Lech Poznań - Górnik Zabrze 3:1. Lech źle zaczął, ale skończył z Superpucharem

roosevelta81.pl 1 tydzień temu
Zdjęcie: sadileksuperpucharlech


Otwarcie sezonu meczem dużego kalibru: Górnik wizytuje w Poznaniu walcząc o Superpuchar Polski z Lechem. Spotkanie otoczone wieloma kontrowersjami - począwszy od zmiany miejsca, w którym będzie ono rozgrywane, poprzez "zemstę" PZPN pozbawiającą uczestników premii finansowej, aż po wątpliwą komunikację zmian w przepisach.

W obu składach zabrakło wytransferowanych piłkarzy - w Lechu Milicia czy Ismaheela, którzy odeszli z drużyny, w Górniku sprzedanych Hellebranda, Ambrosa oraz Łubika. W związku z pracowitą przerwą międzysezonową na murawie zobaczymy kilku debiutantów: u biało-niebieskich Lisa czy Yegbe, wśród Trójkolorowych Prekopa, Urbańskiego i Schulze.

Na trybunach zaprezentowała się spora grupa kibiców Górnika, w Kotle za to skomentowano obecną sytuację PZPNu klasycznie pozdrawiając piłkarską organizację przyśpiewkami oraz sektorówką "Łączy nas wóda" z wizerunkiem nieobecnego prezesa.

Pierwszą okazję już na początku meczu miał Lech - po błędzie w prowadzeniu piłki Josemy ta trafiła do Ishaka, który z okolic linii pola karnego mocnym uderzeniem przerzucił futbolówkę nad poprzeczką. Kolejorz wszedł w spotkanie z dużą werwą naciskając intensywnie gości i sprawiając im duży kłopot w wyprowadzeniu akcji.

Lech miał zdecydowaną przewagę w pierwszym kwadransie gry i często zamykał Górnika na własnej połowie stwarzając zagrożenie głównie przez dośrodkowania Luisa Palmy z lewego skrzydła i stałych fragmentów gry.

Mimo huraganowych ataków, to poznaniacy zostali brutalnie skarceni przez doskonale przeprowadzony kontratak. Kolejna wrzutka została wyekspediowana przed pole karne Trójkolorowych i nieuwaga asekurującego przedpole Rodrigueza pozwoliła na rajd Urbańskiego przez pół boiska. Mający przed sobą autostradę pomocnik popędził pod szesnastkę przeciwników i wyłożył futbolówkę Chłaniowi, który z zimną krwią posłał dokładne uderzenie przy słupku w sytuacji oko w oko z Lisem.

Kolejne minuty, to głównie walka w środku pola. To Lech głównie rozgrywał, ale piłkarze z Roosevelta skutecznie bronili się aż do 26 minuty. Prawą stroną szarżował Walemark, który uciekł Janży i z linii końcowej płasko zagrał w szesnastkę. Bliski przechwytu był Kubicki, jednak zabrakło kilku centymetrów by sięgnąć piłkę, która trafiła na 7 metr do Kozubala, który natychmiast oddał strzał. Interweniujący Schulze zdołał jeszcze instynktownie trącić piłkę ręką, ale ta wpadła jednak do siatki niemieckiego golkipera.

Górnik próbował stworzyć sobie okazje głównie przez szybką wymianę piłek. Bliski znalezienia Ismaheela w polu karnym był Urbański, zza pola karnego po przechwycie do parady zmusił Lisa grający na "szóstce" Sadilek.

Kibice na trybunach i przed telewizorami zamarli po upadku Kubickiego, który dłuższą chwilę nie podnosił się z murawy. Przy interwencji służb medycznych zwijał się z bólu.

Po wznowieniu gry kunszt i doskonałą technikę pokazał Urbański po raz kolejny wychodząc z kontrą. Balansem ciała minął Mońkę, podał do Chłania, który schodząc do środka znów zatrudnił Lisa kąśliwym strzałem. W rewanżu Rodriguez znalazł Walemarka, który posłał futbolówkę wysoko nad poprzeczką.

Jeszcze przed przerwą trener Gasparik zmuszony był do zmiany kontuzjowanego Kubickiego, którego wykluczył uraz nadgarstka - za niego na murawę wszedł Donio. Jeszcze przed końcowym gwizdkiem za swój błąd z początku meczu miał okazję zrewanżować się Rodriguez, którego mocny strzał z szesnastki efektownie sparował Schulze.

Druga połowa rozpoczęła się na pozór leniwie - Lech powoli i dokładnie wymieniał między sobą podania, ale to było tylko uśpienie rywala. Już w pierwszej sytuacji obrona Górnika została "rozklepana", futbolówka wędrowała jak po sznurku aż w końcu trafiła do Ishaka. Napastnik uwolnił się spod opieki Josemy i mierzonym strzałem po dalszym słupku pokonał Schulze. Ani niemiecki bramkarz, ani hiszpański obrońca nie zdążyli ze swoimi interwencjami zapobiec utracie bramki.

Najjaśniejszym punktem zabrzańskiej ofensywy był głodny kolejnego trafienia Chłań. Przebojowo złamał akcję na prawą nogą i znowu zmusił Lisa do parady po mocnym strzale po indywidualnym rajdzie.

Goście zabrali się do odrabiania strat i kolejne kilkanaście minut prowadzili grę raz po raz znajdując się na połowie Lecha. Blisko było najpierw po dośrodkowaniu, do którego nie doszedł Prekop a następnie rajdzie prawym skrzydłem Chłania i zablokowanym strzale Josemy. Chwilę później po rzucie rożnym przy linii końcowej znalazł się Sacek oddający uderzenie z ostrego kąta prosto w bramkarza.

Na niespełna pół godziny do końca meczu obaj trenerzy dokonali po 3 zmiany taktyczne. Wchodzący Agnero został jednym z bohaterów kolejnej akcji. Iworyjczyk zwiódł Sacka na 16 metrze i oddał mocny strzał, który do boku sparował Schulze. Do odbitej piłki pierwszy dopędził Rodriguez pakując futbolówkę do praktycznie pustej bramki czym zrewanżował się za błąd z początku spotkania.

Na kwadrans przed końcem Górnik był blisko złapania kontaktu z Kolejorzem. Durdov wypuścił Dimiego prawym skrzydłem, dośrodkowanie dotarło do Chłania, który z kozłującej piłki natychmiast strzelił z daleka nad poprzeczkę. Nie udało się także Dimiemu z rzutu wolnego, po którym trafił w nogi zawodników stojących w murze.

Mimo 80 minut w nogach Lech nie ustawał w pressingu na połowie gości i kilkukrotnie sprawiał problemy wyprowadzającemu akcje Sackowi. Najlepszy w Górniku Chłań próbował wykorzystać dalekie wyjście Lisa chcąc go zaskoczyć z okolic połowy boiska, ale niestety zabrakło dokładności. Trójkolorowi próbowali zamknąć gospodarzy we własnym polu karnym, ale Lech skutecznie się bronił i starania kończyły się co najwyżej rzutami rożnymi.

Przed końcowym gwizdkiem okazję miał jeszcze Liseth, który niepilnowany oddał strzał zza pola karnego. W doliczonym czasie gry gospodarze mogli przystemplować wynik spotkania, gdy Palma technicznym zagraniem ominął cały blok defensywny Górnika, znalazł Bengtssona, który w sytuacji sam na sam z Schulze podał jeszcze do Agnero, który dostawił tylko nogę i mógł powiększyć rozmiar porażki Trójkolorowych, ale został odgwizdany spalony zawodnika ze Szwecji.

Lech Poznań - Górnik Zabrze 3:1 (1:1)
0:1 - Chłań 14'
1:1 - Kozubal 26'
2:1 - Ishak 46'
3:1 - Rodriguez 69'

Lech Poznań: Lis - Pereia, Mońka, Yegbe, Gurgul, Murawski (Jagiełlo 65'), Kozubal (Thordarson 72'), Walemark (Bengtsson 65'), Rodriguez (Allahyar 79'), Palma, Ishak (Agnero 65')
Rezerwowi: Mrozek - Mouthinio, Agnero, Bengtsson, Allahyar, Gumny, Thordarson, Jagiełło, Skrzypczak
Trener: Niels Fredriksen

Górnika Zabrze: Schulze - Janża (Zmrzly 65'), Josema, Janicki, Sacek, Kubicki (Donio 39'), Sadilek, Urbański (Durdov 72'), Chłań, Ismaheel (Dimi 65'), Prekop (Liseth 65')
Rezerwowi: Loska - Warczak, Bochniewicz, Szcześniak, Zmrzly, Donio, Durdov, Ikia Dimi, Liseth
Trener: Michal Gasparik

Żółte kartki: Donio, Kozubal, Sacek

Frekwencja: 37843

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału