Niebo nad Warszawą jeszcze spokojne, ale to cisza przed uderzeniem

2 godzin temu

Patrzymy dziś na pogodę i trudno uwierzyć, iż za chwilę wszystko może się zmienić. Słońce, choćby 20 stopni, spokojne popołudnie w Warszawie. Wiele osób planuje weekend i nie spodziewa się tego, co pokazują najnowsze modele. A my już widzimy wyraźny sygnał. Nad Europą buduje się układ, który może całkowicie odwrócić sytuację. I jeżeli prognozy się sprawdzą, od niedzieli zacznie się coś, czego nie widzieliśmy od miesięcy.

Fot. Warszawa w Pigułce

Sprawdziliśmy modele. Niedziela zmienia wszystko

Do tej pory mieliśmy typową wiosenną huśtawkę. Trochę chmur, trochę deszczu, potem więcej słońca. W Warszawie widzimy to szczególnie wyraźnie – po kilku szarych dniach pojawia się nagle ciepło i poprawa nastroju.

Ale już w niedzielę sytuacja może się gwałtownie zmienić. Z południa Europy nad Polskę zacznie napływać bardzo wilgotny układ niżowy. To nie będzie zwykły front.

Problem polega na tym, iż ten układ może się zatrzymać nad regionem. Fronty nie będą się gwałtownie przemieszczać. To oznacza jedno – deszcz będzie padał długo i intensywnie.

Warszawa w strefie największych opadów

Patrząc na aktualne wyliczenia, widzimy, iż centrum kraju, w tym Warszawa, znajdzie się w obszarze intensywnych opadów. To właśnie tutaj może spaść od 20 do 30 litrów wody na metr kwadratowy w ciągu zaledwie kilku dni.

Dla porównania – tyle potrafi spaść w ciągu całego spokojnego tygodnia wiosną. Teraz mówimy o kumulacji w krótkim czasie.

Na południu kraju wartości mogą być jeszcze wyższe – choćby do 60-100 litrów lokalnie. To już poziom, który zaczyna być niebezpieczny.

Widzieliśmy to już wcześniej. I wiemy, czym to się kończy

Układy niżowe napływające z południa są jednymi z najbardziej nieprzewidywalnych. To właśnie one w przeszłości odpowiadały za poważne powodzie, w tym tę z 2024 roku.

Nie oznacza to, iż sytuacja się powtórzy. Ale widzimy mechanizm, który jest podobny – dużo wilgoci, wolno przemieszczający się front i rosnące sumy opadów.

W Warszawie rzeki są w tej chwili na niskim poziomie po okresie suszy. To daje pewien bufor bezpieczeństwa. Ale jeżeli opady się skumulują, sytuacja może się gwałtownie zmienić.

Największy problem. Deszcz nie będzie chciał odejść

To, co najbardziej niepokoi w tych prognozach, to nie tylko ilość wody, ale czas trwania opadów.

Nie mówimy o burzy, która przejdzie w godzinę. Mówimy o deszczu, który może padać niemal bez przerwy przez 2-3 dni.

To właśnie wtedy pojawia się ryzyko:

– lokalnych podtopień
– zalanych ulic i parkingów
– przeciążonych systemów kanalizacyjnych

W Warszawie widzieliśmy już takie sytuacje – wystarczy intensywny deszcz i niektóre miejsca gwałtownie zamieniają się w zbiorniki wody.

Co to oznacza dla Ciebie w Warszawie?

Jeśli planujemy weekend w Warszawie, powinniśmy przygotować się na zmianę scenariusza. Niedziela może przynieść początek dłuższego okresu deszczowego.

W praktyce powinniśmy zrobić kilka rzeczy:

– sprawdzić odpływy na balkonach i przy domach
– unikać parkowania auta w zagłębieniach terenu
– śledzić komunikaty pogodowe na bieżąco
– przygotować się na utrudnienia w ruchu

Jeśli mieszkamy w miejscach, które już wcześniej były zalewane, warto zachować szczególną ostrożność. Widzimy z doświadczenia, iż to właśnie te same lokalizacje reagują najszybciej.

Najważniejsze jest jedno – na razie mamy tylko prognozy, ale sygnały są wyraźne. Pogoda może się zmienić bardzo szybko. I to, co dziś wygląda jak spokojna wiosna w Warszawie, może w ciągu 48 godzin zamienić się w intensywny epizod deszczowy.

Idź do oryginalnego materiału