Grzegorz Smoła ukończył kolejny ultratriathlon

niepolomice.eu 1 dzień temu

Grzegorz Smoła, ultratriathlonista reprezentujący gminę Niepołomice, po raz kolejny udowodnił, iż dla niego słowo niemożliwe praktycznie nie istnieje. Nasz zawodnik po raz kolejny ukończył Bretzel Ultra Triathlon rozgrywany we francuskim Colmar, pokonując sześciokrotny pełny dystans triathlonowy.

100 godzin na trasie

Tegoroczna edycja odbywała się w formacie 6xSplit. Oznaczało to trzy dni pełnego dystansu triathlonowego z rzędu, a następnie trzykrotność pełnego dystansu triathlonowego w formule ciągłej.

W sumie to 22,8 km pływania, 1080 km jazdy na rowerze i 252 km biegu. Na pokonanie całej trasy Grzegorz potrzebował nieco ponad 100 godzin.

Jak sam przyznał, wyzwanie było dla niego trudniejsze niż rok temu, gdy ukończył dziesięciokrotny dystans triathlonowy w formule ciągłej, ale rozłożony na niemal dwa tygodnie. Tym razem czasu w regenerację było zdecydowanie mniej: na ostatnią część biegową, czyli 126 km, miał niespełna dobę. „Obliczyłem sobie, ile kilometrów muszę robić w ciągu godziny. Wyszło kilka ponad 5 km na godzinę, ale w to trzeba jeszcze wliczyć postoje, posiłki i sen” – opowiadał Grzegorz. Więc biegał w blokach po około 40 minut, po czym musiał znaleźć czas na posiłek, regenerację i czasami krótką drzemkę.

Długie noce i rozklejona pianka

Grzegorz przyznaje, iż najtrudniejsze były dwie ostatnie noce. W ciągu dnia na trasie robi się tłoczno. W Colmar równolegle rozgrywanych jest wiele innych zawodów biegowych i rowerowych, więc łatwiej łapać wiatr w żagle widząc innych zawodników. Jednak w nocy na trasie jest niewielu ludzi, a zmęczenie i niewyspanie dają się we znaki najmocniej.

Nie obeszło się też bez drobnych kontuzji i uszkodzeń sprzętu – podczas ostatniego, jedenastokilometrowego odcinka pływackiego niemal odpadł mu rękaw pianki. Na szczęście wytrzymała do końca. Ze względu na ból kolan musiał zrezygnować z wpinanych butów kolarskich aby w ogóle móc kontynuować dalszą jazdę.

Mimo tych trudności Grzegorz dotarł do mety – i, jak sam podkreślił we wpisie po zawodach: „to był niełatwy dla mnie wyścig. Meta została jednak osiągnięta. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy się do tego przyczynili”.

Co dalej?

Zawodnik nie planuje zwalniać tempa. W najbliższych planach ma start w Tatra SkyMarathon – górskim biegu na dystansie 45,38 km i z przewyższeniem sięgającym 3311 metrów, prowadzącym trasą przez grań Czerwonych Wierchów i Starorobociański Wierch oraz 1/2 IronMan’a w Krakowie.

Jednocześnie znowu pojawiła się zachęta do jesiennego startu w Ultra Triathlonie, tym razem w Taiwanie. Jednak, jak sam przyznaje: „póki co, nie ma zgody HausManagera na udział w zawodach”.

Trzymamy kciuki za kolejne wyzwania i gratulujemy niesamowitej postawy – zarówno sportowej, jak i mentalnej!

Idź do oryginalnego materiału