Konni na pielgrzymim szlaku z Bobrownik do Kodnia

slowopodlasia.pl 1 godzina temu
- Dokładnie 18 lat temu ks. proboszcz Dariusz Cabaj, który wówczas był proboszczem parafii w Tucznej, wspólnie z miejscowymi hodowcami koni ras szlachetnych podjął inicjatywę zorganizowania pielgrzymki do Kodnia. Ksiądz Dariusz Cabaj miał już doświadczenie związane z pielgrzymką konną na Jasną Górę, organizowaną przez ks. Andrzeja Dmochowskiego z Zaremb Kościelnych w diecezji łomżyńskiej. Uczestniczył w niej kilka razy. To doświadczenie sprawiło, iż kiedy jako proboszcz w Tucznej otrzymał taką propozycję, podjął temat i zaczął organizować pielgrzymkę do Kodnia. Ja byłem wtedy młodym księdzem, tuż po święceniach. Połączyła nas ta sama pasja i ten sam kierunek – do Matki Bożej - mówi ks. Maciej Majek organizator konnej pielgrzymki. Wyruszyli z BobrownikW tegorocznej pielgrzymce uczestniczy w tej chwili 35 osób. Pielgrzymi konni wyruszyli 6 sierpnia z Bobrownik. Pielgrzymkę rozpoczęli mszą świętą w Piotrówku, dokładnie w miejscu, gdzie 80 lat temu poległ major Marian Bernaciak „Orlik”, najsławniejszy z Żołnierzy Wyklętych terenów północnej Lubelszczyzny. Następnie udali się do Kośmina, miejsca urodzenia Zofii Kossak. Z kolei 7 sierpnia, dotarli, po południu, do miejsca urodzenia Henryka Sienkiewicza, czyli do Woli Okrzejskiej. - Wśród uczestników są młodzi ludzie, którzy po raz pierwszy w życiu byli w Muzeum Henryka Sienkiewicza, i w Muzeum Zofii Kossak. Daje to nadzieję, iż nasza pamięć, tradycja i szeroko rozumiany patriotyzm nie zanikną - zaznacza ks. Maciej Majek. Przejechali przez przez Zakępie i Tchórzew, w kierunku Suchowoli. Z Suchowoli skierowali się na Wohyń, Rudno i Dubicze, następnie do Sanktuarium Matki Bożej w Kolembrodach. Z Kolembród, 11 sierpnia, przez Jaźwiny dotrą do Sanktuarium Matki Bożej w Leśnej Podlaskiej. Z Leśnej Podlaskiej przez Konstantynów pojadą do Janowa Podlaskiego, a stamtąd na południe w kierunku Pratulina. Z Pratulina przez Terespol i Kostomłoty dotrą 14 sierpnia do Sanktuarium Matki Bożej w Kodniu. Średni dzienny dystans wynosi około 40–45 kilometrów, w zależności od tego, jak zorganizowane są noclegi i odpoczynki. Pielgrzymka różni się formąTypowy dzień na szlaku rozpoczyna się bardzo wcześnie. Pobudka odbywa się o godz. 5.00, o godz. 6.00 jest msza święta, a o godz. 7.00 śniadanie. Około godz. 8.00–8.15, po błogosławieństwie pątnicy wyruszają w trasę. O godz. 10.00 odbywa się pierwszy odpoczynek. Następnie około godz. 12.00 przewidziana jest przerwa obiadowa. W zależności od pogody i temperatury pielgrzymi odpoczywają do godz. 14.00 lub 14.30. Około godz. 17.00–17.30 przyjeżdżają na nocny postój. Później jest kolacja, opieka nad końmi i przygotowanie do następnego dnia. O godz. 21.00 pątnicy zawsze śpiewają Apel Jasnogórski, kolejno mają modlitwę, podsumowanie dnia, rachunek sumienia oraz wyznaczenie obowiązków poszczególnym plutonom na kolejny dzień. - Pieszy pielgrzym dba przede wszystkim o swoje nogi, ciało i wszystko, czego potrzebuje. Pielgrzym konny musi natomiast troszczyć się nie tylko o własne ciało, wypoczynek i sen, ale w pierwszej kolejności o zdrowie, siłę i kondycję swojego konia. Jest to bardzo absorbujące, ale jednocześnie jest naszą pasją. Osoby, które podejmują tę formę pielgrzymowania, zdają sobie sprawę, iż muszą poświęcić czas nie tylko sobie i własnemu odpoczynkowi, ale przede wszystkim zainteresować się zwierzęciem - wskazuje ks. Maciej Majek. Mieszkańcy miejscowości znajdujących się na trasie, reagują na pielgrzymów bardzo przyjaźnie, z euforią, euforią i uśmiechem. - Widok konnych pielgrzymów w mundurach, modlących się, odmawiających różaniec i Koronkę do Bożego Miłosierdzia, a także uczestniczących w nabożeństwach w kościołach w mundurach, z biało-czerwonymi opaskami i czapkami z orłem w koronie, może być pewnym świadectwem. O to nam chodzi - żeby pokazać, iż życie nie polega tylko na tym, żeby było lekko, ale również odpowiedzialnie - zaznacza ks. Maciej Majek. CZYTAJ TEŻ:Aukcja Pride of Poland 2026: 160 tys. euro za janowską Pilę"Najważniejsze słowa w Akcji Katolickiej to modlitwa, formacja i służba"Druh z OSP Hruszniew stracił dorobek życia
Idź do oryginalnego materiału