Powrót po latach do walki o europejskie marzenia stał się faktem. Górnik po wicemistrzostwie znalazł się w tureckiej świątyni futbolu - stadionie Fenerbahce Stambuł, gdzie zmierzy się z jednym z "wielkiej trójki" tamtejszej ligi.
Starcie kopciuszka z krezusem, w którym od gospodarza wymaga się awansu, a Górnik jedzie zbierać doświadczenie, zagrać jak najlepiej i sprawić niespodziankę. Plejada gwiazd warta 300 mln euro, wspierana ścianą lokalnych fanatyków kontra górniczy dorobkiewicz, który ledwie zmienił właściciela i wart jest ledwie 10% tego, co faworyt.
Na stadionie pojawiło się około 800 kibiców Górnika, którzy w większości pojawili się na meczu dzięki współpracy ze sponsorem Corendon, od którego wyczarterowano samoloty. Była to ledwie garstka w porównaniu do liczby jakie reprezentowali miejscowi, ale Torcida nie ustawała w dopingu mimo, iż przed rozpoczęciem meczu doszło do drobnych tarć z miejscowymi służbami.
Mecz rozpoczął się tak jak wszyscy się tego spodziewali - z przewagą gospodarzy, którzy pewnie kontrolowali przebieg pierwszych minut przerzucając sobie piłkę z flanki na flankę i próbując sforsować szyki defensywne Górnika.
Pierwszą sytuację miał sensacyjnie występujący od pierwszej minuty Bartug, który strzałem z dystansu rozgrzał Schulze między słupkami. Górnik liczył na szybkie przejścia z defensywy do ataku i utrzymanie się Prekopa przy piłce. Po faulu Skriniara na Słowaku Trójkolorowi mieli swoją szansę - dośrodkowanie z rzutu wolnego i potem także aut, który wywołał spore zamieszanie wśród stoperów Fener.
W pierwszym kwadransie gra się wyrównała, goście częściej byli przy piłce i potrafili wyjść spod agresywnego pressingu wymieniając kilka podań. Turcy chcieli wykorzystać zaawansowaną technikę w pojedynkach 1 na 1, uwalniając się spod opieki Janży uderzenia spróbował chociażby Talisca.
Trójkolorowi za to jak już się znaleźli pod bramką Merta Gunoka, to z pompą - najpierw Dimi kilkukrotnie brał na zamach Oosterwolde, wrzucając w końcu piłkę, która minimalnie minęła Prekopa. Sekundy później byliśmy świadkami klasycznej akcji Erika Janży, który przyłożył jak z armaty obsłużony po raz kolejny przez "dziewiątkę" Górnika. Rakietę ziemia-powietrze, która zmierzała przy bliższym słupku sparował nie bez trudu golkiper ekipy ze Stambułu.
Najgroźniejszą sytuację zawodnicy w żółtych strojach mieli po rajdzie Semedo, który po prawej stronie położył wchodzącego wślizgiem Janżę i znalazł w polu karnym Bartuga, który na szczęście trafił w jednego z broniących bramki zawodników ze Śląska.
Trójkolorowi nie pozostawali dłużni, to za sprawą Dimiego, który wygrywał pojedynki z Oosterwolde czy dzięki Chłaniowi, który kilkukrotnie minął byłego zawodnika Barcelony - Semedo i posłał płaskie dośrodkowanie, które wyczyścił Skriniar z 5 metra.
Bezbramkowy remis utrzymywał się do 38 minuty, w której spóźniony Dietz faulował przy piłce Freda. Do futbolówki na 30 metrze podszedł Talisca i doskonałym, mierzonym uderzeniem ominął mur i tuż przy słupku wpisał się na listę strzelców. Pod koniec pierwszej części gry futbolówkę stracił na własnej połowie Chłań i po raz kolejny Bartug po podaniu Freda miał dogodną okazję, którą zmarnował nie trafiając w bramkę.
Podopieczni Kartala z przytupem chcieli rozpocząć drugą połowę, lewym skrzydłem popędził Ifran Can, minął Sacka i jego dośrodkowanie zostało skasowane przez kryjącego Taliskę Janickiego - gdyby nie interwencja stopera, to strzelec bramki dostawiłby tylko nogę do szybującej futbolówki. Zamknięty przed własnym polem karnym Górnik stał bardzo ciasno w środku pola i trudno było przebić się tym sektorem boiska, więc goście spróbowali niecelnie z dystansu za sprawą Freda.
Przewaga gospodarzy była coraz wyraźniejsza. Niedużo brakowało aby Talisca miał na koncie drugiego gola po rzucie rożnym. Wygrał pojedynek powietrzny z obrońcami, ale jego strzał instynktownie sparował Schulze. Niemiecki golkiper musiał się wykazać także drugi raz przy mocnym uderzeniu głową Brazylijczyka po dośrodkowaniu z głębi pola.
Gorąc zrobiło się w 60 minucie, gdy po kolejnym już kornerze Bartug atomowym uderzeniem zza szesnastki obił z woleja poprzeczkę bramki gości. Co rusz wchodzący w pole karne napastnicy tureckiej drużyny siali postrach wśród obrońców, ale choćby jak jeden ze stoperów popełniał błąd, to drugi z pary skutecznie go asekurował.
Oczywiście największe zagrożenie sprawiał Talisca, który próbował pognębić Schulzego kiedy tylko udało mu się uwolnić spod opieki choćby na metr. Na boisko na ostatnie 20 minut wszedł były zawodnik Realu Marco Asensio, przez którego przechodziła każda akcja Fener, Michal Gasparik na plac gry wprowadził za to Zmrzlego oraz Lisetha, który zagrał w parze z Erikiem Prekopem.
W końcówce na plac gry wszedł świeżo pozyskany Mason Greenwood, ale jego pierwszą akcję popisowym wślizgiem skasował Erik Janża. Anglikowi po wywalczonym rzucie rożnym piłka dosłownie spadła na głowę, ale ten przeniósł swój strzał ponad poprzeczkę Górnika.
Doliczone minuty, to już obrona praktycznie pełną jedenastką we własnej szesnastce i jednocześnie wielka niecierpliwość tureckiego zespołu w budowaniu akcji, więc często ich akcje były zrywane i nieskuteczne, bądź bezlitośnie kończone przez Josemę i Janickiego.
To był dobry mecz Trójkolorowych w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Biorąc pod uwagę klasę przeciwnika, budżet jakim dysponuje i jakość indywidualną jaką pokazywali poszczególni zawodnicy, porażka jedną bramką nie jest porażką, która przynosi wstyd. Wręcz przeciwnie, gra Górnika raczej daje nadzieję na nawiązanie walki na Roosevelta.
Jadymy durś!
Fenerbahce Stambuł - Górnik Zabrze 1:0 (1:0)
1:0 - Talisca 38'
Fenerbahce Stambuł: Mert Gunok - Oosterwolde, Skriniar, Ake (Levent 46'), Semedo, Bartug (Asensio 69'), Guendouzi, Fred, Kerem (Greenwood 84') Irfan Can (Oguz 69'), Talisca (Cherif 87')
Rezerwowi: Ederson, Tarik, Caglar, Ismail, Levent, Musaba, Asensio, Oguz, Greenwood, Cherif
Trener: Ismail Kartal
Górnik Zabrze: Schulze - Janża, Josema, Janicki, Sacek, Dietz (Donio 75'), Urbański (Liseth 73'), Sadilek, Dimi (Zmrzly 73'), Chłań (Warczak 90'), Prekop
Rezerwowi: Kania - Zmrzly, Bochniewicz, Warczak, Peter, Liseth, Donio, Durdov
Trener: Michal Gasparik
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl



![[ZDJĘCIA] Trwa 82. Rajd Polski. Emocjonujący prolog w Katowicach i zacięta walka w sobotę](https://img.bielskiedrogi.pl/2026/07/rajd_6c28.jpg)








![Co Lewandowski robi w MLS? Jak to co? Pieniądze! [OPINIA]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6a656abe320f35_58619505.jpg)

