Na tarczy z Dębicy

2 godzin temu

Nie da się wygrać meczu nie strzelając choćby jednego gola. Zapomnieli o tym piłkarze Świdniczanki, którzy w trzecim spotkaniu z rzędu nie potrafili pokonać bramkarza rywali. Z Dębicy wrócili bez punktów i ze świadomością, iż ich sytuacja w tabeli jest nieciekawa.

Zielono – biało – czerwoni najlepszą okazję stworzyli sobie po 120 sekundach rywalizacji. Wojciech Białek nie potrafił jednak otworzyć wyniku. Później w roli głównej występowali zawodnicy miejscowych. Tylko w pierwszej części zawodów kilkukrotnie byli blisko objęcia prowadzenia. Na bramkę Ostapa Shpakivskyy’ego dwukrotnie strzelali Dominik Kulon i Kacper Maik. Na szczęście dla przyjezdnych bez efektu w postaci gola.

Po zmianie stron napór Wisłoki nie zmalał. Ponownie w roli głównej wystąpił Maik oraz bramkarz “Świdni”. W końcu jednak i on musiał skapitulować. W 66 min. gry drużyna z lotniczego miasta miała problem z opuszczeniem własnego pola karnego, po centrze z rzutu rożnego, aż w końcu do futbolówki dopadł Jakub Bator i ładnym strzałem dał prowadzenie gospodarzom. Jak się później okazało nie tylko prowadzenie, ale i komplet punktów.

Wisłoka Dębica – Świdniczanka Świdnik 1:0 (0:0)

Bator 66′

Świdniczanka: Shpakivskyy, Szatała (Trumiński 90′), Szymala, Mykytyn, Sienicki (Figiel 46′), Nowak, Dubiel (Łuczuk 80′), Woder (Konojacki 46′), Kutyła (Guzewicz 72′), Białek, Poleszak

fot. KS Świdniczanka

Idź do oryginalnego materiału