Infrastruktura pod lupą. Czego brakuje na drogach lokalnych w gminie Gdów

gazetagdowianin.pl 1 tydzień temu

Rozwój infrastruktury drogowej to proces, który rzadko nadąża za tempem rozrastania się podkrakowskich miejscowości. W gminie Gdów widać to jak w soczewce. Podczas gdy w ostatnich latach w centrum gminy i przy głównych trasach pojawiły się nowe chodniki i oświetlenie, sytuacja na drogach stricte gminnych wciąż budzi ogromne emocje mieszkańców. Spoglądając na temat obiektywnie, trudno nie dostrzec, iż kwestia odseparowania ruchu pieszych od samochodowego przez lata spychana była na dalszy plan.

Aby uczciwie ocenić sytuację, należy spojrzeć na problem z dwóch stron. Urzędnicy od lat podkreślają, iż budowa chodników przy wąskich drogach gminnych to wyzwanie logistyczne i finansowe. Ograniczeniem są zbyt wąskie pasy drogowe, nieuregulowane stany prawne działek oraz ogromne koszty związane z koniecznością budowy zamkniętych systemów odwodnienia (rowy kryte, kanalizacja deszczowa).
Z perspektywy mieszkańców argumenty te brzmią jednak jak próba usprawiedliwienia wieloletnich zaległości. Społeczności mniejszych sołectw zwracają uwagę na prosty fakt: natężenie ruchu drastycznie wzrosło, a infrastruktura piesza pozostała w miejscu.
Analizując rozwój sieci drogowej w gminie na przestrzeni ostatniej dekady, krytycy i lokalni obserwatorzy wskazują na kilka kluczowych zaniechań. W wielu miejscach gminy bezpieczne ciągi piesze powstają odcinkami. Taki stan rzeczy – gdzie chodnik nagle się urywa, a pieszy (często dziecko) zostaje zmuszony do nagłego wejścia na jezdnię – stwarza paradoksalnie jeszcze większe zagrożenie niż całkowity brak infrastruktury, ponieważ kierowcy nie spodziewają się pieszego na jezdni. Gmina Gdów stała się popularnym miejscem do osiedlania się dla osób pracujących w Krakowie czy Wieliczce. Powstaniu nowych domów jednorodzinnych nie towarzyszyło jednak wyprzedzające planowanie przestrzenne. Przez lata nie egzekwowano i nie rezerwowano pasów gruntu pod przyszłe chodniki, co dzisiaj generuje ogromne koszty potencjalnych wykupów ziemi. Przez długi czas budżet gminy mocniej wspierał inwestycje w estetykę centrów wsi, obiekty sportowe czy kulturę. Choć projekty te są potrzebne, w ocenie mieszkańców odbywało się to kosztem twardych inwestycji w bezpieczeństwo na peryferiach. Dobrym przykładem determinacji mieszkańców były petycje (m.in. w Niewiarowie), gdzie wprost domagano się od władz przerwania wieloletniego impasu.
Władze gminy sukcesywnie starają się łagodzić te dysproporcje, wykorzystując m.in. fundusze zewnętrzne i realizując programy modernizacji dróg (ostatnio w kilkunastu sołectwach, w tym m.in. w Hucisku, Kunicach, Liplasie czy Zagórzanach).
Większość tych prac na drogach gminnych opiera się jednak na tzw. remontach nakładkowych i utwardzaniu poboczy. Z punktu widzenia budżetu to rozwiązanie racjonalne (za te same pieniądze można odnowić dłuższą trasę), jednak z punktu widzenia bezpieczeństwa pieszego – wciąż jest to tylko półśrodek. Kruszywo na poboczu nie zastąpi fizycznej bariery i krawężnika, które chronią przed rozpędzonymi pojazdami.

Obraz sytuacji na drogach gminy Gdów pokazuje, iż samorząd mierzy się z realnymi, obiektywnymi trudnościami technicznymi i prawnymi. Nie da się jednak ukryć, iż dzisiejszy kryzys bezpieczeństwa na drogach lokalnych to efekt wieloletniego odkładania trudnych decyzji projektowych i gruntowych na przyszłość. Nadrabianie tych zaniedbań ruszyło z miejsca, ale tempo prac sprawia, iż dla wielu mieszkańców codzienna droga do sklepu czy na przystanek autobusowy wciąż wiąże się z dużym ryzykiem.

Idź do oryginalnego materiału