Górnik Zabrze bez Ousmane Sowa niczym Ikar bez jednego skrzydła. "Szukamy dwójki, która będzie radziła sobie najlepiej"

roosevelta81.pl 1 dzień temu

Zimowy transfer Ousmane Sowa odbija się czkawką obu stronom. Górnik Zabrze bez "Uziego" stracił sporo walorów w ofensywie. Senegalczyk także nie może zaliczyć pierwszych tygodni spędzonych w stolicy Danii do udanych.

W ostatnich tygodniach 26-latek jest rezerwowym drużyny z Kopenhagi, z meczu na mecz gra coraz mniej, nie pomaga mu też brak liczb. W czterech dotychczasowych występach dla Broendby "Uzi" nie zanotował ani bramki, ani asysty. W nowych barwach trafił tylko raz - w meczu sparingowym z Piastem Gliwice 17 stycznia.

Słaba efektywność Senegalczyka przełożyła się na minuty spędzane przez niego na boisku. W dwóch pierwszych meczach zagrał pełne spotkanie. W kolejnym wszedł z ławki na nieco ponad pół godziny. W ostatnim... zagrał tylko 13 minut. Stołeczna drużyna w tym czasie zanotowała trzy remisy i porażkę.

Spory problem ze skutecznością ma też Górnik. Zabrzanie tej wiosny strzelili zaledwie cztery bramki w sześciu meczach PKO BP Ekstraklasy. To jeden z najgorszych wyników w lidze. Gorzej pod tym względem wygląda tylko Wisła Płock (trzy bramki), na równi z Trójkolorowymi jest Cracovia i Bruk-Bet Termalica Nieciecza.

Statystyka ta przekłada się na liczbę punktów zdobytych przez te drużyny w tym roku. Nafciarze i Słoniki dopisali na swoje konto trzy oczka (najsłabszy wynik w lidze), Górnik - pięć, a Pasy sześć punktów. Jak widać, w polskiej elicie regularność strzelecka bramek idzie z w parze z liczbą zdobywanych punktów. Ewenement pod tym względem stanowi Pogoń Szczecin, która przy pięciu bramkach strzelonych i pięciu straconych tej wiosny dopisała na swoje konto aż dziesięć oczek.

W rundzie jesiennej najbardziej efektywnym piłkarzem Górnika w ofensywie był Sow, który zanotował siedem bramek i dwie asysty. Niebagatelny był też wkład piłkarza z Dakaru w grę zespołu bez piłki - niejednokrotnie absorbując uwagę obrońców rywala otwierał drogę do bramki kolegom z drużyny.

Dziś Trójkolorowi na nowo szukają optymalnego zestawienia pary skrzydłowych. Swoje szanse dostali już Brandon Domingues, Kamil Lukoszek i Roberto Massimo. Żaden z nich nie zachwycił. Szansy z prawdziwego zdarzenia nie doczekał się jeszcze Mathias Sauer. - W rundzie jesiennej nie mieliśmy z tym problemu, skrzydłowi grali dobrze. Na wiosnę w dotychczasowych meczach nie wyglądało to najlepiej i nie zagraliśmy idealnego meczu. Ta kooperacja musi być znacznie lepsza. Wśród dostępnych opcji szukamy takiego zestawienia skrzydłowych, żeby znaleźć tę dwójkę, która będzie radziła sobie najlepiej - wyjaśnia Michal Gasparik, trener zabrzańskiej drużyny.

Nie może cieszyć też fakt, iż po odejściu Sowa z tonu spuścił mocno Maksym Chłań. Ukrainiec w meczach z Pogonią Szczecin i GKS Katowice ciągnął grę ofensywną Górnika, ale większość prób strzału w jego wykonaniu kończyła się w rękach bramkarza. Ponadto dwa razy futbolówka zatrzymała się słupku i raz na poprzeczce.

23-latek nie zachwycił również w Poznaniu, gdzie zszedł z boiska przed czasem z dwoma żółtymi kartkami i spokurowanym rzutem karnym na koncie. Mecz w Lublinie charakterny zawodnik rozpoczął na ławce rezerwowych. - Ta zmiana była spowodowana zmęczeniem. Potrzebowaliśmy na boisku w tym trzecim meczu emocji. Dlatego wpuściliśmy nowych piłkarzy, którzy nie grają aż tyle - wyjaśnia trener 14-krotnych mistrzów Polski.

Serca zostawianego na boisku piłkarzom drużyny z Roosevelta odmówić nie można, ale do większej efektywności niezbędna jest większa liczba kreowanych sytuacji i zdobywanych bramek. Miejmy nadzieję, iż trener Gasparik zdoła znaleźć optymalnego kandydata na prawoskrzydłowego, bo z jednym skrzydłem Górnik - niczym Ikar - zamiast wznosić się w górę będzie skazany co najwyżej na ofensywną stagnację, co będzie skutkować spadkiem w ligowej tabeli.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału