W 2025 roku komornicy sądowi odzyskali od dłużników niemal 14,4 mld zł – to 22,1 procent wszystkich kwot zgłoszonych do egzekucji, wynik wyrównujący historyczny rekord skuteczności z 2023 roku. Za tą liczbą kryje się jednak zmiana, która nigdy wcześniej się nie wydarzyła: po raz pierwszy w historii polskiej egzekucji komorniczej więcej pieniędzy popłynęło z emerytur i rent niż z pensji za pracę.
Fot. Shutterstock.12 milionów złotych różnicy, które zmieniły statystykę
Z emerytur i rent komornicy ściągnęli w 2025 roku 2,373 mld zł. Z wynagrodzeń za pracę – 2,361 mld zł, czyli o 12 mln zł mniej. Różnica wydaje się niewielka, ale jej znaczenie jest ogromne – to pierwszy taki przypadek, odkąd w ogóle prowadzi się te statystyki. Jeszcze w 2023 roku to wynagrodzenia za pracę miały największy udział w kwotach odzyskiwanych od dłużników. Od tego czasu udział pensji systematycznie spada: z 31 procent przed 2020 rokiem, przez 21 procent zaraz po, aż do 16,4 procent w 2025 roku.
„Jeszcze w 2023 r. największy udział miały kwoty wyegzekwowane z wynagrodzenia za pracę” – przypomina Rafał Fronczek, były prezes Krajowej Rady Komorniczej, cytowany przez „Rzeczpospolitą”.
Dwie różne kwoty wolne dla tego samego długu
Przyczyna tej zmiany nie leży w tym, iż emeryci zadłużają się bardziej niż pracujący – leży w samej konstrukcji przepisów. Osobę zatrudnioną na etacie chroni przed egzekucją całe minimalne wynagrodzenie netto. W 2025 roku było to około 3500 zł, w 2026 roku, po podniesieniu płacy minimalnej do 4806 zł brutto, kwota wolna wzrosła do około 3600 zł. Zapowiadana na 2027 rok kolejna podwyżka płacy minimalnej, do 4950 zł brutto, jeszcze bardziej podniesie tę barierę ochronną.
Emeryci i renciści są chronieni zupełnie inaczej. Wolne od zajęcia jest tylko 75 procent minimalnego świadczenia – w 2025 roku dawało to około 1331-1336 zł, w 2026 roku około 1395-1402 zł. Różnica między progiem ochrony pracownika a progiem ochrony emeryta przekracza dziś 2000 zł. Przy długach niealimentacyjnych komornik może zabrać do 25 procent emerytury brutto ponad tę kwotę; przy zaległościach alimentacyjnych – choćby do 60 procent świadczenia.
Eksperci: dysproporcja będzie rosnąć
Eksperci od lat zwracają uwagę na tę asymetrię, ale rosnąca płaca minimalna z każdym rokiem ją pogłębia. „Wraz ze wzrostem płacy minimalnej coraz więcej osób będzie wpadało pod próg kwoty wolnej od zajęcia, a emerytury rosną znacznie wolniej. W związku z tym dysproporcja pomiędzy kwotami uzyskiwanymi od emerytów a sumami wyegzekwowanymi od pracujących dłużników będzie z każdym rokiem rosnąć” – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Przemysław Małecki, rzecznik Krajowej Rady Komorniczej.
Prof. Andrzej Marciniak z Uniwersytetu Łódzkiego ocenia wprost, iż całkowite zwolnienie z egzekucji minimalnego wynagrodzenia to błąd systemowy, który sprawi, iż egzekucja wobec pracujących dłużników będzie coraz częściej po prostu bezskuteczna. Dr Jarosław Świeczkowski, były prezes KRK, idzie o krok dalej: „Nadmiernie chroniąc dłużników, gdy ci są w sile wieku i mogą pracować, państwo wyświadcza niedźwiedzią przysługę. Przecież to właśnie na starość ich dochody będą najmniejsze, a potrzeby, związane ze zdrowiem, bardzo duże”.
Pułapka, która zatrzaskuje się w dniu przejścia na emeryturę
Mechanizm bywa szczególnie dotkliwy dla osób, wobec których przez lata egzekucja z pensji była bezskuteczna – bo cała ich pensja mieściła się w granicy ochrony. Zadłużenie w takich przypadkach nie znika, tylko narasta o odsetki i koszty postępowania, czekając cierpliwie na moment przejścia na emeryturę.
Skala problemu rośnie z demografią. Polska jest dziś najszybciej starzejącym się krajem Unii Europejskiej – na koniec 2025 roku liczba osób po 65. roku życia sięgnęła niemal 7,9 mln, a według prognoz za 3 dekady seniorzy będą stanowić choćby 30 procent społeczeństwa. Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, iż osoby w wieku emerytalnym są już winne wierzycielom około 5 mld zł, a zaległości ma ponad ćwierć miliona seniorów.
Nawet komornicy mówią: to nie działa dobrze
Co ciekawe, krytyka nie płynie wyłącznie ze strony obrońców dłużników. Krajowa Rada Komornicza od lat sygnalizuje, iż ochrona dłużników „poszła za daleko i obejmuje nie te grupy, co trzeba” – zbyt szeroka ochrona pracujących w sile wieku, zbyt wąska ochrona seniorów, których zdolność do poprawy sytuacji finansowej jest z natury ograniczona. W Sejmie pojawił się już postulat, żeby kwota wolna od zajęcia komorniczego była taka sama niezależnie od źródła dochodu – czy to pensja, czy emerytura. Część prawników idzie dalej, wskazując na możliwą niekonstytucyjność obecnego rozwiązania, skoro dwie osoby z identycznym dochodem są chronione zupełnie inaczej, tylko dlatego iż jedna wciąż pracuje, a druga przeszła na emeryturę.
Masz długi? Sprawdź, ile realnie zostaje Ci na życie
Osoba pracująca na etacie z pensją na poziomie minimalnego wynagrodzenia jest dziś chroniona przed zajęciem komorniczym niemal w całości – komornik nie zabierze nic z kwoty do wysokości minimalnego wynagrodzenia netto, poza sprawami alimentacyjnymi. Warto to wiedzieć, jeżeli obawiasz się egzekucji przy niskich zarobkach.
Emeryt lub rencista z zadłużeniem ma prawo zachować co najmniej 75 procent minimalnego świadczenia – w 2026 roku to około 1395-1402 zł. jeżeli komornik zajął więcej, niż przewiduje limit, masz prawo złożyć skargę na czynności komornika do sądu lub adekwatnej izby komorniczej, zamiast zakładać, iż zajęcie jest automatycznie prawidłowe.
Osoby zbliżające się do wieku emerytalnego, które mają zadłużenie niespłacane przez lata dzięki ochronie pensji minimalnej, planują ten moment z wyprzedzeniem – zadłużenie po przejściu na emeryturę nie znika, tylko zaczyna być egzekwowane w pełnej, dopuszczalnej wysokości, znacznie mocniej niż wcześniej z pensji.
Sprawdzenie własnego zadłużenia w Krajowym Rejestrze Długów lub innym biurze informacji gospodarczej przed przejściem na emeryturę pozwala zaplanować spłatę na własnych warunkach, zamiast czekać, aż zrobi to za Ciebie komornik od pierwszego miesiąca pobierania świadczenia.

2 godzin temu











