Chcą cofnięcia styczniowej decyzji rady Warszawy o likwidacji siedmiu miejskich przedszkoli. Politycy Lewicy podnoszą, iż wstrzymanie rekrutacji do niektórych placówek nie mogło być narzucone przez samorząd i jest działaniem bezprawnym.
– Według Ministerstwa Edukacji Narodowej to jest działanie bezprawne. Większością głosów radnych przegłosowaliśmy uchwały o wygaszeniu tych kilku przedszkoli. Przedszkoli, w których są dzieci, które mają bardzo długą tradycję, które powinny trwać – mówi radna Warszawy Agata Diduszko-Zyglewska.
Nie ma decyzji kuratorium
Ministerstwo Edukacji Narodowej w odpowiedzi na pismo wystosowane przez wiceprzewodniczącą senatu Magdalenę Biejat wyjaśnia, iż aby możliwe było zaniechanie rekrutacji oraz likwidacja przedszkola, potrzebna jest opinia kuratora oświaty.
– W tym wypadku kuratorium oświaty nie wydało opinii – mówi senator Biejat.
„Proces okazał się bezprawny”
Teraz Lewica będzie zabiegać o cofniecie decyzji, która zapadła na styczniowej sesji rady miasta.
– Z tą odpowiedzią zgłaszamy się teraz do pani wiceprezydentki Kaznowskiej, która odpowiada za edukację, z prośbą o faktyczne odniesienie się do tego, czyli o cofnięcie decyzji i o cofnięcie procesu, który okazał się bezprawny, czyli właśnie umożliwienie rekrutacji dodatkowej do tych przedszkoli, bo są chętni, i dołączenie ich z powrotem do systemu – wyjaśnia stołeczna radna Agata Diduszko-Zyglewska.
Wygaszone mają zostać miejskie przedszkola nr 30, 32, 34, 406, 402 i 142. w tej chwili realizowane są tam zajęcia, ale nie ogłoszono rekrutacji. Oznacza to, iż gdy wszystkie uczęszczające do tych placówek dzieci skończą edukację, przedszkola przestaną funkcjonować.

2 godzin temu








