W meczu 16. kolejki skoczowskiej klasy A prowadzący w tabeli Błękitni Pierściec podejmowali LKS Goleszów. Po ciekawym spotkaniu trzy punkty zostały na “Legusiu”.
Mecz dość odważnie rozpoczęli goście, ale w 13. minucie nadziali się na kontrę Błękitnych, którą celnym strzałem zakończył Adrian Szołdra. Liczba 13 okazał się w tym wypadku dla jednych podwójnie szczęśliwa, a dla drugich pechowa, bo strzelec gola grał właśni z tym numerem na koszulce. Przed przerwą obie drużyny miały jeszcze po kilka okazji, by zmienić wynik, ale bramkarze Kamil Matuszny (Pierściec) i Klaudiusz Franek (Goleszów) stanęli na wysokości zadania.
Po zmianie stron Goleszowianie próbowali odrobić jednobramkowy deficyt, ale zawodziła ich skuteczność lub ostatnie podanie. Miejscowi też nie odpuszczali i po jednym z ich natarć, w 70. minucie, defensor LKS-u zagrał piłkę ręką w polu karnym, co skończyło się “jedenastką” dla Błękitnych. Tą skutecznie wyegzekwował Kacper Gawlas i było 2:0. 3 minuty później goście zdobyli bramkę kontaktową, gdy mocnym uderzeniem pod poprzeczkę popisał się Mateusz Wigezzi. Chwilę później lider mógł odpowiedzieć, ale Nikodem Penkala trafił tylko w słupek. Ekipa spod Chełmu atakowała, próbując wyrównać, ale zamiast gola na 2:2, padła bramka na 3:1, która zamknęła mecz. Na listę strzelców wpisał się Nikodem Penkala i trzy punkty zostały w Pierśćcu.
– Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu, bo drużyna z Goleszowa naprawdę fajnie gra w piłkę, co dzisiaj potwierdzili. Mecz był wyrównany, choćby nawet bym powiedział, iż gdzieś tam rywale stworzyli fajne sytuacje, ale na szczęście ich nie wykorzystali. My z kolei co mieliśmy, to wykorzystaliśmy. Strzeliliśmy więcej bramek od przeciwnika i wygraliśmy, co cieszy. Niektóre mecze po prostu nie da się grać, po prostu trzeba je wygrać. Kolejne zwycięstwa budują w drużynie atmosferę i pewność siebie, więc myślę, iż z meczu na mecz ta nasza gra będzie jeszcze lepiej wyglądać – podsumował Mateusz Saltarius, szkoleniowiec Błękitnych Pierściec.
– Fajnie weszliśmy w mecz, wyglądało to dość dobrze z naszej strony. Przyciskaliśmy lidera, ale zamiast otworzyć wynik, straciliśmy gola po kontrze. Szkoda tej bramki, bo potem ciężko się już nam grało. Musieliśmy się otworzyć, próbowaliśmy odrobić stratę, ale nie wychodziło. Druga połowa wglądała podobnie. Też staraliśmy się naciskać rywala, jednak dostaliśmy bramkę po ewidentnym karnym. Co prawda gwałtownie złapaliśmy kontakt z przeciwnikiem, ale musieliśmy wyjść wyżej, a do tego nasz zawodnik doznał kontuzji i niestety kończyliśmy mecz w dziesięciu, bo nie było nikogo na zmianę. Błękitni to wykorzystali, dostaliśmy trzecią bramkę, no i przegraliśmy – ocenił Dawid Janoszek, trener LKS Goleszów.


3 godzin temu










![Były piłkarz Legii bohaterem w Grecji. Uratował punkt swojej drużynie [WIDEO]](https://i.wpimg.pl/1280x/sportowefakty.wp.pl/images/sportowefakty1200.png)






