Wszystko zaczęło się w październiku 2025 r. To wtedy dwa związki zawodowe – Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych i Związek Zawodowy Kolejarzy i Pracowników Małopolski – wspólnie wystąpiły o wzrost wynagrodzenia o 1000 zł dla wszystkich pracownika Kolei Małopolskich. Kilka miesięcy później w spółce mamy podejrzenie epidemii, „Głos Załogi” i brak podwyżek.
1000 zł? Za dużo, czyli brak podwyżek w Kolejach Małopolskich
Jeżeli nie wiesz, o co chodzi, chodzi o pieniądze – tak brzmi popularne powiedzenie. W przypadku KMŁ chodzi dokładnie o 1000 zł na rękę, których pracownicy w najbliższej przyszłości raczej nie zobaczą. Różnice między żądaniami związków a ofertą pracodawcy są bowiem spore i wynoszą od 400 do 800 zł oraz od 250 zł do 800 zł od lipca. Na chwilę obecną prezes spółki, Radosław Włoszek twierdzi, iż jego ostateczna propozycja to 650 zł i – co więcej – nie obejmuje ona wszystkich osób zatrudnionych w Kolejach Małopolskich. Przy takim podejściu trudno mówić o rozwiązanie sporu. Sporu, który grozi strajkiem i paraliżem komunikacyjnym dla mieszkańców województwa.
Małopolska to nie tylko Koleje Małopolskie
Koleje Małopolskie, POLREGIO i Koleje Ślaskie – te trzy spółki realizują w tej chwili połączenia kolejowe w Małopolsce. Oczywiście do tego dochodzi PKP Intercity, o ile planujemy dalszą podróż. Nadchodzą jednak zmiany związane z tzw. czwartym pakietem. Czwarty pakiet kolejowy to coś, co narzuciła nam Unia Europejska już na samym starcie. Te rozwiązania pojawiają się w odstępach czasu i dotyczą różnych spraw m.in. modernizacji kolei, infrastruktury, ujednolicenia regulacji prawnych i technicznych oraz liberalizacji rynku kolejowego w tym przewozów pasażerskich i towarowych. W związku z jego wprowadzaniem w najbliższym czasie na torach mogą pojawić się pociągi innych spółek niż wymienione, ale wróćmy do Kolei Małopolskich i kwestii sporu zbiorowego. W negocjacjach biorą bowiem udział przedstawiciele związków, którzy są powiązani z różnymi spółkami, w tym ze spółką POLREGIO, konkurencyjną wobec KMŁ. Prezes Zarządu Radosław Włoszek uważa to za problematyczne, zwłaszcza w kontekście nadchodzącego przetargu na świadczenie usług. O komentarz poprosiliśmy przedstawiciela związkowców:
„Każdy marszałek województwa, który posiada swoje spółki samorządowe do prowadzenia przewozów, w tej chwili powierzał im to zadanie bezprzetargowo. W praktyce oznacza to, iż określa się lokalizację, gdzie i kiedy pociągi mają jeździć, wspólnie z zarządcą infrastruktury (PKP PLK) układany jest rozkład jazdy, aby te założenia wpisać i dostosować do przepustowości linii kolejowej. W przypadku województwa małopolskiego marszałek powierzył wykonywanie tej usługi Kolejom Małopolskim do 2031 roku. W tym regionie połączenia obsługują też np. Koleje Śląskie – to kwestia umów. Tak się tworzy ten rynek. Oprócz tych spółek lokalnych mamy Spółkę POLREGIO, która z założenia zajmuje się przewozami regionalnymi, również międzywojewódzkimi. I to właśnie POLREGIO, a dokładniej pracowników tej Spółki dotyczą zarzuty Prezesa Zarządu – iż ludzie związani z tą spółką uczestniczą w negocjacjach. Tymczasem jedno z drugim nie ma nic wspólnego: marszałek publicznie informuje o warunkach przetargu, różne spółki mogą brać w nich udział, nie tylko Koleje Małopolskie czy POLREGIO” – tłumaczy w rozmowie Daniel Biernacik, wiceprezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych.
„My jako związki jesteśmy samokształtującymi się organizacjami, które w sposób samorządny w oparciu o statut wyznaczają też organy reprezentacji. W zależności od potrzeb jest to reprezentacja na poziomie ścisłego kierownictwa związku, szefostwa organizacji zakładowych lub sektorów. W przypadku Kolei Małopolskich jest potrzeba, aby te negocjacje, były prowadzone również przez członków prezydium, robią to skutecznie od wielu lat. To jest normalna procedura: w przeszłości członek Rady Nadzorczej PKP S.A. prowadził negocjacje w spółce POLREGIO. Członek Rady Nadzorczej w POLEGIO wraz z przewodniczącym organizacji zakładowej prowadził choćby strajk w WKD, czyli w Warszawskiej Kolei Dojazdowej. Zaznaczam skuteczny, który zakończył się podpisaniem bardzo dobrego porozumienia dla Pracowników. Czy Spółka zbankrutowała? Nie! Wręcz przeciwnie, przyciąga do siebie Pracowników ze względu na odpowiednie wynagrodzenia i środowisko pracy. Członek Rady Nadzorczej PKP Cargo może być również na negocjacjach w PKP Intercity. Tak to wygląda. Negocjacje są prowadzone w całej Polsce, ale tylko w Kolejach Małopolskich mamy zarzuty odnośnie do konkurencji i grupy negocjacyjnej” – dodaje.
„Głos Załogi” w Kolejach Małopolskich
Do 17 lutego w Kolejach Małopolskich funkcjonowała wyłącznie Rada Pracowników. Związki Zawodowe i Rada Pracowników posiadają różne kompetencje, są to dwa uzupełniające się ciała w zakładzie pracy. Natomiast Rada Pracowników nie może negocjować podwyżek wynagrodzeń. To są kompetencje Związków Zawodowych. Jak zostało wspomniane powyżej, w imieniu pracowników wzrost wynagrodzenia negocjują w tej chwili Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych i Związek Zawodowy Kolejarzy i Pracowników Małopolski. Tymczasem na horyzoncie pojawił się inny związek – „Głos Załogi”, który założyli pracownicy… Kolei Małopolskich. O co w tym wszystkim chodzi?
„Utworzenie nowego, alternatywnego związku zawodowego w Kolejach Małopolskich nie jest żadnym zaskoczeniem. Ten proces trwał już od jakiegoś czasu. Nie da się przecież ukryć, iż działające dotychczas w Kolejach Małopolskich dwa związki zawodowe mówią jednym głosem, mają silny mandat do podejmowania decyzji i działają w interesie Pracownika. Dochodzą do nas informacje, iż pracownicy administracji, często przełożeni pracowników odwiedzają pokoje oczekiwań, czyli miejsca, gdzie pracownicy Kolei Małopolskich spędzają czas m.in. pomiędzy obiegami czy zmianami i usilnie namawiają ich do tego, aby podpisywali listy z żądaniem zakończenia sporu zbiorowego. Wiemy, iż dużo osób odmawia, ale to jest ogromna presja. Czyli następuje najgorsza rzecz, która może zaszkodzić spółce: skłócania pracowników i nastawiania ich przeciwko sobie. A te zachowania jak dobrze pamiętamy z historii miały miejsce chociażby w poprzednim ustroju. Zbudowanie tak emocjonalnej struktury pracowniczej, opartej na negatywnych emocjach w przyszłości doprowadzi do odejść, które będą nieuniknione a to spowoduje ograniczenie możliwości realizacji umów PSC (świadczenia usług publicznych)”– mówi Daniel Biernacik, wiceprezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych.
Czas na epidemię. Pracownicy KM chorują na potęgę
„Szanowni Państwo, w związku z nagłym wzrostem ilości zachorowań w Naszej Spółce, pracodawca jest zmuszony do poinformowania adekwatnego organu tj. Państwowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej (Sanepidu) o możliwym i potencjalnym zagrożeniu epidemiologicznym wśród pracowników Kolei Małopolskich” – taką informację otrzymały osoby zatrudnione w KMŁ na początku tygodnia. W środę i w czwartek część pociągów linii SKA2 i SKA3 nie wyjechała już na trasy.
„Dla nas sytuacja epidemiologiczna w firmie Kolei Małopolskiej jest dużym zaskoczeniem. Oczywiście bardzo nas to martwi, iż tak duża ilość pracowników Kolei Małopolskich jest na zwolnieniu lekarskim w tym momencie. Życzymy wszystkim tego, aby jak najszybciej wrócili do zdrowia. Natomiast co warto zaznaczyć, widać, iż trochę presja z pracowników Kolei Małopolskich zeszła ze względu na to, iż widzą dobitnie, iż ktoś się po prostu nimi opiekuje i zaczął dbać o ich interesy. My jako Związek wystosowaliśmy pismo do pana prezesa Włoszka odnośnie tego stanu zagrożenia epidemiologicznego, nawołując i też przypominając o tym, iż przepisy BHP nakładają na pracodawcę szczególny nadzór, o ile chodzi o tę sprawę. Apelowaliśmy o stworzenie możliwych warunków, które będą sprzyjać pracownikom Kolei Małopolskich, aby do większej fali zakażeń nie doszło. Zaapelowaliśmy również o to, żeby pracodawca nie przeciążał dodatkową pracą pozostałej kadry, która nie jest chora” – podsumował obecną sytuację w rozmowie z nami Daniel Bierniacik.
Co dalej z Kolejami Małopolskimi? Czy w przyszłym tygodniu pociągi wyjadą na tory zgodnie z planem? Spójrzmy w statystyki: w 2025 r. pociągi KMŁ przewiozły około 15,7 miliona pasażerów, czyli dziennie podróżuje nimi ponad 40 tysięcy osób. Czy mają one powody do obaw? Z naszej strony możemy zapewnić, iż będziemy przyglądać się rozwojowi sytuacji i na bieżąco Państwa informować o tym, co się dzieje w KMŁ.

6 godzin temu





![[WIDEO] Młodzi druhowie z całej gminy biorą udział w wyzwaniu na rzecz Marty](https://img.czecho.pl/2026/02/img_6156_abb5.jpeg)