
Można przegrać mecz będąc wyraźnie gorszym i można tak, jak dziś Avia z Aniołami Toruń – po walce, nie ustępując rywalom. Świdniczanie, z wiceliderem rozgrywek zagrali bez kompleksów, a ci, którzy oglądali ich dzisiejsze poczynania mogli nie uwierzyć, iż oba zespoły dzielił dystans 20 punktów w ligowej tabeli.
Gospodarze od pierwszych wymian zaznaczyli, iż tanio skóry nie sprzedadzą. W premierowej partii długo wynik kręcił się wokół remisu, ale w jej ostatnim fragmencie szalę na swoją korzyść przechylili goście. Kolejna wyglądała niemal identycznie. Raz prowadzili żółto – niebiescy, raz Torunianie i o końcowym wyniku decydowało to, kto zachowa więcej zimnej krwi w najważniejszym momencie seta. Tym razem zrobili to miejscowi, zwyciężając 26:24. Jeszcze bardziej wyrównana była trzecia odsłona widowiska. Żeby ją wygrać trzeba było zdobyć 31 punktów. Sztuka ta udała się ekipie z miasta Kopernika. Czwarty set? Znów podobny do poprzednich. Do stanu 18:18 obie drużyny szły łeb w łeb. Potem przyjezdni podkręcili tempo, co zaowocowało zamknięciem rywalizacji i zwycięstwem 3:1.
PZL Leonardo Avia Świdnik – CUK Anioły Toruń 1:3 (20:25, 26:24, 29:31, 21:25)
PZL Leonardo Avia: Orlicz, Ociepski, Gwardiak, Kryński, Sokołowski, Oziabło, Kuś (libero) oraz Hajbowicz (libero), Pigłowski, Rykała, Rawiak

2 godzin temu










