Nie żyje Jerzy Chojnowski. Łomża straciła swojego "Texas Rangera" od pomocy drogowej

mylomza.pl 2 dni temu
Gdy wychodził ze swego pick-up, nie dało się go przegapić ani przeoczyć – od razu było go słychać. Dusza towarzystwa, zawsze uśmiechnięty, wesoły i bez zbędnego dystansu, bo do każdego bez wyjątku przechodził po prostu na „ty”. Łomża i okolice straciły bardzo wyrazistą postać. Po ciężkiej chorobie zmarł Jerzy Chojnowski – znany przedsiębiorca, rolnik, miłośnik koni i dla wielu po prostu niezawodny Jurek, który na drodze nie bał się żadnego wyzwania. 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu

Swoją przygodę z branżą pomocy drogowej zaczął w oficjalnie w 1998 roku. Przez ponad ćwierć wieku postawił „na koła” setki aut: od zwykłych osobówek, przez ciężarówki, aż po trudne do wyciągnięcia cysterny. Gdy na szosie dochodziło do wypadku czy dachowania, nie liczyła się godzina ani dzień tygodnia – był na posterunku w trybie 24/7.

Był pewny siebie, bezpośredni, a gdy wymagała tego sytuacja – bywał szorstki. Ale przede wszystkim działał błyskawicznie. Zdarzało się, iż na miejscu zdarzenia pracowały już wszystkie służby ratownicze, a dla kogoś z boku i tak wyglądało to tak, jakby całą akcją dowodził właśnie Jurek. Wszystkiego, co wiedział, przez lata uczył swojego 25-letniego syna Pawła.


- Tata od podstaw stworzył firmę zajmującą się pomocą drogową. Ta praca była jego prawdziwą pasją. Wkładał w nią całe serce, poświęcając jej czas, energię i zaangażowanie. Dzi
Idź do oryginalnego materiału