Górnik Zabrze meczem z Rakowem Częstochowa znalazł się w środku cyklu meczowego. Starcie z Medalikami odbyło się na czwarty dzień po przegranym spotkaniu z GKS Katowice. Przed niedzielnym pojedynkiem z Cracovią poprzeczka pójdzie w górę, bo od ostatniego gwizdka pod Jasną Górą do pierwszego przy Kałuży minie niespełna 67 godzin.
Zdaniem trenera wicemistrza Polski, to jednak nie będzie dla Trójkolorowych duży problem. - Mamy krótką drogę powrotną do domu, co też jest ważne, a wygrana bardzo dobrze wpływa na morale i mental zespołu - przekonuje Michal Gasparik, trener Górnika Zabrze.
Przed niedzielnym starciem z Pasami w zabrzańskiej szatni panuje duża motywacja. Górnik nie wygrał przy Kałuży od 12 lat. W minionym sezonie do przełamania fatalnej passy zabrakło kilkudziesięciu sekund. Trójkolorowi objęli prowadzenie w 73. minucie gry po trafieniu Sondre Lisetha, będąc przez większość meczu drużyną wyraźnie od gospodarzy lepszą. Krakowskie fatum dopadło jednak drużynę z Roosevelta w 89. minucie gry, kiedy do wyrównania doprowadził Kahveh Zahiroleslam.
- Nie pamiętam dokładnie, ile lat Górnik czeka na wygraną z Cracovią na jej boisku - w ostatnim meczu zabrakło nam minuty, gdy wyrównali na 1:1, mimo iż prowadziliśmy grę przez całe spotkanie. To dla nas ogromna motywacja i pojedziemy tam z jasnym celem zdobycia trzech punktów - zapowiada opiekun drużyny z Roosevelta.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl















