Czarna Dama nocami spaceruje po parku i komnatach. Tak głosi legenda...
Historia zamku wznoszącego się nad rzeczką Trzemną w Gołuchowie (powiat pleszewski) liczy ponad 400 lat. Przez wieki był związany ze znakomitymi polskimi rodami. W 1853 roku dobra gołuchowskie zakupił dla swego jedynego syna Jana, Tytus Działyński – właściciel dóbr kórnickich. Cztery lata później Jan Działyński poślubił Izabellę, córkę księcia Adama Jerzego Czartoryskiego, przywódcy stronnictwa emigracyjnego Hotel Lambert.
- Mając na celu przebudowę zamku, Izabella sprowadziła z Francji artystów, wśród których znajdowali się: architekt Maurycy August Ouradou, rzeźbiarz Karol Biberon i malarz Ludwik Breugnot. Pierwowzorem realizacji architektonicznej, stały się słynne zamki królewskie znad Loary, dlatego dzisiaj podziwiać możemy w Gołuchowie charakterystyczne wysokie, kryte łupkiem dachy, smukłe kominy i wystrój rzeźbiarski typowy dla tych XVI-wiecznych budowli francuskiego renesansu. Podczas trwających kilkanaście lat prac, wiele pochochodzących z czasów Leszczyńskich detali zarówno zewnętrznego jak i wewnętrznego wystroju, zostało odrestaurowanych. Zamierzeniem Izabelli z Czartoryskich Działyńskiej było utworzenie w odbudowanym zamku nie tylko rezydencji, ale i muzeum - czytamy na stronie Muzeum Narodowego w Poznaniu, które w 1951 roku przejęło gołuchowski zamek.
Na sześć lat przed śmiercią Izabella utworzyła Ordynację Książąt Czartoryskich w Gołuchowie. W jej statucie gwarantowała ogólną dostępność swoich zbiorów oraz ich niepodzielność. Zmarła w 1899 r. we Francji, ale pochowana została w Gołuchowie w przebudowanej w tym celu kaplicy, znajdującej się na terenie parku.
Każdy zamek ma swoją tajemnicę, niezwykłą opowieść w której pojawiają się duchy i zjawy. Tak jest również w gołuchowskim przypadku. Legenda głosi, iż dawna właścicielka jako Czarna Dama wciąż odwiedza zamek. Nocą, gdy nad rzeką Ciemną unosi się mgła, a ciszę zakłócają jedynie odgłosy przyrody, Izabella i jej mąż Jan wracają. Przechadzają się po komnatach. Ponoć... słychać muzykę i rozmowy, a na dziedzińcu roi się od zjaw. To państwo Działyńscy przyjmują gości, witają ich w tradycyjnych strojach według staropolskiego zwyczaju, a potem rozpoczyna się bal, który trwa do rana...











