SANOK. Budowa STS Sanok na sezon 2026/2027 od początku nie była łatwym zadaniem. Klub otrzymał licencję dopiero po uporządkowaniu wcześniejszych zobowiązań, a następnie musiał w krótkim czasie zbudować drużynę, sztab oraz dopasować terminarz do licznych kolizji. Podczas rozmowy z eSanok.pl prezes Marek Pieniążek oraz dyrektor ds. sportowych Michał Radwański opowiedzieli o kulisach przygotowań do nowego sezonu.
Proces odbudowy seniorskiego hokeja w Sanoku rozpoczął się od spraw, które przez długi czas blokowały możliwość normalnego funkcjonowania klubu. Najważniejszym zadaniem było uregulowanie zobowiązań wobec osób, których spłata była konieczna do uzyskania licencji na występy w Tauron Hokej Lidze.
– Proces budowy tego klubu był bardzo trudny i był bardzo opóźniony. Zaczęliśmy dopiero tak naprawdę pracować w chwili, kiedy dostaliśmy licencję, bo ciężko było przed otrzymaniem licencji, czyli przed spłaceniem starych długów i zawodników, cokolwiek robić i cokolwiek układać – mówi Marek Pieniążek, prezes STS Sanok.
Jak podkreśla prezes, przed uzyskaniem licencji skoncentrował się przede wszystkim na uregulowaniu zobowiązań z poprzedniego sezonu.
– Spłaciłem wszystkich zawodników, którzy w poprzednim sezonie pracowali dla klubu. Spłaciłem wszystkich sędziów, którzy cały sezon i spłaciłem wszystkich trenerów. Jakbym tego nie zrobił, nie dostałbym licencji. Podsumowując, wszyscy zawodnicy grający w tamtym sezonie dostali swoje wynagrodzenia – zaznacza Pieniążek.
Dopiero po uzyskaniu licencji klub mógł rozpocząć adekwatne przygotowania do sezonu. Jednym z problemów okazał się jednak terminarz rozgrywek.
Początkowo STS przyjął harmonogram przesłany przez Polski Związek Hokeja na Lodzie. gwałtownie okazało się, iż część terminów koliduje z wydarzeniami wcześniej zaplanowanymi w Arenie Sanok.
– W międzyczasie okazało się, jak już dostaliśmy licencję, iż nad tym terminarzem trzeba bardzo mocno popracować z naszej strony. Niektóre terminy kolidowały nam z bardzo ważnymi sprawami, które dzieją się tutaj w Sanoku, na przykład z Pucharem Polski w short tracku czy z Pucharem Świata w short tracku – wyjaśnia prezes STS-u.
Dla klubu oznaczało to konieczność kolejnych zmian. W przypadku Areny Sanok problemem jest dostępność lodu, ponieważ obiekt musi być udostępniony również na międzynarodowe zawody zakontraktowane wcześniej przez MOSiR.
Ważnym elementem nowego projektu stała się kooperacja z Sokiłem Kijów. Ukraiński klub ma dostarczać część zawodników zagranicznych, sprzęt oraz zaplecze treningowe. STS Sanok ma natomiast występować w Tauron Hokej Lidze jako polski zespół.
– Trzeba było sięgnąć do bardzo niestandardowych rozwiązań. Tym rozwiązaniem była umowa o współpracy z ukraińskim zespołem Sokił. Na mocy tej umowy połączyliśmy w Polsce siły. Zespół z Kijowa dostarcza nam sprzęt, dostarczy nam odpowiednią ilość obcokrajowców, dostarcza nam zaplecze treningowe i występuje pod barwami STS – mówi Marek Pieniążek.
Jak podkreśla Michał Radwański, projekt ma charakter polsko-ukraiński, ale sanocka drużyna musi spełniać wymagania dotyczące liczby krajowych zawodników.
– Nie wszystkim podoba się projekt ukraińsko-polski, ale na chwilę obecną jest to jedyna możliwość, żebyśmy mogli wystawić klub w ekstraklasie. To nie jest klub ukraiński. Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, iż jest to pół na pół. Zasady są wszędzie takie same: 12 zawodników z zagranicy i 10 Polaków. Te normy musimy spełnić – tłumaczy dyrektor ds. sportowych STS Sanok.
Współpraca z Sokiłem Kijów ma również pomóc w uporządkowaniu sytuacji finansowej klubu.
– Klub Sokoła pomoże oddłużyć nam poprzednie lata, a to pomoże nam utrzymać licencję na najwyższym poziomie – mówi Radwański.
Dużo pracy przed startem sezonu
Michał Radwański objął funkcję dyrektora ds. sportowych 1 września. Wcześniej przez lata był związany z sanockim hokejem, a od 2019 roku kieruje UKS Niedźwiadki MOSiR Sanok. Jak sam przyznaje, decyzja o wejściu w nowy projekt nie była łatwa.
– Jestem od niedawna. Tak szczerze zastanawiałem się nad podjęciem tej decyzji, ale jak wiadomo, wszystkie moje związki są związane z hokejem w Sanoku. Jestem prezesem klubu UKS Niedźwiadki MOSiR Sanok, gdzie tę funkcję pełnię już od 2019 roku. Przebywam codziennie na arenie z młodzieżą, ale też cały czas przewijamy się przy drużynie seniorskiej, ponieważ młodzież uczestniczy w meczach seniorskich. Także podjąłem to wyzwanie – mówi Radwański.
Nowy dyrektor sportowy ma w tej chwili do rozwiązania szereg kwestii organizacyjnych. Jedną z nich jest przygotowanie terminarza, który musi uwzględniać zarówno mecze STS, jak i wydarzenia odbywające się w Arenie Sanok oraz udział części zawodników w rozgrywkach na Ukrainie.
– Jest dużo przekładanych terminów, gdzie to spadło na mnie i trzeba teraz w porozumieniu z poszczególnymi dyrektorami oraz trenerami innych zespołów dogrywać te terminy – zaznacza.
Jednym z pierwszych przykładów była konieczność przełożenia spotkań Tauron Hokej Ligi w związku z udziałem Sokiła Kijów w Pucharze Ukrainy. Mecz z Zagłębiem Sosnowiec został przełożony na 29 września, natomiast spotkanie z Unią Oświęcim odbędzie się 6 października.
To jednak nie koniec zmian. W terminarzu trzeba uwzględnić również kolejne wydarzenia odbywające się w Sanoku.
– Następne dwa tygodnie realizowane są zawody w Pucharze Świata w short tracku, następnie Puchar Polski. To bardzo duży puchar, który też kibicujemy, także trzeba zamienić gospodarza, przenieść w następnej fazie. Jeszcze też będzie Puchar Kontynentalny, gdzie wszystkie drużyny mistrzowskie z innych państw europejskich biorą udział i też będziecie państwo przełożyć jakieś dwa spotkania – mówi Radwański.
„Nie mamy mocarstwowych planów”
Władze STS Sanok podkreślają, iż najważniejszym celem na najbliższy czas nie jest walka o najwyższe miejsca w tabeli, ale ustabilizowanie sytuacji klubu.
– Chcemy przede wszystkim uzdrowić finanse klubu. Nie mamy jakichś mocarstwowych planów. Mierzymy siły na zamiary. Myślę, iż dobrym sukcesem będzie tutaj awansowanie. Nigdzie wyżej nie mierzymy. Wystarczy nam osiągnięcie stabilizacji finansowej i awans do play-offów – mówi Marek Pieniążek.
Dla klubu równie ważne jak wyniki pierwszego zespołu ma być odbudowanie prawidłowej ścieżki pomiędzy szkoleniem młodzieży a seniorską drużyną. To jeden z obszarów, za który odpowiadać ma Michał Radwański.
– Co do budowania tego zespołu, trzeba poświęcić na to czas. Pomiędzy klubem młodzieżowym a klubem seniorskim są pewne dziury. Na to też potrzebujemy czasu. Po to jestem w tym projekcie, żeby pomóc prezesowi, który może nie wywodzi się z branży sportowej, ale może sportowo pomóc to poukładać, nakierować go na to, jak współpracować z młodzieżą i te sprawy uporządkować – podkreśla Radwański.
Sanocki klub rozpoczyna więc sezon w zupełnie nowych realiach. Z jednej strony udało się spełnić wymagania licencyjne i zabezpieczyć udział w Tauron Hokej Lidze, z drugiej przed władzami STS wciąż stoi wiele zadań organizacyjnych, sportowych i finansowych.
Współpraca z Sokiłem Kijów ma umożliwić klubowi start w najwyższej klasie rozgrywkowej, ale jednocześnie wymaga koordynowania dwóch systemów rozgrywek, zmian terminarza oraz organizacji pracy zawodników i sztabu.
Najbliższe miesiące pokażą, czy przyjęty model pozwoli sanockiemu hokejowi nie tylko wystartować w Tauron Hokej Lidze, ale przede wszystkim zbudować stabilne podstawy funkcjonowania klubu na kolejne sezony.

1 godzina temu















