16 maja 2026 roku Dyrektor Generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus ogłosił, iż ognisko gorączki krwotocznej Ebola w Demokratycznej Republice Konga i Ugandzie stanowi zagrożenie zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym – najwyższy stopień alarmowy w arsenale WHO. Na 26 maja liczba ofiar śmiertelnych przekroczyła 139, a zakażonych jest ponad 600 osób. W tydzień liczba przypadków wzrosła trzykrotnie. Tedros przyznał wprost: epidemia nas wyprzedza. Do specjalistycznych szpitali w Berlinie i Pradze trafiają już pierwsi chorzy z ogniska. Szef GIS odbył briefing prasowy w Warszawie. Powiedział, kiedy Polska powinna zacząć się bać.
Fot. Warszawa w PigułceBundibugyo – szczep, na który nie ma leku ani szczepionki
Za obecną epidemię odpowiada wirus Bundibugyo (BVD) – jeden z rzadszych szczepów rodziny Ebolavirus. Śmiertelność po zakażeniu wynosi od 25 do 50 procent – to mniej niż w przypadku szczepu Zair, który zabijał choćby 90 procent chorych w najgorszych ogniskach, ale wciąż wielokrotnie więcej niż grypa sezonowa. „To mniej śmiertelny szczep – ale sytuacja jest poważna” – oceniła prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, wirusolog z Katedry Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, cytowana przez PAP.
Kluczowy problem: na szczep Bundibugyo nie istnieje żadna zatwierdzona szczepionka ani specyficzne leczenie. Wcześniejsze preparaty opracowane przeciwko Eboli – m.in. szczepionka rVSV-ZEBOV – działają wyłącznie przeciwko szczepowi Zair. WHO koordynuje przyspieszone badania nad potencjalnymi środkami przeciwdziałania, ale żaden z kandydatów nie jest gotowy do użycia na szeroką skalę. Epidemia 2026 jest wyjątkowa właśnie dlatego, iż narzędzia, które skutecznie gaszono poprzednie ogniska, tym razem nie działają.
Wirus przenosi się na ludzi przez bliski kontakt z krwią lub wydzielinami zakażonych dzikich zwierząt – przede wszystkim nietoperzy, małp i małpiatek. Następnie wykazuje potencjał do rozprzestrzeniania się drogą kontaktów międzyludzkich przez krew, wymiociny i inne płyny ustrojowe. Okres wylęgania wynosi od 2 do 21 dni – co oznacza, iż zakażona osoba może przez 3 tygodnie nie wiedzieć, iż jest chora, i w tym czasie przekroczyć granicę.
Epicentrum w prowincji Ituri – gdzie reagować jest najtrudniej
Epidemia wybuchła w prowincji Ituri we wschodniej DRK – w strefach zdrowia Rwampara i Mongbwalu oraz Bunia Health Zone. Stamtąd wirus przekroczył granicę z Ugandą. Sytuację dramatycznie komplikuje kontekst polityczny: znaczna część ognisk znajduje się na terenach kontrolowanych przez rebeliantów M23 wspieranych przez Rwandę. Służby medyczne nie mają swobodnego dostępu do wielu obszarów. Część pacjentów ucieka ze szpitali – 26 maja potwierdzono, iż jeden zakażony wymknął się z placówki leczniczej w DRK.
Na poziomie krajowym (DRK) WHO oceniło ryzyko jako bardzo wysokie. Na poziomie regionalnym – jako wysokie. Na poziomie globalnym – jako niskie. Jednak ten sam raport podkreśla, iż ocena globalna może ulec zmianie, jeżeli wirus pojawi się w krajach o słabej kontroli granicznej lub o niskiej zdolności diagnostycznej.
GIS: sytuacja bardzo poważna, ryzyko dla Polski przez cały czas niskie
W piątek 23 maja główny inspektor sanitarny dr Paweł Grzesiowski odbył briefing prasowy w Warszawie poświęcony m.in. obecnemu ogniskowi. „W mojej ocenie sytuacja jest bardzo poważna, ponieważ już na samym początku wykryto wyjątkowo dużą liczbę zachorowań” – powiedział. Wyjaśnił, iż w przypadku wcześniejszych ognisk eboli na początku identyfikowano zwykle kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt przypadków – tym razem pierwszy sygnał pojawił się dopiero wtedy, gdy liczba zakażeń przekroczyła 200.
Grzesiowski potwierdził jednocześnie, iż pacjenci z obszaru ogniska trafiają już do Europy: „Mamy pacjentów – i prawdopodobnie będzie ich w Europie więcej – którzy pochodzą z tego ogniska”. Do leczenia przyjęły ich specjalistyczne kliniki w Berlinie i Pradze, dysponujące oddziałami chorób zakaźnych z najwyższym poziomem izolacji. „W tej chwili ryzyko dla naszego kraju pozostaje bardzo niskie” – zapewnił szef GIS, podkreślając, iż Państwowa Inspekcja Sanitarna na bieżąco monitoruje sytuację wspólnie z WHO i ECDC.
Gdzie leczy się chorych na Ebolę w Europie – i dlaczego nie w Polsce
Polska nie dysponuje laboratoriami klasy BSL-4 – najwyższego poziomu bezpieczeństwa biologicznego, wymaganego do pracy z wirusem Ebola. Prof. Krzysztof Pyrć, wirusolog cytowany przez „Rzeczpospolitą”, potwierdził, iż ryzyko dla Unii Europejskiej i Polski jest w tym momencie bardzo niskie. Zwrócił jednak uwagę na tę lukę infrastrukturalną: laboratoria BSL-4 działają m.in. w Niemczech, Francji, Szwecji i Czechach.
Ebola nie przenosi się drogą powietrzną – do zarażenia konieczny jest bezpośredni kontakt z płynami ustrojowymi chorego. To fundamentalna różnica wobec COVID-19 czy grypy, która sprawiła, iż europejskie szpitale izolacyjne poradziły sobie z pojedynczymi importowanymi przypadkami Eboli w 2014 i 2022 roku bez wywoływania lokalnych ognisk.
MSZ odradza loty. Co to oznacza dla Polaków planujących podróż do Afryki
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało ostrzeżenie dla podróżnych: odradza się loty do regionu na pograniczu Demokratycznej Republiki Konga, Ugandy i Sudanu Południowego. Dotyczy to przede wszystkim wschodniej DRK – prowincji Ituri, Kiwu Północnego i Kiwu Południowego – oraz ugandyjskich dystryktów graniczących z tym obszarem. Polakom przebywającym w tych rejonach zaleca się niezwłoczny wyjazd, unikanie kontaktu z osobami gorączkującymi oraz kontakt z ambasadą RP w Nairobi lub Addis Abebie.
Co to oznacza dla Ciebie? Jeden objaw, który wymaga natychmiastowej reakcji
Dla zdecydowanej większości Polaków obecna epidemia eboli nie stanowi żadnego bezpośredniego zagrożenia. Ryzyko przeniesienia wirusa do Polski przez przypadkowego turystę jest minimalne – wirus nie jest zakaźny w fazie inkubacji, a chory człowiek rzadko zdolny jest do podróżowania. Wyjątek stanowią osoby, które w ciągu ostatnich 21 dni przebywały w prowincji Ituri lub w rejonach wschodniego Konga i wschodniej Ugandy – i u których po powrocie pojawiła się gorączka, bóle mięśni, silny ból głowy, biegunka lub wymioty. Taka kombinacja objawów po wizycie w strefie ogniska wymaga natychmiastowego telefonu do pogotowia z informacją o miejscu pobytu – bez wychodzenia z domu i bez samodzielnego transportu do szpitala. Numer pogotowia: 112. Centrum informacyjne GIS: 22 536 36 36.

3 godzin temu





![W Tarnowie rozegrano 11. Ogólnopolskie Zawody Pływackie Osób z Niepełnosprawnościami [zdjęcia]](https://tarnow.ikc.pl/wp-content/uploads/2026/05/11-mityng-plywacki-NPS-fot.-Artur-Gawle0001.jpg)






