
Szachy to sport ekstremalny. Achillesa nie zerwiesz, ale trzeba myśleć! A to, wbrew popularnemu powiedzeniu, czasem choćby bardziej boli. W dodatku w sobotę, o 10.00 rano, kiedy elegancko świeci lipcowe słońce, turniej szachowy wydaje się być misją samobójczą. Okazuje się jednak, iż nie.
W Dobrym Miejscu, ostoi stowarzyszenia Młodzież Wysokich Lotów, które działa pod skrzydłami Centrum Usług Społecznych, zameldowało się dzisiaj na Turnieju w Dobrym Miejscu 15 szachistów w różnym wieku. W ostatniej chwili dołączyło jeszcze dwóch zabłąkanych w labiryncie świdnickiej architektury zawodowców.
– Z tego co widzę, wszyscy raczej poradzą sobie z grą z zegarem. Mamy kilku zawodowych szachistów z ratingiem i kategoriami. Wśród nich Łukasz Czemerys i Krzysztof Zając, rozstawiony z numerem 1. Jest też kilka osób początkujących. Tak czy inaczej rywalizacja zapowiada się interesująco. A pora? Jak ktoś lubi szachy, to wstaje rano, śniadanko, kawa, szachy, a kąpiel w jeziorze później. Mam nadzieję, iż atmosfera będzie przyjazna, a zawodnicy podejdą do rywalizacji bez spiny – mówił przed rozpoczęciem mistrzostw ich sędzia główny, Ireneusz Keller.
Niektórzy spodziewali się, iż na dzisiejsze zawody przyjdą trzy osoby na krzyż, a pojawiło się kilkanaście. To znaczy, iż Świdniczanie, a także kilku gości z Lublina, lubią myśleć.
– Po wakacjach mamy chytry plan założenia klubu szachowego zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych. Merytorycznie pomogą nam Irek Keller i kilku doświadczonych szachistów, mieszkańców Świdnika. Przypomnę, iż w tej dyscyplinie mamy bardzo bogate tradycje, między innymi tytuły mistrzów Polski szachistów Avii, do których chcielibyśmy nawiązać. Ale przede wszystkim chodzi o to by skupiać ludzi i żeby amatorzy szachów doskonalili umiejętności i realizowali swoją pasję. Z organizowanych przez CUS wydarzeń czerpiemy doświadczenie, iż uczestniczą w nich osoby w bardzo różnym wieku, a szachy są specyficzną dyscypliną sportu, w której junior może zagrać, a choćby wygrać z „głębokim seniorem”. Cieszy mnie również aktywność Lotnej Młodzieży, która już po raz drugi jest głównym organizatorem Turnieju Dobrego Miejsca – mówi Andrzej Mańka, dyrektor Centrum Usług Społecznych.
Bóg jeden wie, co znaczy gra na dwa nieprawidłowe ruchy albo system szwajcarski, ale wydaje się, iż wszyscy uczestnicy turnieju sobie z tym poradzili.
Triumfatorami zawodów okazali się, w porządku zajętych miejsc: Krzysztof Zając, Łukasz Czemerys i Franciszek Gąsior. W kategorii „spóźnialskich” najlepszy był Zbigniew Muda, a kolejne stopnie na podium zajęli Jerzy Sadowski i Jacek Gawroński, który dołączył do tej zorganizowanej ad hoc rywalizacji.
Fundatorami nagród byli prof. Mieczysław Ryba, burmistrz Marcin Dmowski i Stowarzyszenie Lotna Młodzież.

1 tydzień temu













