Mieszkańcy wyjechali ciągnikami, żeby protestować. Minutą ciszy uczcili tragiczny stan drogi powiatowej

1 godzina temu

Pół wieku historii i minuta ciszy

W niezywkle wymowny sposób rozpoczął się protest mieszkańców Żytowiecka, którzy spotkali się na rzeczonej drodze powiatowej łączącej ich wieś z poblismi Chumiętkami, żeby wykrzyczeć swój sprzeciw wobec, jak mówią "wieloletnich zaniedbań" Spotkanie protestacyjne w Żytowiecku rozpoczęło się w sposób niezwykle wymowny.

- Chciałbym minutą ciszy uczcić tych rolników, którzy tą drogę tutaj robili oraz jej obecny stan. Każdy z nich robił po 15 metrów, musiał ją wykorytować, przywozili kamień i rozgarniali. Dzisiaj obchodzimy 50. "urodziny" tej trasy. 50 lat temu nie było tu drogi, tylko szosa i pobocze - poprosił zgromadzonych o chwilę refleksji Stanisław Machowski, sołtys Żytowiecka.

Jak podkreślał włodarz, obecna nawierzchnia to efekt społecznego czynu sprzed pół wieku. Od tamtego czasu, zdaniem mieszkańców, droga nie doczekała się rzetelnego remontu.

- Do dzisiejszego dnia, przez 50 lat, nie było tu nikogo, żeby coś zrobił. Jest tylko jedynie łatanie z dnia na dzień - grzmiał sołtys.

Frustracja sołtysa sięgnęła zenitu, gdy wspomniał o swoich rozmowach z urzędnikami, gdy zabiegał o remont ciągu komunikacyjnego:

- Jeden z nich tak mi powiedział: "Stanisław, ta droga do Chumiętka za twojego życia nie będzie zrobiona".

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD GRAFIKĄ - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ

https://gostynska.pl/wiadomosci/46-latek-uderzyl-w-bmw-i-zbiegl-z-miejsca-wypadku-policjanci-odnalezli-go-w-lesie-kompletnie-pijanego/Mp8GBQc3bfN6gWMeB5nP

Codzienność na krawędzi: „20 km/h to i tak za szybko”

Droga między Żytowieckiem a Chumiętkami to najważniejszy trakt dla lokalnej społeczności. Tędy mieszkańcy dojeżdżają do pracy w Krobi czy Chwałkowie, a rolnicy transportują płody rolne. Ruch jest spory - od samochodów osobowych, przez autobusy szkolne (które omijają trasę ze względów bezpieczeństwa), po ciężki sprzęt rolniczy i transporty pomidorów do zakładu Kraft Heinz Pudliszki.

Dlatego patrząc już choćby nie na dziury, ale "przechył drogi" mieszkańcy nie kryją rozgoryczenia:

- Kończyłem tutejsza szkołę w 2009 roku i obiecali, iż puszczą autobus, gdy drogę zrobią. Jest rok 2024 i autobusu ani drogi też nie ma. Córki wożę do szkoły cztery razy dziennie. Jak jadę dwadzieścia na godzinę, to i tak jest za szybko. Jest bardzo niebezpiecznie, szczególnie zimą, gdy jest przechył. Żona stwierdziła, iż nie będzie tutaj jeździć, ale nie ma innej alternatywy - mówił jeden z uczestników protestu.

Lokalni kierowcy wskazują na realne straty materialne. Rozbite miski olejowe, uszkodzone zawieszenia to tutaj norma.

- Sam widziałem, jak jedna dziewczyna "urwała miskę". A jechała właśnie te 20 km/h - relacjonował Stanisław Machowski.

"Trudne podłoże i brak środków"

Głos w sprawie zabrali również przedstawiciele władz powiatowych i radni. Damian Walczak, radny Rady Powiatu Gostyńskiego, nie dziwi się protestującym mieszkańcom.

- Nie ma co do tego żadnych wątpliwości, iż odcinek drogi z Chumiętek do Żytowiecka należy do jednych z najgorszych pod względem stanu nawierzchni. Jest to związane m.in. z podłożem, na którym zlokalizowana jest droga - tereny podmokłe w dolinie Rowu Polskiego - stwierdza radny, a jednocześnie skarbnik gminy Krobia, na której terenie leży koło 150 metrów bieżących odcinka drogi, o ktory toczy się spór.

D. Walczak dodał, iż gmina Krobia zmodernizowała już większość swojego odcinka i jest otwarta na wsparcie finansowe powiatu przy dokończeniu brakującego fragmentu. Jednak większość trasy leży na terenie gminy Poniec, a tu sytuacja wygląda znacznie gorzej.

- Gmina Krobia wspólnie z powiatem gostyńskim w ostatnich kilkunastu latach realizowała szereg inwestycji od Krobi do Chumiętek, przez miejscowość i dalej w kierunku Żytowiecka, poprzez remont nawierzchni jezdni czy budowę ciągu pieszo - rowerowego i modernizację chodników w samej miejscowości Chumiętki. Na obszarze naszej gminy pozostał więc niedługi odcinek do zmodernizowania. W przypadku decyzji o modernizacji drogi pomiędzy miejscowościami z całą pewnością temat wsparcia finansowego ze strony gminy na rzecz powiatu byłby otwarty - dodaje rajca powiatowy.

To nie są dobre wieści

Grzegorz Kordiak, Naczelnik Wydziału Inwestycji i Dróg Starostwa Powiatowego w Gostyniu przyznaje to, o czym cały czas wspominają mieszkańcy: "że nie był dotychczas realizowany kompleksowy remont tej drogi powiatowej - prowadzone były jedynie bieżące działania utrzymaniowe związane z zapewnieniem przejezdności i bezpieczeństwa użytkowników".

Wyjaśnia powody braku inwestycji na drodze powiatowej Chumiętki - Żytowiecko.

- Powiat gostyński nie składał dotąd wniosków o dofinansowanie kompleksowego remontu wskazanego odcinka drogi. Wynika to z kryteriów prowadzonych naborów, w ramach których droga ta posiada małe prawdopodobieństwo otrzymania dotacji. w tej chwili nie istnieje również dokumentacja projektowa ani kosztorys - tłumaczy urzędnik.

Jednocześnie zaznacza, iż "na chwilę obecną remont przedmiotowej drogi nie został także ujęty w planie inwestycyjnym przewidzianym do realizacji w bieżącym roku budżetowym", przewidziane są jedynie "bieżące naprawy", a inwestycje zależą od „możliwości finansowych i przyjętych priorytetów”.

Na apewno nie są to informacje, które mogłyby podnieść na duchu mieszkańców ponieckiej wsi.

Inne priorytety?

Z kolei Szymon Jakubowski, etatowy członek Zarządu Powiatu Gostyńskiego, podkreśla techniczne wyzwania związane z ewentualną modernizacją ciągu komunikacyjego.

- Grunty, na których droga jest pobudowana, są niestabilne, torfowe i gliniaste. Oznacza to, iż koszt ewentualnej modernizacji byłby bardzo wysoki z uwagi na konieczność wykonania podbudowy o dużym stopniu nośności - mówi samorządowiec.

Jakubowski wskazał, iż w tym roku priorytetem w gminie Poniec jest ul. Dworcowa, a w przyszłym – budowa ścieżek rowerowych łączących Krobię z Ponicem.

Nie odpuszczą

Co dalej? Mieszkańcy i rolnicy z Żytowiecka zapowiadają, iż nie odpuszczą, dopóki na ich drodze nie pojawi się ciężki sprzęt – tym razem nie rolniczy, a budowlany. I będą tak długo walczyli, aż ktoś "zauważy problem, który puchnie od pół wieku".

- Wieś to też Polska- - podsumowuje jeden z protestujących.

Idź do oryginalnego materiału