – wyjaśnia dyrektor Kuter.W poniedziałek 27 kwietnia Piotr Kuter poinformował nas, iż droga jest już po odbiorze, a ZDP, po słowie z wójtem gminy Sułów w sprawie „wyregulowania” wspomnianych zjazdów, planuje wycinkę drzew i podsypanie kruszywa.Dodał, iż wykonawca zadania ma natomiast posprzątać bałagan powstały po przycięciu gałęzi i wycince drzew wzdłuż lasu zaczynającego się w Deszkowicach Drugich i ciągnącego się przez Nielisz oraz poprawić inne „usterki”, w tym wjazd przy Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II w Michalowie.Na trasie drogi powiatowej jest co sprzątać, nie tylko w miejscu widocznym na zdjęciu.Przynajmniej uniknęli wywłaszczeńNa koniec dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Zamościu odpowiada na pytanie, dlaczego perony przystankowe nie są wysunięte za jezdnię, a ścieżka rowerowa nie wszędzie wygląda tak, jak marzyło się rowerzystom.– Inwestycja przebudowy przedmiotowej drogi powiatowej zakładała wykorzystanie istniejącego pasa drogowego bez ingerencji i zajęcia przyległego terenu. Z uwagi na miejscowe ograniczenia terenowe oraz ujednolicenie rozwiązań technicznych perony przystankowe na całym odcinku drogi zostały zaprojektowane bezpośrednio przy krawędzi jezdni, jako niezależne elementy lub w ciągu drogi dla pieszych. Perony nie zawężają przekroju jezdni o szerokości 5,5 m i są usytuowane w linii pobocza o szerokości 1,0-1,5 m, wydzielonego krawędziowym oznakowaniem poziomym. Dojścia do peronów zostały zapewnione poprzez obustronne pobocza o nawierzchni twardej oraz odcinkowo drogi dla pieszych. Założeniem projektu jest również wykorzystanie wymienionych poboczy dla ruchu rowerowego – objaśnia Piotr Kuter.
Idź do oryginalnego materiału