Mundial jest, ale nie w Chicago

2 godzin temu

Mundial 2026 trwa. Na stadionach w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku kibice przeżywają największe piłkarskie święto świata.

W Dallas, Los Angeles, Miami, Nowym Jorku, Atlancie czy Kansas City tłumy fanów z całego globu wypełniają ulice, restauracje i hotele. Miasta zarabiają miliony dolarów, pokazują się światu i budują wspomnienia, które pozostaną na dziesięciolecia. A Chicago?

Chicago ogląda wszystko w telewizji
To chyba najlepiej podsumowuje sportową politykę miasta ostatnich lat. Mamy jeden z najbardziej rozpoznawalnych stadionów w Ameryce. Mamy ogromne społeczności imigrantów, dla których piłka nożna jest sportem numer jeden. Mamy świetną lokalizację, rozbudowaną bazę hotelową i doświadczenie w organizacji wielkich wydarzeń. Ale kiedy pojawiła się szansa na organizację meczów mistrzostw świata, nasi włodarze uznali, iż lepiej zostać w domu.

Dziś próbują sprzedać mieszkańcom strefę kibica jako wielki sukces
Nie zrozumcie mnie źle. Sam pomysł strefy kibica jest świetny. Klub Chicago Fire uruchomił w West Loop ogromną przestrzeń do wspólnego oglądania mundialu. Ponad 20 ekranów, wielki ekran 360 stopni, wydarzenia dla kibiców, muzyka, konkursy, gastronomia. Wszystko wygląda imponująco. Tylko iż jest pewien problem. Strefa kibica powstała dlatego, iż nie ma meczów. To trochę tak, jakby ktoś zapraszał gości do oglądania transmisji własnego wesela, bo zapomniał wynająć salę. Władze miasta próbują dziś przekonywać, iż Chicago też uczestniczy w mundialowym święcie. Oczywiście, iż uczestniczy. Tak samo jak uczestniczy Milwaukee, Indianapolis czy St. Louis. Różnica polega na tym, iż Chicago miało wszelkie argumenty, aby być jednym z gospodarzy turnieju. I samo z tej możliwości zrezygnowało.

Rekordowy mecz na Soldier Field
Najbardziej absurdalne jest to, iż kilka dni przed rozpoczęciem mundialu Soldier Field przeżył prawdziwe oblężenie. Mecz USA – Niemcy zgromadził ponad 63 tysiące kibiców. Nie finał. Nie półfinał. choćby nie mecz mistrzostw świata. Zwykły mecz towarzyski. Stadion był praktycznie pełny, a atmosfera momentami przypominała spotkania mundialowe. To był policzek wymierzony wszystkim tym, którzy twierdzili, iż Chicago nie potrzebuje mistrzostw świata. Kibice pokazali, iż potrzebuje. Miasto pokazało, iż nie potrafiło ich zdobyć.

Polaków na mundialu nie ma
I jeszcze ten polski akcent. Przez lata Chicago było jednym z najbardziej biało-czerwonych miast podczas wielkich piłkarskich imprez. Tym razem Polaków na mundialu nie ma. Reprezentacja nie awansowała i kibice mogą jedynie wspominać dawne turnieje. Nie ma więc Polski na mundialu. Nie ma też mundialu w Chicago. Jedni powiedzą, iż to zwykły zbieg okoliczności. Inni, iż wyjątkowo pechowy rok dla polskich kibiców. Ale prawda jest taka, iż w jednym przypadku zawiedli piłkarze, a w drugim politycy. I o ile brak awansu reprezentacji można jeszcze wybaczyć, bo sport bywa nieprzewidywalny, o tyle oddanie mundialu bez walki pozostanie jedną z najbardziej niezrozumiałych decyzji władz Chicago ostatnich lat.

Za kilka tygodni mistrzostwa się skończą. Kibice wyjadą. Kamery FIFA przeniosą się gdzie indziej. Miasta-gospodarze będą liczyć zyski, wspominać atmosferę i publikować zdjęcia, które przejdą do historii. A Chicago? Hmmm – Wietrzne Miasto zostanie z największą strefą kibica w mieście i wspomnieniem tego, czego mogło doświadczyć naprawdę.
Strefa kibica jest fajna, ale mundial jest lepszy.

Antoni B.

Idź do oryginalnego materiału