Lider z Nierodzimia nie odpuszcza. Rezerwy Górala rozbite | ZDJĘCIA

1 godzina temu

W meczu 24. kolejki skoczowskiej klasy B świeżo upieczony mistrz – KS Nierodzim podejmował “dwójkę” Górala Istebna. Lider tabeli pokazał siłę gromiąc przeciwnika 6:1.

Mimo optycznej przewagi ekipa gospodarzy dość długo kazała czekać swoim kibicom na pierwszego gola. Dopiero w 25. minucie po zagraniu Macieja Wasilewskiego skutecznym strzałem głową pod poprzeczkę popisał się Adrian Sikora, otwierając wynik zawodów. Miejscowi poszli za ciosem i w 32. minucie podwyższyli swoje prowadzenie po precyzyjnym uderzeniu Mieczysława Sikory. Jeszcze przed przerwą zapachniało trzecim trafieniem, ale piłka po główce Mieczysława Sikory uderzyła w poprzeczkę.

Po zmianie stron mecz się nieco bardziej wyrównał. Istebnianie nieco odważniej zaatakowali i w 55. minucie złapali kontakt z liderem. Błąd Tomasza Nowaka wykorzystał Michał Kajzar, wślizgiem kierując futbolówkę do siatki. Przyjezdni poczuli krew, ale ich nadzieje na korzystny wynik zgasił w 66. minucie Marek Staniek, posyłając piłkę w długi róg bramki rezerw Górala. Ten gol praktycznie zakończył emocje, a gospodarze dobili przeciwnika jeszcze trzema bramkami. W 77. minucie szybką akcję drużyny z Nierodzimia efektownym uderzeniem od poprzeczki sfinalizował Adrian Sikora, natomiast trafieniami w 80. i 86. minucie gry hat-trick skompletował Mieczysław Sikora, ustalając rezultat niedzielnej rywalizacji.

– Mecz pod pełną kontrolą. Jedyny trudny moment to ten, gdzie sami stworzyliśmy sytuację rywalowi, który z niej zdobył bramkę kontaktową. Poza tym raczej Istebnianie nie mieli stuprocentowych okazji strzeleckich. Nasza obrona była szczelna i stabilna, za wyjątkiem tego jednego błędu, które przecież na tym poziomie się zdarzają. Szkoda, bo zawsze fajniej wygląda, jak z tyłu gramy na zero. Z przodu też tych trafień mogło być więcej, ale musiałbym być chyba niespełna rozumu, by po tak wysokiej wygranej narzekać na grę drużyny – powiedział Adrian Sikora, grający trener KS Nierodzim.

– Druga połowa była lepsza w naszym wykonaniu. Niestety po golu kontaktowym, trzecie i kolejne bramki przeciwnika podcięły nam skrzydła. Zabrakło nam konsekwencji, a do tego skuteczności z przodu, bo jakieś tam okazje mieliśmy. Uważam, iż nasza porażka jest za wysoka, ale też te gole były wynikiem naszych błędów, dlatego wynik jest taki, jaki jest – podsumował Dawid Sewastynowicz, szkoleniowiec rezerw Górala Istebna.

Idź do oryginalnego materiału